jak oni zaczynali

Pierwsze kroki w muzycznym świecie nie zawsze wyglądają różowo (a raczej – prawie nigdy tak nie wyglądają). Poznaj początki Muńka, Katy Perry, Petera Doherty’ego i innych…

tekst i-D Staff
|
16 Czerwiec 2015, 9:15am

Zdjęcie dzięki uprzejmości Warner Music Poland

Zatem jesteś muzykiem? Co miesiąc rozważasz, czy zainwestować w sprzęt, oszczędzać na zespołowego wana, czy może kupić wreszcie jedzenie, które smakuje jak jedzenie. W dodatku wieczorami zastanawiasz się, czy muzycznie idziesz dobrą drogą. Nie martw się. Każdy kiedyś zaczynał. Zobacz, co robili muzyczni giganci w czasach, gdy mało kto podejrzewał, że cokolwiek osiągną. Zrealizuj własne muzyczne plany z Converse'em. Converse Rubber Tracks to akcja, dzięki której możesz nagrać swój materiał w jednym z 12 legendarnych studiów nagraniowych, korzystając z najlepszego sprzętu i rad ludzi, którzy wcześniej współpracowali z Nirvaną czy Bobem Marleyem.

Katy Perry

Może trudno to dostrzec, gdy zaleca się do Snoopa w cukierkowym królestwie albo demoralizuje Elmo z Ulicy Sezamkowej, ale Katy Perry (a właściwie Katy Hudson) wyrosła w statecznej, religijnej rodzinie - jej rodzice są luterańskimi pastorami. W 2001 roku Katy zadebiutowała utrzymanym w stylistyce chrześcijańskiego rocka albumem zatytułowanym po prostu Katy Hudson. Płytą zainteresowały się głównie media chrześcijańskie, takie jak „Krzyżowe Rytmy" [Cross Rhythms], ale większą popularność przyniosły jej dopiero nagrania, w których poszukiwacze spiskowych teorii odnajdują pochwałę czarostwa. Rodzice Katy zawsze jednak podkreślają, że są dumni ze swojej córki.

Muniek Staszczyk

W 1989 roku trudno już nazwać Muńka Staszczyka debiutantem - T.Love ma za sobą singla My, marzyciele i świetnie przyjęty występ na uwielbianym podówczas festiwalu w Jarocinie. Mimo to zespół rozpada się, a sam Muniek wyrusza w podróż do Londynu, gdzie swój muzyczny talent musi schować do kieszeni, by nie zmoczył się przy zmywaniu garów po fasolce w pomidorach i innych brytyjskich specjałach. Jak sam mówi , to właśnie podczas pracy w knajpie wymyślił jeden ze swoich najbardziej znanych numerów - Warszawę, do którego tekst spisywał, biegając raz po raz do toalety.

Zdjęcie dzięki uprzejmości Warner Music Poland

Peter Doherty

Wiele lat i jeszcze więcej porcji narkotyków temu, gdy The Libertines  jeszcze nie było w planach, a Pete był drobniutkim pucułowatym chłopaczkiem, MTV zaczepiło go, gdy stał w kolejce na koncert swoich idoli: zespołu Oasis (tak, MTV zajmowało się wtedy muzyką - to musiało być daaawno). Doherty jak z rękawa sypnął bon motem, mówiąc, że „zgadza się z twierdzeniem Umberto Eco, że Noel [Gallagher] to poeta, a Liam to miejski krzykacz". Już wtedy czuł ewidentne parcie na mikrofon, które niedługo miało zaowocować dwiema świetnymi płytami, burzliwym związkiem z Kate Moss i narkotykowymi upodleniami, które kosztowały go zdrowie i karierę. Morał z tej historii? Chodź na dobre koncerty i nie bierz prochów.

Liroy

Okej, być może nazywanie Scyzoryka z Kielc „muzycznym gigantem" jest trochę na wyrost, a jego teksty nierzadko ociekają mizoginią, jednak trudno odmówić mu wpływu, jaki wywarł na popularność hip hopu w nadwiślańskim kraju. Choć to nie on rapował jako pierwszy z potomków Lecha, to właśnie jego muzyka otworzyła kulturze HH wrota do popularności w mainstreamie. Wszyscy znamy Liroya z polskich (albo, hmm… polskawych) tekstów, ale mało kto pamięta jego wczesne zmagania z językiem Szekspira, jeszcze pod śmiesznym pseudonimem „PM Cool Lee". Biorąc pod uwagę drewniany akcent Piotra „Liroya" Marca, tym lepiej dla niego. Powyższe wideo zawiera tylko fragment oryginalnego klipu - brakujące części zastąpiono teledyskiem Vanilli Ice'a, z którym autorowi skojarzył się PM Cool Lee. Hm, no może.

Justin Timberlake

Przyzwyczailiśmy się już, że w każdym kolejnym talent show znajdzie się przynajmniej jedno chwytające za serce dziecko, które rzewnym głosem wyśpiewa jakąś ciężką emocjonalnie piosenkę, której ni w ząb nie ma prawa rozumieć (zazwyczaj wiadomo, który hit Czesława Niemena). Zabiegi rodziców, by ich dziatwa zawojowała szołbiznes, przybierają dziś czasem patologiczne rozmiary, ale kilka razy w historii taki manewr sprawdził się całkiem nieźle. CNN odkopało kasety z rodzinnego archiwum Justina Timberlake'a, w których przyszły członek 'N Sync [he, he] koweruje utwory New Kids on the Block czy Elvisa Presleya. Ale przecież i my mamy muzyków, którzy już w dzieciństwie okazywali przyszły talent...

Lady Gaga

Zanim postanowiła zostać transhumanoidalnym cyborgiem i nagrywać syntetyczne przeboje ociekające platyną i surowym mięsem, Stefani Germanotta komponowała romantyczne ballady przy akompaniamencie fortepianu. W powyższym nagraniu jurorzy porównują ją wręcz do… Norah Jones. To historia podobna do tej, która stała się udziałem Katy Perry - z tym że Gaga postawiła nie na erotykę, a na cybernetyczną monstrualność. Jednak umiejętności z dawnych czasów nie poszły na marne: Gaga jako jedna z niewielu popgwiazdorek nie zdecydowała się na pomoc profesjonalnych kompozytorów oraz tekściarzy i swoje przeboje pisała sama. Zdarzało jej się też wrócić do korzeni, jak podczas akustycznego występu na Glasto w 2009 roku.

Wszystko to działo się w czasach, gdy internet był jeszcze w powijakach - dziś możliwości na udany debiut jest znacznie więcej. Jeśli chcesz, żeby twoje początki wyglądały lepiej niż teledysk PM Cool Lee i odbiły się echem większym niż pierwsza płyta Katy Perry, weź udział w akcji Converse Rubber Tracks . To okazja, by nagrać materiał w jednym z legendarnych studiów muzycznych, przy wsparciu profesjonalnej ekipy i z użyciem sprzętu, którego potrzebujesz (nie musimy chyba dodawać, że prawa do swojej twórczości zachowasz ty i tylko ty?).

Kredyty


Tekst: Maciek Piasecki
Zdjęcia dzięki uprzejmości Warner Music Poland

Tagged:
lady gaga
katy perry
peter doherty
converse
Converse Rubber Tracks
muzyka
Liroy