soundtracki, które „zrobiły" filmy

Nie oszukujmy się, gdyby nie muzyka, te filmy nie byłyby takie same.

tekst Mateusz Góra
|
09 Sierpień 2016, 12:55pm

Czy wyobrażcie sobie, jak wyglądałyby filmy Xaviera Dolana, Nicolasa Windinga Refna albo Sofii Coppoli, jeśli kino dalej byłoby nieme? No właśnie. Bez kultowych kawałków, które często powstały specjalnie na potrzeby konkretnego filmu, współczesne kino nie byłoby takie samo. Bez Eltona Johna nie płakalibyśmy (tak bardzo) na „Królu Lwie", a gdyby nie Daft Punk, trudno byłoby dobrnąć do końca „Tronu: Dziedzictwa". Soundtracki już dawno zaczęły żyć własnym życiem, funkcjonując jako pełnoprawne albumy, ale to droga tylko w jedną stronę - filmy bez nich straciłyby swoją siłę. Przykłady można wymieniać bez końca, ale my wybraliśmy sześć, które zrobiły na nas największe wrażenie swoimi zaskakującymi połączeniami.

„Córki Dancingu" (2015)

Siostry Wrońskie podobno dzieciństwo spędziły na potańcówkach, podobnie jak Agnieszka Smoczyńska, reżyserka „Córek dancingu", jednego z największych eksperymentów w polskim kinie od lat. Ich muzyka w filmie o dziewczynach, które okazują się drapieżnymi syrenami, jest nowoczesna i retro równocześnie. Wrońskie biorą nas w podróż do świata, który znamy z albumów o PRL-u, żebyśmy żałowali imprez, na których nie dane nam było się bawić. „Córki Dancingu" nie miałyby tego klimatu bez tych kawałków.

„Na zawsze Laurence" (2012)

Właściwie tu mógłby znaleźć się każdy film Xaviera. Mówi się, że wszystko, co wyjdzie spod jego ręki nosi w sobie klimat teledysku (które zresztą chętnie kręci, na przykład dla Adele). Przypadek „Na zawsze Laurence" jest wyjątkowy dzięki jednej ze scen. Jeśli nie wiecie, o co chodzi, najprawdopodobniej nie przeglądaliście Facebooka w ciągu ostatnich 4 lat. Wejście bohaterki w olśniewającej sukience i z czerwonymi włosami na bankiet w rytm „Fade To Grey" Visage stało się ikoniczną sceną z dotychczasowego dorobku Dolana. W jego filmowym świecie znaleźli się do tej pory też Oasis, Indochine, The Knife, Moderat, a nawet Celine Dion. Xavier doskonale rozumie, jak ważna jest dla naszego pokolenia muzyka i wie, że przepis na sukces filmu zależy w dużej mierze od piosenek, których ludzie naprawdę słuchają.

„Samotny mężczyzna" (2009)

W tym filmie wszystko idealnie do siebie pasuje. Książkowy pierwowzór autorstwa Christophera Isherwooda opisuje historię mężczyzny, który cierpi po śmierci kochanka. Genialnie pokazał to na ekranie projektant Tom Ford, który na chwilę postanowił zmienić branżę na filmową. Prawdziwą wisienką na torcie była jednak muzyka polskiego kompozytora, Abela Korzeniowskiego. Czy uwierzylibyście w rozpacz George'a (granego przez Colina Firtha, który od tego czasu w każdym filmie występuje w idealnie skrojonym garniturze), gdyby nie te smutne smyczki w tle? To emocjonalny, wyciskający łzy z oczu majstersztyk i historia miłosna godna XXI wieku (chociaż działa się w latach 60). Abel, dziękujemy za godziny spędzone w wannie na słuchaniu tego soundtracku, kiedy mieliśmy doła.

„Drive" (2011)

Pamiętacie ten dreszcz, kiedy w „Drive" pojawia się kawałek „Nightcall" Kavinsky'ego i Lovefoxxx? To między innymi dzięki niemu, no i oczywiście Ryanowi Goslingowi, Refn stał się jednym z najbardziej cenionych współczesnych reżyserów. Za większość świetnej ścieżki dźwiękowej do filmu odpowiedzialny jest jednak kto inny, czyli Cliff Martinez. Zresztą rola muzyki w filmach Refna jest tak duża, że jego kino nazywa się często ambientowym, narracja upodabnia się w nim do wprowadzającej w trans struktury kawałków, które zapadają na długo w pamięć.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

„Maria Antonina" (2006)

Sofia Coppola po prostu uwielbia eksperymentować i nie boi się, że podwinie jej się noga. Chociaż wprowadzenie do filmu kostiumowego, pokazującego życie francuskiej królowej z XVIII wieku, kawałków The Cure czy Bow Wow Wow wydaje się szalonym pomysłem, Coppoli udało się sprytnie połączyć epoki. Dzięki temu nie powstał kolejny nudny film o wielkich dramatach wyższych sfer, ale historia młodej królowej, która w otoczeniu swojego dworu po prostu się nudzi i szuka sposobu, jak urozmaicić swoje życie. Klasyczne kawałki, których każdy z nas słuchał w okresie dorastania, okazują się równie dobrze działać w otoczeniu wystawnych wnętrz i wytwornych sukni, co w obklejonym plakatami pokoju nastolatka.

„Legenda Kaspara Hausera" (2012)

Czarno-biały, surrealistyczny film Davide'a Manuli jest nie tylko arcydziełem, w którym reżyser odwołuje się do kultowej „Zagadki Kaspara Hausera" Wernera Herzoga. To też opowieść o popkulturze i historii kina w rytm elektronicznej muzyki Vitalica. Możesz więc oglądać ten film, żeby zachwycać się zdjęciami albo świetnie podanymi odwołaniami albo po prostu puścić soundtrack i rozkręcić imprezę życia. Jedno jest pewne, na pewno nie zapomnisz długo sceny, kiedy pośrodku pustkowia gra samotny dj (a może samotna djka?), mając gdzieś cały świat.

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Mateusz Góra
Zdjęcie: Instagram

Tagged:
Film
muzyka
sztuka