bezdomne dzieciaki współczesnego świata

Reżyserka Alice Stein przez 2 lata żyła wśród wyrzutków społeczeństwa, którzy swoje domy założyli głęboko w lesie.

tekst i-D Staff
|
24 Sierpień 2015, 3:45pm

Filmowczyni Alice Stein po raz pierwszy spotkała się z tzw. brudnymi dzieciakami [od tytułu filmu: Dirty Kids, przyp. tłumacza] na 2012 roku na parkingu przed supermarketem Walmart. Wszyscy z nich wcisnęli się w turkusowego pick-upa i wybrali na zakupy do pobliskiej sieciówki w celu zaopatrzenia się w jedzenie i akcesoria kuchenne na tzw. Rainbow Gathering [tęczowe zgromadzenia], czyli odbywające się głęboko w lesie zebrania, na których już od lat 70. regularnie spotykają się hipisi, tworząc „tymczasową" społeczność. Rainbow Gatherings opierają się na dogmatach pokoju, miłości i szacunku, a sami uczestnicy określają się utopijną alternatywą dla współczesnego kapitalizmu. Nie ma prądu, ciepłej wody ani żadnego kontaktu ze światem zewnętrznym, a taki stan trwa niekiedy nawet i miesiąc.

Spotkania są oczywiście otwarte dla wszystkich, bez względu na wiek, płeć ani obraną ścieżkę życiową, jednak przeważający odsetek stanowią nastoletni bezdomni, lewitujący od społeczności do społeczności na terenie całych Stanów. Papierosy palą jak komin, regularnie grzebią w śmieciach i jak wskazuje sam tytuł Dirty Kids, dzieciaki do najczystszych nie należą. Dla nich, którzy uciekli z domu lub stracili go w przeróżnych okolicznościach, te zebrania są jak spotkania rodzinne.

Przez 2 lata, Alice żyła wraz z Brudnymi Dzieciakami w lesie, dokumentując, w jaki sposób znajdują siłę przetrwania. Tęczowe Zgromadzenia nie zawsze są słodkie i tęczowe, bo dochodzi również do niepożądanych sytuacji, jednak Alice w ich kontekście wspomina wyłącznie o pozytywnych doświadczeniach, pełnych jedności i akceptacji. i-D rozmawia z reżyserką Dirty Kids, aby dowiedzieć się więcej:

Kim dokładnie są „Brudne Dzieciaki"?
Każdy z nich odpowiedziałby na to pytanie zupełnie inaczej. Z mojego doświadczenia, oni się nie wpisują w żaden system ani szufladki. To są wyrzutki, rozbitkowie, uciekinierzy, dzieci tęczy albo włóczędzy czepiający się pociągów. Nie zawsze mają gdzie się umyć, ale Brudny Dzieciak to ktoś, kto właściwie ma to w dupie.

Co cię skłoniło do tego, żeby nakręcić dokument Dirty Kids?
Nigdy wcześniej nie słyszałam o Brudnych Dzieciakach, a co za tym idzie za Rainbow Gatherings. Gdy postanowiłam się dowiedzieć, byłam totalnie zdumiona, ile dzieciaków się tam zbiera. To było jak oddzielny raj dla wyrzutków.

Jak znalazłaś dzieciaki i dlaczego zajęłaś się właśnie tymi konkretnymi. Opowiedz nam o nich kilka słów.
Natknęłam się na nich na parkingu Walmarta, akurat kupowali akcesoria kuchenne na zgromadzenie. Moment, żeby ich zaczepić, wydawał mi się idealny, więc zrobiłam to. Główne twarze z grupy to Nitrous i M, Jude, Fawn, Shallows, Delay i Mario. Nitrous, która określa siebie samą jako „reinkarnację Kleopatry", poznała się z M, gdy razem przeżywali zjazd po LSD podczas jednego z zebrań, po czym się zresztą pobrali. Jude'a poznałam pierwszy raz, gdy miał 17 lat, trochę razem filmowaliśmy przez ostatnie 3 lata. Jude dorastał na Florydzie, mieszkając w lesie. W sercu naprawdę ma prawdziwą tęczę. Jego oddanie i obsesja na punkcie rodziny są czymś niesamowitym. To właśnie to nas wszystkich trzymało w kupie i pozwoliło przeżyć tę podróż.

Z jakimi problemami borykają się te dzieciaki?
Ze wszystkimi możliwymi. Oczywiście nie będę wypowiadać się za nich, ale ci, których ja spotkałam, pochodzili z rozbitych rodzin albo mieli ciężkie relacje z rodzicami, w których często w grę wchodził alkohol, narkotyki albo więzienie.

Opowiedz nam o Rainbow Gatherings.
Naprawdę nie powinnam, trzeba iść i samemu tego doświadczyć!

Gdzieś czytałam, że określa się je jako utopię. Czy to naprawdę tak wygląda?
Naprawdę jest cudownie, pojechanie tam może cię zmienić na całe życie. Zgromadzenia stanowią niesamowite źródło wsparcia dla wielu osób, z których wielu się włóczy albo jest bezdomna. Ludzie budują swoje własne kuchnie i gotują po trzy posiłki dziennie dla 10 tys. osób. Są zasady, ale oczywiście nie każdy ich przestrzega.

A jak są traktowane mniejszości, tj. kobiety albo ludzie o kolorze skóry innym niż biała?
Każdy jest traktowany równo. Rainbow Gatherings to jedno z tym rzadkich miejsc na świecie, gdzie akceptują cię po prostu jako człowieka, nikogo innego.

W zgromadzeniach uczestniczy tysiące pokojowo nastawionych ludzi, jednak niedawno w prasie mówiono coś o incydencie z nożem. Jak to się odbiło na dzieciakach, z którymi podróżowałaś?
To nożowanie niestety było bardzo niefortunne, bo pisali o tym wszędzie w lokalnej prasie, przestrzegano ludzi i mówiono, żeby nie wychodzili z domów i trzymali się z dala od Rainbow Gatherings. Pamiętam, że to strasznie zasmuciło tych, z którymi się trzymałam, bo rzuciło to na całą „rodzinę" złe światło. Oni już, tak czy inaczej czują się niezrozumiani przez społeczeństwo... Najwięcej przemocy ma miejsce, gdy w grę wchodzi alkohol, który jest podczas zebrań ściśle zabroniony, właśnie z takich powodów. Pić można tylko na A-Camp, ale większość osób i tak go unika.

Spędziłaś z tymi dzieciakami całe dwa lata. Jakie były najtrudniejsze i najbardziej satysfakcjonujące aspekty?
Najtrudniejsze były pierwsze dni kręcenia w lesie. Ludzie byli na początku sceptyczni, musiałam prawie wszystkim tłumaczyć, że nie pracuję dla rządu. A najbardziej satysfakcjonującą rzeczą są znajomości, które zawarłam. Sam fakt, że pozwolili mi filmować, był dla mnie ogromnym zaszczytem.

Jakie są twoim zdaniem najcięższe problemy, z którymi młodzi ludzie, a zwłaszcza te dzieciaki muszą się borykać w dzisiejszych czasach?
Wiele jest rzeczy, na które młodzi ludzie są dziś wkurwieni, zwłaszcza w Stanach. Myślę, że ich największy problem dotyczył akceptacji. Wiele dzieciaków pochodziło z małych miasteczek, gdzie ludzie mają bardzo wąskotorowe myślenie, średniowieczne poglądy na seks, religię i kwestie rasowe. Jeśli od tego odstajesz, mają cię za odmieńca, wyrzutka.

Zobacz też: Intymne portrety squattersów z lat 90.

Kredyty


Tekst: Emily Manning
Tłumaczenie: Zuza Bień
Zdjęcia: Alice Stein