bill murray płakał, przeżywając „dzień świstaka”

Ofiarował fanom także cennych rad odnośnie rehabilitacji i doradził, jak zmienić życie w musical.

tekst Georgie Wright
|
10 Sierpień 2017, 3:37pm

Flickr

Tekst pierwotnie ukazał się w brytyjskim wydaniu i-D.

„Dzień Świstaka" to niemalże perfekcyjna komedia. Jeśli nie jeszcze jej nie widzieliście (!) – Bill Murray gra w nim zrzędliwego prezentera prognozy pogody, skazanego na przeżywanie w kółko tego samego samego dnia w Punxsutawney w stanie Philadelphia, podczas corocznego Dnia Świstaka – wysoce wątpliwej i paradoksalnej metody przewidywania pogody. Zgodnie z jej regułami, jeśli w momencie, w którym świstak wychodzi ze swojej norki, jest pochmurno – wiosna nadejdzie szybko. Jeśli z kolei świeci słońce, zima będzie trzymała się tak blisko, jak matka podsłuchująca rozmowy telefoniczne nastolatka.

Kultowy film został właśnie zaadaptowany na broadwayowski musical; na dodatek, najwyraźniej dobry, skoro Jego Wysokość Bill Murray we własnej osobie poleciał go zobaczyć, najwyraźniej nie przeżywszy TEGO dnia wystarczającą ilość razy w filmie.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

New York Times w swojej łasce ofiarował nam wyczerpującą relację z tego, co działo się podczas spektaklu z udziałem Billa na widowni. Szczerze mówiąc, oglądanie Murraya oglądającego ten musical wydaje się być znacznie ciekawsze, niż oglądanie samej sztuki. Poniżej lista najlepszych momentów:

  • Bill dał barmanowi 50 dolarów napiwku za nalanie mu szklanki wody. Zorientował się nagle, że „w sumie 50 dolarów to za dużo jak na szklankę wody". Zrobił to jednak mimo wszystko.
  • „Pan Murray wzniósł w górę pięść".
  • Demonstrując jednocześnie swoje umiejętności stosowania nowoczesnych technologii i powalającą hojność, podczas antraktu Murray robił sobie zdjęcia z fanami. Co więcej, ofiarował potem dwóm z nich miętówki ze swojej osobistej paczki Junior Mintsów. Jak powiedzieliśmy – powalająca hojność.
  • Kiedy podszedł do niego 11-latek o kulach, zaoferował mu swoją głęboką mądrość: „Nie lekceważ rehabilitacji. Inaczej będziesz kuśtykał i utykał przez wiele lat".
  • Jeśli chodzi o obsadę, zaoferował im inną poradę; poradę, którą prawdopodobnie wszyscy powinniśmy przyjąć, by zmienić świat w jakąś formę afirmującego życie musicalu: „Jeśli kiedykolwiek nie wiesz, co robić, zacznij śpiewać do osoby obok ciebie. Wtedy ona zacznie śpiewać do kolejnej osoby, kolejna do kolejnej, a ty zyskasz jeszcze więcej siły".
  • I wreszcie – w momencie kulminacyjnym – zapłakał. „Ewidentnie łkał". Zapytany dlaczego, powiedział, że to była esencja przekazu tej historii: „Koncepcja, że musimy znów spróbować od nowa. Po prostu musimy próbować. To tak piękna, potężna idea".
  • Panie i panowie, oto prawdziwy Bill Murray – Ofiarodawca Miętówek, Przynoszący Śmiech, Wzór Do Naśladowania, Patron Wszystkich Dobrych Rzeczy i Świstaków.

Przeczytaj też:

Tagged:
Film
bill murray
groundhog day
Kultura
Dzień świstaka