bardzo brzydkie rysunki o życiu pewnej krakowianki

„Życie jest absurdalne, ale to nie powód do lęku, raczej do śmiechu”, mówi Iga.

tekst Mateusz Góra
|
20 Kwiecień 2016, 10:25am

Iga ma 26 lat i mieszka w Krakowie. Skończyła liceum plastyczne i nie była pewna, co robić dalej w życiu. Zaczęła odreagowywać na kartce papieru, a kiedy wrzuciła swoje rysunki na Facebooka, polubiło je prawie 200 tysięcy osób. Co jest w nich tak wyjątkowego? To po prostu zwykłe historie, pokazujące problemy, absurdy i małe radości z życia młodej dziewczyny. Są szczere, zabawne i zawsze trafiają w punkt.

Muszę przyznać, że rozmawianie z mistrzynią ciętej riposty trochę stresuje. Zawsze z taką łatwością przychodziło ci komentowanie rzeczywistości?
Nawet nie masz pojęcia, jak ja się stresuję! Myślę, że umiejętność komentowania rzeczywistości nabyłam z wiekiem. To jest dla mnie sposób radzenia sobie z trudnościami, które przyniosła ze sobą dorosłość.

To porozmawiajmy chwilę o trudnościach, które wspomniałaś. Jakie problemy związane z wchodzeniem w dorosłość są dla ciebie najcięższe?
Największym wyzwaniem były decyzje, które nagle musiałam podejmować samodzielnie. Nie jestem w tym najlepsza do dnia dzisiejszego. Po liceum jeszcze bardzo długo nie wiedziałam, kim chcę być i jakie są moje cele. Można powiedzieć, że nadal poszukuję, ale już nie po omacku.

I wtedy zaczęłaś robić swoje rysunki, żeby odreagować?
Bingo! Bardzo Brzydkie Rysunki pojawiły się po trzyletniej przerwie w tworzeniu czegokolwiek. Liceum plastyczne skończyłam z silnym przeświadczeniem, że to nie dla mnie.

Mój powrót wynikał z nie najlepszego momentu w życiu. Musiałam zwyczajnie uciec w jakieś zajęcie. Rysunki opatrywałam słowami lub zdaniami, które były do nich komentarzem. W pewnym momencie ktoś z moich znajomych stwierdził, że koniecznie muszę pokazać je światu. Uznałam to za idiotyczny pomysł, bo nie były dla mnie ani ładne ani zabawne… Stąd nazwa, która miała być moim kołem ratunkowym na wypadek krytyki.

Ale okazało się, że inni doskonale rozumieją takie poczucie humoru. Byłaś zaskoczona, że tylu ludzi podziela twoje zdanie na temat rzeczywistości?
Byłam święcie przekonana, że polubią je moi rodzice i garstka znajomych. Do dzisiaj ilość obserwatorów jest dla mnie zupełną abstrakcją.

A jak wygląda proces powstawania rysunków? Z czasem zrobiło się ciężej, a może pomysły łatwiej przychodzą?
Powstawanie rysunku mogę podzielić na dwa etapy. Pierwszym i najtrudniejszym jest sam pomysł, a na ten nierzadko czekam tygodniami. Kiedyś przychodziło mi to znacznie łatwiej...może przez to, że nie zastanawiałam się tak bardzo, co spodoba się ludziom? Drugim etapem jest samo rysowanie, a to, chociaż bardziej pracochłonne, to już czysta przyjemność.

Czy są jakieś tematy wokół których najczęściej krążysz? Ja zauważyłem, że jednym z nich jest ciało i oczekiwania stawiane wobec dziewczyn odnośnie wyglądu.
Kwestia kobiecej cielesności i oczekiwań, jakie są na nią nałożone, jest dla mnie bardzo istotna. Drażnią mnie wzorce narzucone młodym dziewczynom przez media. Na Facebooku obracam ten temat w żart. Otwarcie mówię o nim na moim Snapchacie, który liczy obecnie 7 tysięcy widzów.

Poza tym poruszam tematy związane z absurdami, jakie spotykają nas na studiach (bo one zazwyczaj bawią najbardziej) i codziennością w ogólnym znaczeniu tego słowa. Unikam za to jak ognia tematów politycznych i religijnych, ilość moich obserwatorów wynika między innymi z ich braku. Ludzie są zmęczeni internetową wojną o to, w co należy wierzyć i co wypada myśleć.

Nazwałabyś swoje spojrzenie feministycznym?
Jak najbardziej! Zostałam wychowana w duchu feministycznym, więc siłą rzeczy pojawia się on w moich pracach.

A jak definiujesz feminizm?
Moja definicja feminizmu jest krótka - to poczucie siły i własnej wartości, wynikające z faktu, że jestem kobietą.

Twoje rysunki oglądają głównie dziewczyny, czy jest wśród nich dużo chłopaków? Kiedy je przeglądałem, często myślałem, że to dokładnie moje odczucia.
Panów jest znacznie mniej.

Chyba właśnie na tym polega fenomen mojej strony. Ludzie lubią wiedzieć, że nie są sami z własnymi odczuciami na dany temat.

Myślisz, że powinniśmy dać sobie spokój z wymaganiami, jakie stawiamy naszym ciałom?
Powinniśmy nauczyć się kochać siebie, a wzorców serwowanych nam przez media używać jedynie jako inspiracji. Niestety większość młodych dziewczyn i chłopaków dalej chce wyglądać „tak, jak na zdjęciu". Nie chcę być też źle zrozumiana. Bardzo podoba mi się trend związany ze zdrowym trybem życia. Sama jestem wegetarianką i uprawiam dużo sportu. Rzecz w tym, żeby nie popadać w skrajności.

Rysunki, które robisz, są bardzo osobiste. Ciężko było przełamać granicę intymności i je opublikować? Bałaś się reakcji ludzi?
Bałam się panicznie, bo jestem osobą nadwrażliwą. Krytyka wcale nie dodaje mi skrzydeł, ale te dwa lata w internecie sprawiły, że przejmuję się nią znacznie mniej. W tym momencie hejterskie komentarze nie robią na mnie większego wrażenia, ale jeszcze rok temu potrafiłam wylać nad nimi morze łez... Pogodziłam się z tym, że nie jestem w stanie spodobać się wszystkim. I chociaż to prawda stara jak świat, to wciąż ciężka do zaakceptowania.

Jakie są najlepsze, najbardziej motywujące komentarze?
To te, kiedy ludzie piszą, że jestem jedynym powodem, dla którego się uśmiechają (chociaż wciąż uznaję takie komentarze za lekko podkolorowane). Mam silną potrzebę pomocy innym i jeżeli wiem, że jakkolwiek mogłam uratować komuś dzień, to jest to dla mnie największa nagroda (wiem, zabrzmiało tanio).

Ja dzisiaj po raz pierwszy uśmiechnąłem się dzięki twoim rysunkom, naprawdę.
Ojej, dziękuję!

A co chciałabyś przekazać ludziom swoimi rysunkami?
Chciałabym pokazać, że życie jest absurdalne, ale to nie powód do lęku, raczej do śmiechu. Marzę o tym, żeby ludzie mieli do siebie więcej dystansu.

@Bardzo Brzydkie Rysunki

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Mateusz Góra
Wszystkie ilustracje: Bardzo Brzydkie Rysunki

Tagged:
sztuka
Kultura
płeć
bardzo brzydkie rysunki