z prochu w pył: deskorolka w mongolii

Niezwykła historia zmieniającej się Mongolii, jej młodzieży i ich deskorolek.

tekst i-D Staff
|
08 Grudzień 2015, 9:50am

Percy Dean

W 2004 Carhartt WIP wydał fotoksiążkę poświęconą raczkującej scenie deskorolkowej w Ułan Bator, stolicy Mongolii. Dziesięć lat później dwaj fotografowie, Percy Dean i Cyrille Weiner, wraz z grupką skejtów, odtworzyli kroki swoich poprzedników. Wyruszyli na wyprawę z deskami po opustoszałych krajobrazach państwa zmagającego się z poważnymi zmianami - jego przemysłowych placach budowy, betonowych chodnikach rozwijających się miast i zielonych bezmiarach przedmieść. Jednocześnie dzielili się swoją pasją z lokalną sceną skejtowską, dokumentując te spotkania w albumie właśnie opublikowanym przez Carhartta. Spotkaliśmy się z tymi fotoodkrywcami, aby porozmawiać o ekspedycji, duchu deskorolki, mongolskiej młodzieży i urbanizacji ich kraju.

Percy Dean

Wasze podejścia do fotografii są bardzo powiązane z geografią. Możecie powiedzieć w jaki sposób i dlaczego?
Percy Dean: To chyba dlatego, że całe życie chciałem przedstawić deskorolkę jako coś więcej niż tylko triki. Chodzi o ludzi i miejsca, z którymi wchodzi się w ciągłą interakcję. Wydaje mi się, że opowiadanie za pomocą obrazów, szczególnie w świecie deskorolki, bardzo zmieniło się przez ostatnie 10 lat. A alternatywne spojrzenia na środowisko, w którym żyjemy i które przemierzamy jest kluczowe w przedstawianiu roli, jaką deskorolka gra w życiu wielu ludzi.
Cyrille Weiner: W swojej twórczości lubię kontemplować naturę i architekturę, interesuję się przeobrażaniem i zajmowaniem miejsc.

Pracowaliście wcześniej razem?
Percy: Nie. W ogóle po raz pierwszy robiłem projekt z innym fotografem. Bałem się, że wyjdzie z tego jakaś wymuszona kolaboracja, w ramach której obaj poświęcimy swoje ambicje na rzecz drugiej osoby, ale tak nie było. Pracowaliśmy raczej niezależnie od siebie i poza nocnymi rozmowami nad butelką sfermentowanego końskiego mleka, każdy z nas znalazł tam to, czego sam szukał.

Cyrille Weiner

Jak zdecydowaliście się na takie przedsięwzięcie?
Percy: Przez lata wiele razy współpracowałem z Carhartt WIP, są jedną z niewielu marek, które naprawdę rozumieją obrazowanie wizualne i potęgę narracji w tworzeniu wiarygodnej historii. Naprawdę wierzą w swoje projekty, więc wkładają w nie dużo serca i środków. Nigdy nie odmawiam, gdy proszą mnie o pomoc.
Cyrille: Bertrand Trichet, kierownik projektu, a także jeden z fotografów, który współtworzył album Dirt Ollies w Mongolii dziesięć lat temu, jest moim bliskim przyjacielem. Bardzo dobrze zna moją twórczość i wiedział, że mogę zrobić z tym tematem coś ciekawego. Uwiodła mnie wizja wyprawy ze skejtami - czułem, że ich sposoby znajdowania i przejmowania miejsc są bliskie poszukiwaniom alternatywnych miejsc zamieszkania, które badam w swojej fotografii.

Uchwyciliście mnóstwo opustoszałych miejsc w Mongolii. Moglibyście powiedzieć więcej o tym kraju?
Percy: Takich miejsc było bardzo dużo w miastach i poza nimi, ale to kraj, który na naszych oczach zmagał się z wielkimi zmianami. Rozwijają się i budują tak szybko, że niektóre miejsca nie są wykończone w „zachodnim standardzie" i zaczynają się sypać po dwóch latach. Wiem, że nie radzą sobie z infrastrukturą dla pieszych albo łataniem dróg, ale kim jesteśmy, żeby ich krytykować? My mamy Starbucksa na każdym rogu i 4G w metrze, oni mają złote orły latające nad głowami i stada dzikich koni galopujące przez najpiękniejsze widoki świata.
Cyrille: Ułan Bator to gęste, praktycznie jedyne duże miasto w Mongolii. Reszta kraju to stepy i małe miasteczka. Ale wszystko się tu zmienia. Mongolia zmieniła się bardziej w ciągu ostatnich dziesięciu lat, niż przez poprzednie tysiące… to wciąż kultura nomadyczna, choć, szczególnie w stolicy, udało jej się wchłonąć to, co najgorsze z Zachodu…

Cyrille Weiner

Interesowaliście się deską przed rozpoczęciem projektu?
Percy: Jeżdżę od ponad 28 lat, to całe moje życie. Wszędzie gdzie jestem, wszyscy, których znam i kocham, wszystko, co robię mniej lub bardziej bezpośrednio powiązane jest z deską.
Cyrille: Sam nie jeżdżę, ale wielu moich bliskich przyjaciół jeździło albo wciąż to robi. Interesuję się kulturą wizualną, jaka powstała dookoła deskorolki.

Jak wasza fotografia deskorolkowa różni się od normalnej?
Percy: Wydaje mi się, że teraz robienie zdjęć z deską jest dla mnie trudniejsze niż praca komercyjna albo dokumentalna. Mam w głowie przytłaczającą ilość obrazów deskorolkowych, za każdym razem, gdy zastanawiam się nad kadrem i oświetleniem dla jakiegoś zdjęcia, walczę z 28 latami inspiracji i stereotypów, które chcę albo wykorzystać, albo uniknąć. To bardzo trudne, ale to dla mnie ważne, więc nie chcę tego robić byle jak.

Percy Dean

Możecie opowiedzieć coś o scenie deskorolkowej w Mongolii?
Percy: Scena jest mała i obecna tylko w Ułan Batorze. Są mocno zainspirowani opowieściami o zachodnich skejtach, przekazywanych przez te kilka dzieciaków, którym udało się odwiedzić Stany albo Europę. Przypomina mi to moje początki, kiedy jest się zafiksowanym na punkcie swojej deski, paczki kolegów i najbliższej okolicy. Ich ograniczony dostęp do internetu i mediów drukowanych pomaga im zachować tę niewinność. Jak już wszyscy dorobią się iPhone'ów i stałego łącza staną się dokładnie tacy jak my. A szkoda.
Cyrille: Jest młoda, ale ma wielki potencjał. Wciąż musi dojrzeć, ale nasz wyjazd był chyba dobrym sposobem na zasianie ziarna.

A jak ogólnie wygląda tam kultura młodzieżowa?
Percy: Niewinna, niesplamiona wpływem Zachodu, ale jednocześnie mądrzejsza i silniejsza niż my wszyscy razem wzięci w obliczu wyzwań codzienności.
Cyrille: Jest pełna ciekawości, przechodzi przez wielkie zmiany. Dzieciaki z Ułan Batoru chłoną to, co napływa do nich z Zachodu, nawet trochę zbyt otwarcie. Mam nadzieję, że w ramach tego procesu nie odrzucą naprawdę wyjątkowej kultury nomadycznej swoich przodków.

Cyrille Weiner

Przeczytaj też:
Młoda Ukraina
Bethany Morris portretuje brytyjską młodzież
Sylve Colless sfotografuje twoją psychikę

Kredyty


Tekst: Micha Barba-Dangerfield
Zdjęcia: Percy Dean i Cyrille Weiner

Tagged:
Mongolia
deskorolka
Kultura