poznajcie nastoletnią feministkę, której odsłonięty brzuch wywołał burzę na twitterze

Jej zdjęcia zapoczątkowały rozmowę o kanonach piękna, rasizmie i feminizmie. Przeczytajcie, co do powiedzenia ma sama Suraiya.

tekst Charlotte Gush
|
08 Styczeń 2016, 3:35pm

@iranikanjari, czyli Suraiya, zamieściła na Twitterze selfie w majtkach i T-shircie, na których widać jej brzuch i uda z naturalnym owłosieniem.

Ta 18-letnia studentka z Dallas, która ma irańskie, indyjskie i pakistańskie korzenie, już wcześniej wrzucała różne zdjęcia, pokazujące jej pozytywne podejście do ciała, ale żadne nie wywołało takiego poruszenia. Dziewczyna dostała wiele negatywnych komentarzy od hejterów i zebrała pochwały od feministek na całym świecie. Kobiety dziękowały jej, bo pokazała, że takie ciało też jest naturalnie piękne.

Po fali hejtu Suraiya nie skasowała zdjęcia. Odpowiedziała na wiele komentarzy, w których kazano jej na przykład „zainwestować w maszynkę do golenia". Czasem pisała po prostu „nie", innym razem wypowiadała się na temat kanonów piękna, co prowadziło do kolejnych rozmów o seksizmie, rasizmie, przywłaszczaniu elementów obcych kultur i przejawach aktywizmu w mediach społecznościowych. Porozmawialiśmy z Suraiyą, aby poznać jej zdanie na temat całego zamieszania.

Dlaczego opublikowałaś te zdjęcia?
Po prostu dobrze się ze sobą czułam - podobała mi się moja figura i czułam się piękna. Wiem, że mam bujne owłosienie, za które przeważnie dostaję negatywne komentarze, ale to jedne z mniej wyzywających fotek, jakie wrzuciłam na Twittera.

Czy spodziewałaś się, że to selfie wywoła taką burzę?
Nie. Najpierw odpierałam absurdalne ataki facetów. Później sprawdziłam powiadomienia i zobaczyłam, że post został dodany do ulubionych ponad tysiąc razy [w momencie publikacji, zdjęcie zebrało ponad 5 tys like'ów — przyp. red.]. Oszalałam z radości. Nie przewidziałam, że tak to się potoczy.

Ludzie z całego świata odpowiedzieli na twój wpis. Jakie różnice zauważyłaś w reakcjach przedstawicieli różnych płci, kultur i innych grup?
Najczęściej hejtowali mężczyźni - niestety, głównie o ciemnym kolorze skóry. Jestem przyzwyczajona do negatywnych opinii facetów z mojej społeczności. Przywykłam do tego jak każdy z diaspory z Azji Południowo-Wschodniej. Ale komentarze od kolesi z innych grup mnie zaskoczyły. Byłam zła, że też pisali głupoty. Praktycznie wszystkie kobiety, którym nie spodobało się moje zdjęcie, były białe. Trafiło się też kilka dziewczyn o innym kolorze skóry, które nie mają takiego owłosienia jak ja, więc może były zdziwione tym zdjęciem. Branża kosmetyczna promuje zachodnie kanony urody, a ludzie, którzy je akceptują, stwierdzili, że jestem obrzydliwa. Nie przychodzi mi do głowy inne wytłumaczenie. Większość pozytywnych odpowiedzi napisały kobiety o ciemnej karnacji, które utożsamiały się ze mną - to wspaniałe. Nigdy nie otrzymałam tak wielkiego wsparcia. Zwykłe dziewczyny, takie jak ja, uwielbiają to zdjęcie. Dla nich warto było znieść wredne komentarze.

Rodzina na początku źle przyjęła twoją popularność w internecie, ale podobno udało ci się przekonać mamę, że działasz w słusznej sprawie. Co jej powiedziałaś?
Na początku zareagowała bardzo emocjonalnie. Krzyczała w hindi, że splamiłam honor rodziny, ale potem spokojnie wytłumaczyłam jej, że: po pierwsze, pokazuję mniej ciała niż na plaży; po drugie, w ten sposób pomagam kobietom, takim jak my. Zrozumiała to. A tata... cóż, on o niczym nie wie. Tak to już jest z ojcami - często nie wiedzą zbyt wiele o swoich córkach. Bałam się, że chciałby mnie odesłać do Indii, chociaż pewnie nie przejąłby się tą sprawą aż tak bardzo. Rodzice, szczególnie spoza „białego" Zachodu, często kompletnie zmieniają zdanie: w jednej chwili wszystko jest w porządku, a za moment grożą, że wyślą cię do Mumbaju. Dlatego nie wiem, co by z tego wynikło. Na szczęście wszystko skończyło się dobrze.

Jak myślisz, dlaczego kobiece owłosienie jest tak kontrowersyjnym tematem w dyskusji o postrzeganiu ciała, nawet dla niektórych feministek?
Włosy na ciele to temat, który można łatwo zrozumieć, mimo różnic i barier językowych. To świetne narzędzie. Mój nauczyciel angielskiego powiedział mi kiedyś, że „zwycięzcą sporu jest ten, kto dyktuje warunki". Wzięłam to sobie do serca. Gdy ludzie mówią, że owłosienie są obrzydliwe, stawiam swoje własne warunki: ja wcale nie jestem „włochata" i „obrzydliwa". Jestem jak ogród, las, jak pejzaż kraju, z którego pochodzę. To, co według tych mężczyzn jest odpychające, dla mnie jest ogrodem, przy którym Eden wypada blado. Dzięki temu złośliwe komentarze są bez znaczenia.

Często piszesz o tym, jak biała społeczność z Zachodu uwielbia (przywłaszczać sobie) elementy innych kultur, ale nie akceptuje wyglądu ciemnoskórych osób. Co musi się zmienić?
Jeżeli krytykujesz moje ciało i piszesz, że wyglądam jak Chewbacca, nie nabijasz się tylko ze mnie. Śmiejesz się też z kobiety, która skubie ci brwi i nakłada hennę; osoby, która uszyła twoją tunikę z sieciówki; chłopaka, od którego przepisujesz pracę domową, faceta, który przygotowuje kurczaka tikka masala w twojej ulubionej indyjskiej restauracji, lekarza, taksówkarza i inżyniera, który zaprojektował autostradę w twoim mieście. Kiedy śmiejesz się ze mnie, śmiejesz się z nas wszystkich. Odrzucasz wszystkich ludzi, od Półwyspu Arabskiego, po Mjanmę. To okropne. Nie wyglądamy tak samo i nikt nie powinien tego wymagać. Nie mogę pojąć, że muszę wyjaśniać coś tak oczywistego. Jeżeli chcesz do nas dołączyć i uczestniczyć w naszej kulturze, jeżeli uważasz, że masz do tego prawo, to lepiej zaakceptuj, że nie pasujemy do twojego kanonu piękna. I wcale nie musimy, bo mamy swój własny. Zbyt wiele osób chce odebrać mi bindi [charakterystyczny znak na czole — przyp. red.] i nosić je jako ozdobę, ale jednocześnie krzyczy, że mam sobie kupić golarkę. Wiem, co musi się w tej kwestii zmienić. Ludzie spoza mojej społeczności muszą zrozumieć, że aby doszło do porozumienia i wymiany między kulturami, najpierw trzeba sobie coś wyjaśnić. Nie jesteśmy stworzeni, by dopasowywać się do ideałów Zachodu i jestem z tego dumna. Na świecie są miliony ciemnoskórych dziewczyn, które walczą z narzucanymi im normami - w końcu wygramy.

Czy media społecznościowe pomagają zmienić nasze podejście do postrzegania wyglądu?
Mam taką nadzieję. To powolny i żmudny proces. W marcu miną już trzy lata od mojego pierwszego wpisu na Twitterze i mogę powiedzieć z ręką na sercu, że aktywizm w mediach społecznościowych przynosi efekty. Widziałam, jak opinie zmieniają się o 180 stopni. Jedynym problemem jest to, że często mamy tyle tematów do przedyskutowania, że nas to przerasta. Myślimy jak się za nie zabrać i zapewnić wszystkim poczucie bezpieczeństwa. Do tego same media społecznościowe są jak organizm, który się ciągle zmienia. Ale ten aktywizm ma sens, jestem tego pewna.

Czy masz jakieś ulubione osobowości z mediów społecznościowych, które przyjmują podobne wartości?
Dounia (@douniatee) i Minahil (@baedotdoe) są moimi twitterowymi guru od pozytywnego postrzegania ciała. To dwie piękne intelektualistki, które codziennie mnie inspirują. Profil DarkMatter na Facebooku też bardzo na mnie wpłynął. Wszyscy moi przyjaciele z Twittera są przepiękni i bardzo pomocni. Chciałabym podziękować każdej osobie, która okazała mi wsparcie.

@iranikanjari

Przeczytaj też:
Dziewczyna publikuje zdjęcie brzucha, a hejterzy szaleją
Tatuaże, znamiona i włosy pod pachami
Dziewczyński przewodnik po ciele

Kredyty


Tekst: Charlotte Gush
Tłumaczenie: Patrycja Śmiechowska

Tagged:
Twitter
wywiad
Kultura
hejt
feminizm
uroda
włosy
owłośienie
Suraiya