analizujemy ostatni pokaz ricka owensa

Nawet jeśli nie ma tego w planach, projektant i tak szokuje. Na męskim pokazie wiosna/lato 16 w Paryżu pomógł mu w tym jego kolega, model Jera.

tekst i-D Staff
|
26 Czerwiec 2015, 1:50pm

„Dajcie spokój, to nie było planowane! Nie wiem, co mam zrobić, żeby wszyscy uwierzyli", zapewniał Rick Owens dziennikarzy za kulisami pokazu, mówiąc jak zawsze spokojnym głosem, po tym, jak model Jera wyciągnął kawałek białego materiału, na którym napisane było „Please kill Angela Merkel. Not" [proszę, zabijcie Angelę Merkel. Albo nie]. Zważywszy na to, że Merkel jest dosyć lubiana, no przynajmniej poza Niemcami, to był trochę dziwny komunikat, poza tym dosyć pusty w znaczeniu, co spowodowało, że goście myśleli, że to celowy kawał. „Myślę, że tam było napisane 'Kill Angela Merkel' [zabić Merkel], albo coś w tym stylu, to tak było? Nie wiem, bo to nie był mój pomysł, on to wyciągnął, a ja mu przyłożyłem, jak tylko zszedł z wybiegu. Był moją męską muzą przez dobre 12 lat i myślę, że poczuł się na tyle pewny siebie, żeby zrobić coś takiego, a ja się cały gotuję", powiedział Owens.

Koło południa zdjęcie zdążyło obiec świat, powstało też tysiące memów na Instagramie, gdzie ludzie zamieniali tekst z materiału Jery na przeróżne rzeczy. Czy Owensowi by się to spodobało? Jako że jest perfekcjonistą, to na pewno nie, ale z której strony by na to nie spojrzeć, incydent idealnie zbiegł się w czasie z poprzednimi newsami prosto z jego wcześniejszych pokazów, od tancerzy hip hopu do penisów, więc w takim świetle - każdy news to dobry news. Dla projektanta, który z sezonu na sezon rozwija się we własnej estetyce, trochę fajerwerków nigdy nie zaszkodzi, by przykuć uwagę. A w tym akurat Owens jest profesjonalistą. A raczej - w tym również. Wie, że długość koncentracji ludzi, którzy przychodzą na pokaz, zazwyczaj dorównuje długości koncentracji muchy, robi więc rzeczy totalnie nieprzewidywalne, nawet jeśli są nieplanowane.

Nie oznacza to absolutnie, że szokowanie gra pierwsze skrzypce, a kolekcje są sprawą drugorzędną. Owens jest jednym z najbardziej wnikliwych komentatorów społecznych w świecie mody, a jego twórczość przepełniona jest taką szczerością i rozwagą, których można szukać ze świecą. Podczas gdy jego koledzy zaczynają odmawiać wywiadów za kulisami, Owens zdaje sobie sprawę ze znaczenia, jakie niesie za sobą werbalna kontemplacja własnego pokazu. „Ironia tego wszystkiego polega na tym, że ta kolekcja dotyczy męskiej agresji i protestów", mówił Owens.„Dużo uwagi poświęciłem wojskowej kurtce M65 [używanej przez US Army] z lat 60. Normalnie, mundur powinien czynić noszącego jak najbardziej męskim i dostojnym, ale jeśli spojrzymy na tę kurtkę teraz, to stanowi ona poniekąd znak protestu, bo po wojnie dzieciaki nosiły ją właśnie na znak buntu przeciwko rządowi. To niesamowite, że istnieje ubranie, które z jednej strony reprezentuje wojskowy heroizm, a z drugiej go kwestionuje".

Kurtkę M65 Owens zinterpretował po swojemu i przede wszystkim ją wydłużył. Kilka z nich, w kolorze kości słoniowej, zestawił ze spódnicą. Kombinacja ta załagodziła nieco całą tę agresję. „Gdy myślę o męskich kolekcjach, to zawsze myślę też o agresji, bo ona jest po prostu wpisana w męskie DNA i ja również się z nią borykam", przyznał szczerze Owens, w co zresztą trudno uwierzyć, zwłaszcza że projektant jest znany ze spokoju i pogodnej natury. „Myślę, że nie ja jeden. W sensie, kiedy ambicja i efektywność wkradają się w agresję? Ten model właśnie dał jej upust i jego równowaga się zachwiała. Stracił równowagę, a agresja go poniosła". Jeśli chodzi o kanclerz Merkel, być może incydent zaznajomi ją z marką Ricka Owensa. Zawsze może zamienić jedną ze swych kolorowych marynarek na M65.

Zobacz też: buntownik z wybiegu Ricka Owensa.

Kredyty


Tekst: Anders Christian Madsen
Tłumaczenie: Zuza Bień
Zdjęcia: Jason Lloyd Evans

Tagged:
Rick Owens
SS16