dorastanie na zdjęciach

Rania Matar sfotografowała ponad 300 dziewczynek, zarówno z bogatych przedmieść, jak i obozów dla uchodźców, a wszystko, żeby przyjrzeć się okresowi dojrzewania.

tekst Emily Manning
|
15 Marzec 2016, 2:55pm

Joelle 9, Beirut Lebanon 2012

Przez cztery lata Rania Matar sfotografowała ponad 300 dziewczynek w wieku 8-13 lat. Wiele z tych portretów pojawiło się w jej nowej książce „L'Enfant-Femme". We wstępie, który napisała Lois Lowry, (autorka powieści „Dawca"), możemy przeczytać, że to poruszająca dokumentacja okresu dorastania. „Rania Matar uchwyciła nieśmiałość, poczucie zagubienia, bunt i beztroską radość. Nie pominęła też otoczenia, w jakim żyją. Pokazała bałagan w pokoju, na podwórku, ściany wymazane graffiti oraz kanapy, drzwi i okna, które je ochraniają, podczas gdy one prezentują się przed obiektywem", napisała Lowry.

Te miejsca znalazła w bogatych dzielnicach Bostonu i Bejrutu, ale także w libańskich obozach dla uchodźców. W miarę przeglądania prac Matar, coraz trudniej rozróżnić, z jakiego miejsca lub klasy społecznej pochodzą dziewczynki. Przed aparatem każda z nich prezentuje się dumnie (np. kładąc rękę na biodrze), ale zdradzają też pierwsze oznaki niepewności (chociażby dziwacznie powyginane nogi). Matar uchwyciła je w kluczowym momencie przemiany.

Joelle, 9 lat, Bejrut, Liban, 2012 rok 

Co sprawiło, że zajęłaś się tym tematem?
Wcześniej fotografowałam nastolatki i ich pokoje. Zainspirowała mnie moja córka, która miała wtedy 15 lat i przechodziła całkowitą przemianę. Zauważyłam, jak razem ze swoimi przyjaciółkami grają przed sobą. Zaczęłam fotografować dziewczynki w Stanach Zjednoczonych i dotarło do mnie coś ciekawego - 25-30 lat temu byłam taka sama, tyle że mieszkałam w Libanie. Dlatego postanowiłam zrobić też zdjęcia dziewczyn na Bliskim Wschodzie. W ten sposób projekt stał się dla mnie jeszcze bardziej osobisty.

Tynia, 12 lat, Norwood, Massachusetts, 2012 rok

Doniesienia z Bliskiego Wschodu są przerażające i większość zdjęć z tego rejonu pokazuje trudne tematy. Gdy zaczęłam fotografować dziewczynki z obu kultur, zwróciłam uwagę na podobieństwa i uniwersalne motywy, a nie na różnice. To doprowadziło do powstania kolejnego projektu, czyli książki „L'Enfant-Femme". Na początku po prostu obserwowałam je w naturalnym otoczeniu, ale pod koniec już skupiałam się na detalach i języku ciała.

Maryam, 9 lat, Bejrut, Liban, 2011 rok

Czy zauważyłaś jakąś różnicę w tym, jak młodsze i starsze dziewczyny pozowały?
Wiele z nich sfotografowałam ponownie po trzyletniej przerwie i zauważyłam ogromną różnicę. Nie chodziło o to, czy miały 8, czy 10 lat. Interesował mnie moment przed rozpoczęciem dojrzewania i tuż po nim. Wtedy najwyraźniej widać zmiany. W niektórych przypadkach dziewczynki były pewniejsze siebie, gdy były młodsze, a z wiekiem stały się bardziej skrępowane. Uwielbiam Danię, dziewczynkę z obozu dla uchodźców. Na pierwszym zdjęciu jest bardzo pewna siebie. Na drugim widać, że wciąż ubiera się podobnie, ale ma skrzyżowane nogi, trochę jakby chciała się ukryć.

Dania, 9 lat, Obóz dla uchodźców Bourj El Barajneh, Bejrut, Liban, 2011 rok

Jakie wskazówki dawałaś dziewczynkom? Czy wspólnie wybierałyście stylizację i tło?
Robię zdjęcia na średnioformatowej kliszy, nie cyfrówką. Dziewczyny próbowały zobaczyć coś na podglądzie z tyłu aparatu, ale tam niczego nie było (zdjęcia powstały przy użyciu analogowego aparatu). Trochę je to zbiło z tropu, bo znają tylko kult selfies i iPhone'ów, natychmiastowość. Musiały trochę bardziej zastanowić się nad tym jak zapozować. Robiłyśmy dużo zdjęć, więc niektóre z nich poczuły się naprawdę swobodnie. Nie chciałam wydawać zbyt wielu poleceń, bo ten projekt skupia się na nich, a nie na mnie. Nie zastanawiałam się nad światłem i fakturami, po prostu pozwoliłam im wyrazić siebie tak, jak chciały. Ubrania też wybrały same. To ciekawe - wiele z nich nosi różowe podkoszulki i dżinsowe szorty, nieważne czy mieszkają w Libanie, czy w USA.

Charlotte, 11 lat, Bejrut, Liban, 2012 rok

Wiele zdjęć zrobiłaś w Brookline, bogatej części Bostonu, ale także w obozach dla uchodźców. W miarę przeglądania zdjęć w książce coraz trudniej rozróżnić skąd pochodzą dziewczynki.
Dziękuję za tę uwagę. Jestem w równiej mierze częścią obu kultur. Moi rodzice pochodzą z Palestyny, urodziłam się i wychowałam w Libanie, a obecnie mieszkam w Stanach Zjednoczonych. Tu też dorastają moje dzieci. Ciągle słyszymy w wiadomościach o różnicach i ucisku, ale jeśli przyjrzymy się ludziom, okazuje się, że jesteśmy tacy sami. Chciałam to pokazać na przykładzie dziewczynek i ich przemiany.

Samira, 12 lat, Obóz dla uchodźców Bourj El Barajneh, Bejrut, Liban, 2011 rok

W książce umieściłam dwa zdjęcia obok siebie. Na jednym z nich jest Samira, dziewczynka z różową chustą na głowie, pochodzi z obozu dla palestyńskich uchodźców w Bejrucie. Na drugim jest Molly z Brookline, ma bransoletkę z napisem „kocham Izrael". Są w tym samym wieku i pozują niemal identycznie. To mówi samo za siebie. Nie dawałam im wskazówek, same tak stanęły. Nawet podobnie przechyliły głowę.

Molly, 12 lat, Brookline, Massachusetts, 2011 rok

Jaką rolę w życiu tych dziewczyn odgrywają media społecznościowe?
Pamiętam, jak przechodziłam przemianę, gdy takie platformy jeszcze nie istniały. Wtedy przeglądałam magazyny i patrzyłam, w co ubierali się inni, byłam świadoma tego, jak ludzie się prezentują. Teraz to się nasiliło, bo jesteśmy tym non stop atakowane. Nie wiem, jak mocno to na nie wpływa. Myślę, że w pewnym sensie to kształtuje ludzi, bo są przyzwyczajeni, że ciągle im się robi zdjęcia. Próbowałam uniknąć sposobu, w jaki zapozowałyby koleżankom czy na selfie. To poważniejsza sesja i wolniejszy proces, w trakcie którego nie miały dostępu do podglądu zdjęć. Ten proces sprawił, że miały więcej czasu na zakłopotanie i obnażenie swojej prawdziwej osobowości.

Lavinia, 11 lat, Brookline, Massachusetts, 2013 rok

Co chcesz przekazać tą książką?
Mam nadzieję, że ludzie poświęcą trochę czasu, żeby z szacunkiem przyjrzeć się dziewczynom i mojej pracy. Dorastanie jest ciężkie. Mam też nadzieję, że dostrzegą drobiazgi w ich postawach. Chciałam pokazać, że dziewczynka z Syrii lub obozu dla uchodźców mogłaby być twoją córką. W wiadomościach ciągle bombarduje się nas mentalnością „my kontra oni". Te dziewczynki są w tym samym punkcie życia, właśnie dorastają. Moim zdaniem, jest w tym pewien uniwersalizm.

L'Enfant-Femme" można kupić tutaj.

Alia, 9 lat, Obóz dla uchodźców Bourj El Barajneh, Bejrut, Liban, 2011 rok

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst Emily Manning
Zdjęcia dzięki uprzejmości Rania Matar/INSTITUTE
Tłumaczenie Patrycja Śmiechowska

Tagged:
wywiad
Wywiady
Kultura
dorastanie
rania matar