tavi gevinson – od księżniczki blogosfery do królowej mediów

Niedługo po swoich 18. urodzinach opowiada nam o swoim podejściu do mody i feminizmu, pomyśle na dorosłe życie i nowo zawartej przyjaźni ze Stevie Nicks.

tekst Stuart Brumfitt
|
07 Czerwiec 2014, 5:30pm

Leżę sobie na łóżku, gadam przez telefon z Tavi Gevinson i wszystko wydaje się jak wyjęte wprost z najntisowego serialu dla nastolatków - czyli idealne. Szczególnie jeśli rozmawiasz z kimś, kto patrzy na tamte czasy z nostalgią (Tavi uwielbia Moje tak zwane życie i Freeks and geeks). Niedawno ukończyła liceum, szykuje się do wyprowadzki z rodzinnego domu i planuje zamieszkać z najlepszą przyjaciółką, a przy okazji fotografką i artystką, Petrą Collins. Wiedząc, co osiągnęła na odległość z Oak Park w Illinois, aż strach pomyśleć, co panna Gevinson wyrządzi w Nowym Jorku.

Przez telefon wydaje się urocza, pełna ironicznego humoru i pewna swojego intelektu - tylko czasami ulega opiniom taty. Miesiąc temu skończyła 18 lat (poszła z tej okazji z przyjaciółkami na rolki i dmuchała świeczki na kolorowym torcie z torebki). Od 12-letniej dziewczynki z przedmieść, która na blogu Style Rookie przykuwała uwagę stylem à la szurnięta staruszka, przeszła daleką drogę. Wielu myślało, że była hitem jednego sezonu, ale już ona im pokazała! U szczytu popularności Style Rookie miało 50 tysięcy odsłon dziennie, a Tavi nie musiała długo czekać, by trafić na okładkę magazynu „POP" i widywać się z Anną Wintour w pierwszych rzędach na fashion weekach całego świata.

Gdy pisałam bloga i pojechałam na fashion week, starsi redaktorzy patrzyli na mnie krzywo i wspominali o moich obowiązkach i edukacji. Doszłam tam, gdzie oni byli wtedy, jednak teraz jest mi dziwnie, gdy patrzę, jak z różnym skutkiem próbują tworzyć w internecie coś ciekawego dla ludzi. Ja robiłam to przez lata.

Gdy mówi o fenomenie swojego bloga, jest raczej skromna: „Wiem, że Susie Bubble i wielu innych robili to już wcześniej". Ale Tavi bez wątpienia jest jedną z pionierek ruchu blogerów - i jego maskotką. „Myślę, że moja historia była najbardziej zabawna i ciekawa, więc często się mnie wspomina, jednak wtedy wiele osób robiło już bardzo podobne rzeczy" - umniejsza swoje zasługi. Ale tak naprawdę, to właśnie ona otworzyła śluzę do świata mody całemu nowemu pokoleniu utalentowanych i pewnych siebie młodych ludzi. To dzięki niej wysokie mury modowego przemysłu zaczęły pękać, na pokazach zapanowała demokracja, a głos młodzieży nigdy nie liczył się bardziej.

Nagle stało się coś ciekawego. Zamiast dalej recenzować pokazy (w końcu miała miejscówki najlepsze z możliwych) i bawić się w przebieranki dizajnerskimi ciuchami, Tavi zwróciła uwagę na swoje rówieśniczki i w 2011 roku założyła dla nich Rookie Mag. Stronę internetową, która co miesiąc wybiera jeden temat i przerabia go pod kątem technologii, seksu, miłości, literatury, komiksów czy filmu. Rookie Mag co miesiąc czyta 3,5 miliona osób, a jego redakcja chełpi się takimi współpracowniczkami jak Lena Dunham i Sarah Silverman. Mają nawet drukowane wydanie specjalne „Rookie Yearbook", w którym raz na rok publikują naprawdę wyjątkowe materiały.

Od kiedy ruszył Rookie, Tavi wystąpiła naTED-zie , zagrała w hollywoodzkim filmie (Ani słowa więcej z Jamesem Gandolfinim), a latem zadebiutuje na Broadwayu, gdzie z Michaelem Cerą wystąpi w sztuce This Is Our Youth. Ta dziewczyna jest tak bystra, zdolna i dojrzała jak na swój wiek, że gdy mój znajomy żartował: „Tavi będzie kiedyś prezydentem", wydało się to całkiem możliwe.

Tavi, ty i twoi przyjaciele robiliście to od wczesnych nastoletnich lat: szliście własnymi ścieżkami i pokazywaliście, jak wziąć karierę w swoje ręce…
Tak, o to nam chodziło! Beyoncé kiedyś powiedziała: „Nie ciągnie mnie na niczyj tron" i ja mam to samo. Lubię sama kreować dla siebie miejsce, zanurzać się w różnych mediach i nadal mieć Rookie pod kontrolą. Nie uważam, że w naszej kulturze nie istnieje już hierarchia. Ale przyszedł czas, żeby ci, którzy kierują mediami, odpuścili sobie iluzje o tym, kto zasługuje, żeby być sławnym, słuchanym czy naśladowanym. Ten gość z 30 Seconds to Mars dostał teraz Oscara, prawda? A Kimye trafili na okładkę „Vogue'a"! Mam nadzieję, że ten kult staroświeckich instytucji i prestiżowych tytułów można pogodzić z myśleniem o tym, czego ludzie naprawdę oczekują. Gdy pisałam bloga i pojechałam na fashion week, starsi redaktorzy patrzyli na mnie krzywo i wspominali o moich obowiązkach i edukacji. Doszłam tam, gdzie oni byli wtedy, jednak teraz jest mi dziwnie, gdy patrzę, jak z różnym skutkiem próbują tworzyć w internecie coś ciekawego dla ludzi. Ja robiłam to przez lata.

Nadal masz przemysł modowy w poważaniu?
Nie pojechałam na ostatnie pokazy i nie oglądałam zdjęć aż do teraz, gdy wybierałam ubrania do tej sesji. To nie jest żaden negatywy stosunek, raczej obojętność. Teraz zaprzątam sobie głowę innymi rzeczami. W gimnazjum moda była naprawdę jak inny cudowny świat, w który mogłam wchodzić, ale od kiedy zaczęło się liceum i ruszyło Rookie, naprawdę polubiłam to, co robię i nie mam już potrzeby uciekania. Jestem mniej zainteresowana modą, ale nadal kocham ubrania. Uwielbiam się ubierać i podziwiać styl innych. Właśnie tym, co lubię w modzie, jest to, że dzięki niej można stworzyć sobie własny świat. A teraz tworzę albumy Rookie. Ich tło to zeskanowana tkanina, naklejki lub strony z mojego pamiętnika. Uwielbiam je tworzyć, daje mi to coraz więcej satysfakcji.

Gratuluję roli na Broadwayu! Słyszałem, że twoja postać - Jessica - jest „strasznie twórczą studentką projektowania". To prawda?
Tak, ale to, że studiuje modę, nie jest w niej najważniejsze. Jest w jakiś sposób pomysłowa, lecz przede wszystkim bardzo spięta za każdym razem, gdy ktoś się z nią nie zgadza, i musi o to walczyć.

Czym planujesz zająć się później?
Liczę, że jesienią przyszłego roku będę studiować. Pewnie zajmę się też Rookie, ale chcę móc skupić się na szkole jak należy.

Kierunki studiów w Ameryce są dużo bardziej elastyczne niż te w Anglii. Jak myślisz, na jakie zajęcia będziesz chodzić?
Mam nadzieję, że sama stworzę sobie kierunek. Chcę uczęszczać na rozszerzone zajęcia z kreatywnego pisania. Może to oczywiste po Rookie, ale interesuje mnie też zjawisko, gdy społeczeństwo przecina się z popkulturą. Przydałaby mi się jakaś Beyoncé w teorii albo coś takiego!

Ostatnio przeprowadzałam dla „Elle" wywiad z Miley Cyrus i powiedziałam jej: „Wszystko, z czym eksperymentujesz, jest zupełnie normalne, tylko dlaczego tak się z tym obnosisz?". Ale jej nigdy nie zdarzyło się robić tego po cichu. Wychowałam się w zupełnie inny od niej sposób, jednak pod tym kątem jesteśmy podobne. Nie widzę granicy pomiędzy prywatnością a życiem publicznym. Koncept dzielenia się sobą ze światem - dopóki czujesz, że nie masz nic do stracenia ani nic do udowodnienia - nie jest taki straszny.

Wiesz już, gdzie zamieszkasz w Nowym Jorku?
Razem z Petrą będziemy mieszkać razem. Nie wiemy jeszcze dokładnie gdzie, ale pragniemy, żeby było jak w sitcomie. Będziemy we dwie, ale chcę, żeby odwiedzali nas wszyscy znajomi, liczę na ciągłą krzątaninę ludzi.

Do którego sitcomu wam najbliżej?
Do Broad City, tylko my będziemy więcej robić.

Opowiedz nam o swojej znajomości z Petrą.
Jest jedną z moich najlepszych przyjaciółek. Rozumiemy się tak dobrze, bo patrzymy na świat całkiem podobnie, ale też na tyle inaczej, że możemy się od siebie uczyć. Gdybyśmy jeździły po moim mieście, podobałyby nam się te same domy. Może to dlatego, że obie wciąż dorastamy i tęsknimy za rzeczami, do których mamy jakiś sentyment. Ona zawsze je albo bardzo zdrowo, albo same śmieci. I pracuje z łóżka, czego ja nie potrafię. A przy tym wygląda jak patyk, to przerażające. Nie mam pojęcia, jak to robi.

Jak sądzisz, co ona o tobie myśli?
Przyjechała do mnie w poprzedni weekend zrobić tę sesję i odwiedziłyśmy moje ulubione miejsca: rolkowisko, kręgielnię i moją szkołę, która może nie jest jednym z moich ulubionych miejsc, ale naprawdę dobrze wychodzi na zdjęciach! I wtedy powiedziała, że pod kilkoma względami czuje się jak moja młodsza siostra. Pewnie miała na myśli to, że jestem zarozumiała i jej dokuczam, bo to ona jest o trzy lata starsza!

Twoja mama jest Norweżką, a tata Żydem. Jak dorastało ci się pod wpływem tych kultur?
Moja mama zajmuje się tkaninami i przez to uzmysłowiła mi, jak wygląda nasz dom. Ma obsesję na punkcie światła, atmosfery i zawsze przywiązuje wagę do szczegółów. Jej wrażliwość i to, jak tworzy przestrzeń, ukształtowały sposób, w który pracuję. A przez tatę byłam wychowana w duchu reformowanego judaizmu. Nasza synagoga buduje prawdziwe poczucie wspólnoty. Miasto, w którym mieszkam, Oak Park, jest bardzo liberalne. To wszystko wpłynęło na mój charakter, który wniosłam do Rookie.

Gdy byłaś młodsza, ubierałaś się po babcinemu. Skąd to się wzięło?
Moimi idolkami były wtedy Iris Apfel, Edie Beale i Isabella Blow, kobiety w wieku, w którym - jak mi powiedziano - przestajesz się starać. Pomyślałam więc, że jeśli przestanę się starać, mając 12 lat, to będzie fajnie. Próbowałam walczyć z tym, co widziałam w szkole: z dziewczynami odczuwającymi presję, żeby wyglądać w określony seksowny sposób. Niekoniecznie z powodów politycznych, a na zupełnie osobistej płaszczyźnie, wcale mnie to nie przekonywało. Dużo zabawniej było pójść w przeciwnym kierunku.

Na Rookie zamieszczacie trzy materiały dziennie w dni powszednie i jeden dziennie w weekend. Podoba mi się, iż nie zalewacie strony treścią. Mówisz, że nawet jeśli sławę i karierę zbudowałaś w internecie, to nie uważasz bycia nieustannie online za zdrowe.
W Rookie w dużej mierze chodzi o to, żeby przez internet zachęcić ludzi do zrobienia czegoś w realu, mamy więc dużo poradników DIY i próbujemy inspirować naszych czytelników. Nigdy nie chciałam zrobić po prostu strony z linkami. To chyba tyle! Czytałam ostatnio książkę Carla Wilsona, który pisze w niej m.in., że „nienawidzi Céline Dion, ale chciałby się dowiedzieć dlaczego". Mówi dużo o gustach, klasach oraz elitach i cytuje Richarda Sennetta, który napisał Upadek człowieka publicznego. Wspomina o samotności jako jedynym sposobie na odkrycie prawdy, a wszystko wspólne lub grupowe musi być jakimś kompromisem. Nigdy nie pomyślałam, że gdy piszesz prywatny pamiętnik lub jesteś w latarni nad morzem, znajdujesz się bliżej prawdy. Dla mnie to wszystko jedno. Ostatnio przeprowadzałam dla „Elle" wywiad z Miley Cyrus i powiedziałam jej: „Wszystko, z czym eksperymentujesz, jest zupełnie normalne, tylko dlaczego tak się z tym obnosisz?". Ale jej nigdy nie zdarzyło się robić tego po cichu. Wychowałam się w zupełnie inny od niej sposób, jednak pod tym kątem jesteśmy podobne. Nie widzę granicy pomiędzy prywatnością a życiem publicznym. Koncept dzielenia się sobą ze światem - dopóki czujesz, że nie masz nic do stracenia ani nic do udowodnienia - nie jest taki straszny.

Czy Rookie jest stroną feministyczną?
Ja i duża część naszej ekipy jesteśmy feministkami - to pokazuje, w jaki sposób podchodzę do wszystkiego. Gdy zaczynałam, czułam, że wiele kobiet i dziewcząt jest zaangażowanych w dyskusję o feminizmie. Chciałam stworzyć miejsce będące bardziej przyjazne dla tych, które normalnie nie oglądałyby takich rzeczy albo nie czytałyby teorii feministycznych. Dziewczyny w moim wieku są przyzwyczajone, że karmi się je historiami o silnych kobietach, więc chciałam poruszyć ten temat głębiej, w sposób, który nie zastrasza ani nie izoluje czytelniczek, którym nie wpajano tego od dzieciństwa.

Kilka lat temu wystąpiłaś na TED-zie z przemówieniem, w którym twierdziłaś, że wszystkie kobiety powinny być jak Stevie Nicks. Nadal tak uważasz?
Dla mnie wszystko kręci się wokół Stevie Nicks. Choć ostatnio może nie tylko. Sięgam po nią zawsze, gdy chcę pogodzić bycie wrażliwą i silną. Gdy chcę być wyłącznie wrażliwa, zwracam się do Joni, a do Beyoncé, gdy chcę być tylko silna - choć na jej nowym albumie tyle się dzieje! Stevie jest dla mnie jak kocyk z dzieciństwa. Widziała moje wystąpienie. Udało mi się pójść na parę koncertów Fleetwood Mac i miałam na tyle szczęścia, żeby kilka razy się z nią spotkać. Jest najlepszym dowodem, że warto spotykać swoich idoli. Dwa razy widziałam ją na backstage'u i poszłyśmy na kolację. Nie korzysta z maila ani niczego w tym stylu, ale raz na jakiś czas dostaję od niej odręcznie pisany list. Niemożliwe!

thestylerookie.com
@tavitulle

Kredyty


Tekst: Stuart Brumfitt
Zdjęcia: Petra Collins
Stylizacja: Tavi Gevinson

Tagged:
tavi gevinson
Wywiady
Μόδα
thestylerookie