10 rzeczy, które powinieneś wiedzieć o zespole jaaa!

JAAA! to trzech chłopaków: Marek Karolczyk, Kamil Pater i Miron Grzegorkiewicz, którzy po trzech latach nagrali swoją debiutancką płytę „Remik”. Album to 60-minutowa historia chłopca, który nie do końca odnajduje się w rzeczywistości, może dlatego...

tekst Milena Liebe
|
10 Sierpień 2016, 2:10pm

Zdjęcie: Mikołaj Starzyński

Poznali się w rodzinnej miejscowości
Wszystko zaczęło się w Sadkach, gdzie teraz dołączył do nas też Miron (zamieszkał tu na wakacje). Spotykaliśmy się, nagrywaliśmy próby. Nikt nie przynosił konkretnych motywów, melodii, postawiliśmy na improwizacje i poszukiwanie. Po pewnym czasie mieliśmy już kilkadziesiąt godzin nagrań i zaczęliśmy z tego wybierać elementy, które nam się podobały. Szukaliśmy w międzyczasie wokalisty i Marek zaproponował Mirona, którego słyszał w zespole How How. Wysłaliśmy mu kilka szkiców i po czasie dostaliśmy je z dogranymi wokalami. Od tego momentu pracujemy razem. Ten proces trwał kilka lat.

Szybko znaleźli wspólne zajawki
Każdy z nas grał wcześniej w bardzo ciekawych zespołach: How How, Daktari, Napszykłat czy Contemporary Noise Quartet/Quintet/Sextet.. Były one inne, ale znajdowały się na niszowej scenie i chyba dzięki temu, mimo różnić, nasze podejście do muzyki jest zbliżone. W zasadzie od początku znaleźliśmy wspólny język. Muzyka była na pierwszym miejscu, muzyka pozwoliła nam się zaprzyjaźnić i być ze sobą bardzo blisko. Uzupełniamy się i wiemy, że tylko w takim składzie mogliśmy nagrać ten materiał, bo „Remik" to środek nas, bez zastanawiania się kto jest ważniejszy.

JAAA! tak naprawdę oznacza okrzyk zadowolenia
Jaaa! wzięło się z lokalnego powiedzenia „Ty JAAA!" i JAAA! jako okrzyku zadowolenia. Bardzo dobrze to wyglądało i brzmiało. Z czasem, gdy płyta zaczęło nabierać konkretnych kształtów, dostrzegaliśmy, że powtórzona trzy razy litera A nie była przypadkowa. Teraz każdy z nas może powiedzieć, że ja to JAAA, J na początku to Karolina odpowiedzialna za wizualizacje.

Ich muzyka to freak-electronic
W fazie tworzenia, wymyślania i nagrywania stawiamy na inność. Nie wykorzystujemy znanych i pospolitych dźwięków i rozwiązań. Chcemy, aby nasza muzyka była nasza przez duże N. To określenie odnosi się również do naszego prywatnego postrzegania muzyki, w której chcemy słyszeć i czuć dużo warstw i wolności.

Tytułowy „Remik" jest prawdziwą postacią
Remik kilka lat temu pojawił się w życiu Kamila. To młody chłopak, którym targają najróżniejsze emocje. Jest nieco nieśmiały i odsunięty od świata. Jego historia mogłaby być świetnym materiałem na film, mocno utkwiła nam w pamięci i głowie. Przy improwizowaniu i tworzeniu płyty uznaliśmy, że jest w tym wszystkim tak wiele barw pasujących do „Remika", że w pewnym stopniu chcielibyśmy właśnie jemu zadedykować te 60 minut.

Pierwszy koncert był dla nich niespodzianką
Wiosenny koncert w Warszawie był przy okazji jednym z naszych pierwszych występów jako JAAA!. Bardzo długo się do niego przygotowywaliśmy. Wiedzieliśmy, że publiczność stolicy może z marszu „Remika" pokochać lub przejść obok niego obojętnie. Okazało się, że Kulturalna się wypełniła, ludzie świetnie się bawili, a po koncercie reakcje były niezwykle pozytywnie. Był to na pewno bardzo ważny dzień, który wiele nas nauczył i dodał jeszcze więcej energii do dalszego grania.

Eksperymentują z wizualizacjami
Jakiś czas temu wspólnie stwierdziliśmy, że wizualizację to po prostu druga płaszczyzna przekazywania emocji z płyty. Karolina Głusiec, która jest za nie odpowiedzialna bardzo szybko stała się nieodłącznym członkiem zespołu JAAA!. Już w fazie tworzenia pragnęliśmy, aby nasza muzyka działała na różne bodźce. Animacje w pełni to spełniają. One zmieniają się razem z nami, bo Karolina świetnie wyczuwa, co chcemy w danym momencie przekazać ludziom, którzy przyszli na nasz koncert. W ostatnim czasie eksperymentujemy z formą tych wizualizacji, ale aby poznać efekty — najlepiej przyjść na koncert.

Lubią improwizować
To właśnie improwizacja pozwala na stały rozwój i poznawanie samych siebie. Improwizujemy na próbach i koncertach. W tej drugiej sytuacji jest to najbardziej szalone, bo nigdy nie wiemy, jak zareaguje publiczność, ale to daje nam jeszcze większe poczucie zaufania wobec siebie i sceny. Bardzo trudno byłoby nam na koncertach odgrywać album 1:1, improwizacja pozwala nam ciągle bawić się muzyką.Uczestniczymy też w niesamowitym eksperymentalnym projekcie SHMIB, który daje nam totalną wolność na koncertach.

Jeszcze w tym roku usłyszymy ich za granicą
Na pewno nie chcemy stać w miejscu. Gramy w tym roku na wszystkich najważniejszych polskich festiwalach i ten plan musimy zrealizować w najlepszy możliwy sposób. Koniec roku upłynie pod znakiem koncertów klubowych, po drodze pojawi się też pierwszy zagraniczny występ - Reeperbahn w Hamburgu. W głowie mamy też cele na przyszły rok. Czujemy, że 2017 może być jeszcze ciekawszy niż teraz. To za sprawą płyty i innych muzycznych aktywności.

Remik jest gotowy na nowe wyzwania
Remik dojrzewa i zaczyna akceptować siebie i świat. Staje się dojrzalszy, jego pewność siebie wzrasta. Taki też będzie nasz drugi album. To niezwykle ekscytujący proces, który ponownie swoje początki ma w improwizacji. Niedawno budowaliśmy studio, widzieliśmy się praktycznie codziennie, dużo gramy i nowy materiał w zasadzie jest już gotowy. Nadal idziemy swoją drogą, ale ta droga będzie jeszcze ciekawsza. Mamy nadzieję, że również dla słuchaczy.

Przeczytaj też:

Kredyty


Zdjęcie: Mikołaj Starzyński
Tekst: Milena Liebe

Tagged:
Wywiady
muzyka
Jaaa?
muzyka wywiady
remik