prawda czy fałsz?

Polacy są narodem podróbek.

tekst Stasia Wąs
|
26 Wrzesień 2016, 12:30pm

@grovenor

Poprzednie pokolenie mówiło na nie wprost - podróbki. Wszyscy wiedzieli, że buty Nkie nie mają wiele wspólnego z Nike, a Adidos z Adidasem. Później nadeszła era kopii - podróbek, które są na tyle dopracowane, że mogą zmylić większość ludzi na ulicy. Raport „Podrobione jest kradzione", pokazujący podejście Polaków do nieoryginalnych produktów, nie zostawia złudzeń - świadomie je kupujemy i nie kryjemy się z tym, bo nie uważamy tego za coś złego. Kupowanie nieoryginalnych rzeczy równocześnie nie ma związku z miejscem zamieszkania, wykształceniem czy wiekiem. Podróbki mają prawie wszyscy.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Na pytanie, czy kupiłeś podrobiony produkt w ostatnich dwóch latach, 48%, czyli prawie połowa, odpowiada „tak". W przypadku przedziału wiekowego 15-24 to 59%. Równocześnie 41% odpowiadających uważa, że kupowanie nieoryginalnych produktów jest oszustwem i przestępstwem. Dlaczego to robimy? Chodzi oczywiście o cenę i chęć pokazania, że dysponujemy środkami, którymi w rzeczywistości nie dysponujemy. „Polacy często spotykają się z podróbkami, które przybierają różną postać - są to albo produkty naśladujące produkty oryginalne jeden do jednego - posiadające znaki towarowe wyglądające jak oryginalne, jednak nie są wyprodukowane przez właściciela marki oraz produkty będące imitacją produktów oryginalnych, nieznacznie różniące się wyglądem, jednak nawiązujące do konkretnych produktów danych marek, co jest typowym przykładem pasożytnictwa marketingowego", mówi Adam Czarnecki z ARC Rynek i Opinia.

@sarahtonein

Badanie wskazuje też, że niektóre kopie są trudne do odróżnienia. Wtedy pokolenie, które na co dzień korzysta z internetu, zazwyczaj na forach albo YouTubie szuka informacji, jak odróżnić produkt oryginalny od podróbki. Oczywiście najczęściej kupujemy podrobione perfumy (54% odpowiadających), odzież, dodatki (51%) i obuwie (39%). Teraz, kiedy w dużych miastach jeden sklep ze sneakerami wyrasta obok drugiego, takie wyniki mogą dziwić. Okazuje się jednak, że ci, którzy na co dzień unikają podróbek, czasem po nie sięgają i nie wstydzą się do tego przyznać.

Co ciekawe niewiele zmieniło się w średnich miastach od lat 90., jeśli chodzi o miejsca, gdzie można znaleźć podróbki - nadal to targowiska i bazary są głównym źródłem ich pochodzenia (62%). W internecie tańszych odpowiedników szukają mieszkańcy dużych miast (powyżej 500 tys. mieszkańców): 70%.

@makkack

Podróbki zapewniają nam często spełnienie marzenia o rzeczy od ulubionego projektanta. Niektórzy badani wierzą nawet, że nie ustępują jakością oryginalnym produktom. Trudno nie zadać jednak podstawowego pytanie - czy w roku 2016, kiedy globalny handel podróbkami oceniamy jest na dwa biliony złotych, nadal musimy kupować nieoryginalne rzeczy? Jeśli nie mamy możliwości kupienia ubrania od danego projektanta, równie dobrze możemy wyglądać w ciuchach wygrzebanych w second-handach albo sieciówkach (które zresztą też czasem kradną pomysły od niezależnych artystów…). W ten sposób nie będziemy odpowiedzialni za kopiowanie czyichś pomysłów - warto wspomnieć choćby Alexandra Wanga, który wygrał ostatnio w sądzie proces z firmami podrabiającymi jego projekty. Powinny mu wypłacić 80 milionów dolarów, chociaż najprawdopodobniej do tego nie dojdzie. A to dopiero wierzchołek góry lodowej. 

Kredyty


Tekst: Stasia Wąs

Tagged:
Μόδα
podróbki