nadeszły czasy modnych kowbojów

Do kin trafił właśnie „Slow West” Johna Mcleana – western w zwariowanym klimacie Wesa Andersona.

tekst Mateusz Góra
|
20 Listopad 2015, 12:25pm

Piękni, szlachetni bohaterowie w historii płomiennego nastoletniego romansu, pełnego dramatycznych zwrotów akcji. Brzmi jak scenariusz „Kochanków z księżyca" Wesa Andersona? Dokładnie! Mclean inspirował się naszym ulubionym amerykańskim reżyserem nie tylko przy pracy nad scenariuszem. „Slow West" to przede wszystkim kolorowa, przywodząca na myśl estetykę komiksu, wyprawa na Dziki Zachód. Wszystkie klasyczne elementy westernu zostały przefiltrowane przez postać głównego bohatera, nastoletniego romantyka Jaya Cavendisha, który stara się za wszelką cenę odnaleźć swoją ukochaną.

Zapomnijcie o niekończących się scenach pojedynków pomiędzy wysmarowanymi błotem kowbojami. W tej historii wszyscy bohaterowie wyglądają stylowo i ekstrawagancko (przynajmniej jak na warunki, w których żyją…). Widok delikatnego i chłopięcego Kodiego Smita-McPheego, którego pierwszy zarost goli Michael Fassbender, na pewno spodoba się fanom kina o dorastaniu oraz męskiej urody we wszystkich wariantach.

„Slow West" to przede wszystkim pełna absurdalnych żartów historia o tym, że najsilniejsi są ci niepozorni, po któych zupełnie się tego nie spodziewamy. Podczas gdy Ben Mendelsohn, który wciela się w złego przywódcę bandy rzezimieszków, paraduje pijany w ogromnym futrze, Caren Pistorius w roli poszukiwanej ukochanej (Rose Ross) bez mrugnięcia okiem sięga po broń i eliminuje kolejnych czyhających na jej życie łowców głów. Dwóch rzeczy na pewno można się nauczyć z filmu Mcleana - lepiej nie rozdzielaj zakochanej pary nastolatków i nigdy, ale to nigdy, nie pozwalaj dzieciom bawić się bronią! 

Przeczytaj także:

Perełki z filmów o dorastaniu

Perełki z filmów o dorastaniu cz. II

Dorastanie w obiektywie matki

Tagged:
Film
Michael Fassbender
slow west