dlaczego mężczyźni ukrywają swoje uczucia?

Mimo że życie często ich nie oszczędza, wielu mężczyzn do dziś unika otwartej rozmowy o swoich kłopotach, zmartwieniach i uczuciach.

tekst i-D Staff
|
16 Grudzień 2015, 10:10am

Kadr z filmu „Beksa"

Niedawno w Londynie zorganizowano festiwal Being A Man. W ramach wydarzenia odbyło się wiele rozmów dotyczących życia uczuciowego „nowoczesnego mężczyzny" — debatowano m.in. nad wpływem utartego od dziesięcioleci obrazu typowego twardziela i presji, którą obraz ten wywiera na codzienną rzeczywistość przedstawicieli płci męskiej.
Największym zainteresowaniem cieszyły się rozmowy, których wątkami przewodnimi były aspiracje, depresja i nadużywanie narkotyków, stereotypy, kultura sportu, należący do mniejszości rasowych młodzi mężczyźni, ale nie tylko. Otóż wiele sił zaangażowano także w warsztaty poświęcone emocjom i uczuciom.


Kadr z filmu „Drive"

Being A Man stało się bastionem, miejscem gdzie męskość się chroni i postrzega na różne sposoby. Organizatorom festiwalu udało się jednak dużo więcej, otóż postawili bezpośrednie pytanie - gdzie mężczyźni powinni szukać wsparcia, potrzebnego przeciwstawieniu się wyzwaniom stawianym przez współczesny świat. W tym momencie wypadałoby zaznaczyć, że wielu facetów dopiero oswaja się z opowiadaniem o swoich uczuciach - bez obawy wystawienia się na pośmiewisko. A przecież jest to niezbędne do prowadzenia normalnego życia.
Bob Dylan zaobserwował ten trend już na początku lat 60. minionego stulecia, ale jego wkład w zmiany jest dziś tak samo istotny, jak był 50 lat temu.

Współczesne życie jest dynamiczne, a my staramy się podtrzymywać jego tempo. Nowe technologie, interesy, sztuka, przełamania w granicach tożsamości płciowej i ról społecznych - wszystko to przechodzi przez ciągłe zmiany. Osobiście dzień w dzień toczę walkę z nieustannie rosnącym ciężarem spoczywającym na moich barkach. Niemalejące długi, rozterki miłosne, obawy przed oceną społeczeństwa. Te rzeczy tworzą wokół mnie coś w rodzaju pola minowego, na którym przychodzi mi manewrować.


Zdjęcie pochodzi z @giuliav.quarta

Max Olesker, redaktor Guardiana, niedawno stwierdził, że wraz z zanikiem ideałów typowych dla mężczyzny XX w. (bycie silnym i zrównoważonym), w świecie pop kultury nie pojawiła się jeszcze postać przedstawiająca archetyp faceta, którego można by naśladować w nowym stuleciu.
W świecie, w którym męska tożsamość płciowa nie zmieniła się praktycznie od połowy wieku, czyli cały czas wspiera przestarzałe struktury społeczne, nie jest dziwne, że wiele osób toczy wewnętrzne walki związane z oczekiwaniami i „odpowiednimi" zachowaniami.

Co ciekawe, Danny Wallace, brytyjski komik i twórca m.in. filmu „Jestem na tak" od lat publikuje na łamach magazynu Shortlist humorystyczne teksty dotyczące zjawiska: „mężczyźni, których życie uczy wielu nowych rzeczy".
Pogląd twierdzący, że „prawdziwy facet" nie mówi o swoich uczuciach, jest dziś przestarzały. Szczerze — powinniśmy go zwalczać. Festiwal Being A Man i tematy na nim poruszane nie odnosiły się do nierówności między kobietami a mężczyznami ani do znalezienia sposobu zrównoważenia widocznych różnic, ale do metod, którymi media posługują się, aby nami manipulować.
Wspomniane media doprowadziły do tego, że społeczeństwo nakazuje nam co mamy robić i do czego powinniśmy dążyć, aby móc w końcu identyfikować się ze wzorem „nowoczesnego mężczyzny". Oczywiście, w ich mniemaniu nie ma na to prostego, jasnego, sposobu.


Kadr z filmu „Ona"

Oczekiwania stawiane przed przedstawicielami płci męskiej są ogromne, ale jeszcze większy jest stres z nich wynikający. W ciągu ostatnich kilku miesięcy na ulicach brytyjskich miast pojawiły się plakaty promujące inicjatywę CALM (CampaignAgainst Living Miserably) [kampania przeciw życiu w nieszczęściu]. Jej przedstawiciele przygotowali „mandictionary", czyli słowniczek pojęć rzeczywiście definiujących istotę męskości.
Powierzchownie inicjatywa wydaje się zabawna, niemniej CALM spełnia swoją funkcję, oferując mężczyznom miejsce, gdzie mogą otwarcie rozmawiać o towarzyszącym im stresie i problemach natury psychologicznej. Jest to o tyle istotne, że według statystyk ilość samobójstw wśród facetów stoi na najwyższym poziomie od 2001 r.

Takie inicjatywy jak CALM dowiodły, że do zmian potrzeba dużo więcej niż pozornie może się wydawać. Being A Man zaś zaznaczyło wartość dialogu. Powinniśmy spotykać się częściej i zastanawiać nad wartościami przekazywanymi wrażliwym chłopcom przez kapitalistyczne społeczeństwo.
Nierealne życie sprzedawane na okładkach kolorowych gazet, przestarzałe stereotypy przedstawiające mężczyzn zimnych, bezuczuciowych, archaiczny pogląd sugerujący, że faceci nie powinni jęczeć i mówić o depresji. Musimy znaleźć sposób, aby nadać sens dynamicznie zmieniającemu się światu.


Kadr z filmu „Romeo i Julia"

Przeczytaj też:
Męska intymność w nowym wydaniu
Już po metroseksualiźmie
Moda kontra normalni kolesie

Kredyty


Tekst: Joe Gamp

Tagged:
mężczyźni
spoleczenstwo
płeć
Męskość