Reklama

​kacper szalecki: hard voguing

Kacper Szalecki to cudowne dziecko Miesiąca Fotografii. Od jego ​debiutu w świecie sztuki nie minął nawet rok, a właśnie otwiera czwartą wystawę. O stosunku do mody, przeprowadzce do Łodzi i życiu z paczką znajomych, czyli tym wszystkim, co możemy...

tekst Basia Czyżewska
|
13 Luty 2017, 12:15pm

W twoich zdjęciach czuć sentyment do lat 90.
Może, ale celowo nie stylizuję ich na lata 90. Mieszkam teraz w Łodzi, właściwie wszystkie ubrania kupuję w lumpeksie, one są przesiąknięte tym klimatem. Może to też wynika z faktu, że wciąż przeglądam albumy zdjęć moich rodziców.

Kasia Oczkowska, kuratorka wystawy, wybrała z mojego bloga głównie zdjęcia z imprez, w większości niereprezentujące tytułowych Olimpii. Nigdy nie odczytywałem tych zdjęć jako modowe, choć może to, że robimy wygibasy w ubraniach wystarczy, żeby tak było.

A może antymodowe?
Może, ostatnio mam problem z modą. Trochę przytłacza mnie nadprodukcja ubrań, ilość form, która powstaje co sezon. Mam teraz określoną pulę ciuchów, w których chodzę. Staram się o nie dbać, jak coś się popsuje, to naprawiam.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Opowiedz o swojej szafie.
W lumpeksach pociągają mnie ubrania, które są już osadzone w jakimś kontekście, mają w sobie widoczną historię. Przykładowo: koszulka z naprasowanym nadrukiem zrobionym przez (nie)znajomych albo ręcznie haftowana chustka. Ostatnio kupuję też talerze. Zazwyczaj na łowy chodzimy jakąś grupą, każdy z nas w sumie szuka tam trochę czegoś innego: Tomasz materiałów do szycia, Kasia zajmuje się wyławianiem rzeczy „śmiesznych i hot" lub koszulek z logotypami marek. Potrafi założyć na siebie 4 rzeczy, z których każda ma inne widoczne logo, przez co staje się rodzajem brandowo-podróbkowego miksu. Nazywam ten trend label wave. Uwielbiam jej T-shirt z napisem Google. A Sasa ostatnio poszukuje rzeczy „poważnych i do pracy".

Poza rzeczami z lumpa czasami coś dostaję w prezencie od Hanki Podrazy. Rzeczy od niej zawsze są trafione w punkt. Np. koszula w kwiatuszki i amorki ozdobiona małymi koralikami. W trakcie sesji relaksowałem się w ten sposób, że skrupulatnie je uzupełniałem. To była bardzo medytacyjna praca.

Jak mieszka ci się w Łodzi?
Super, na razie czuje się tu bezpiecznie i pozwalam sobie na modową dezynwolturę. Mam też dużo sytuacji, w których ktoś bierze mnie za starszą kobietę. A dzisiaj grupa, mniej więcej 7-latków wzięła mnie za śmieciarza, krzycząc: „fuuuj!".

Poza tym przekonuje mnie awokado za 1,5 zł na pobliskim rynku i stara cukiernia na Piotrkowskiej z wielkimi roślinami i starymi diwami przy stolikach. Chociaż mamy też mniej przyjemne przygody, okazało się, że mieszkanie, które wynajmujemy na Starych Bałutach zostało przejęte przez komornika i sprzedane. Nasz najemca zapomniał nas poinformować, że lokal jest zadłużony.

Większość zdjęć pochodzi z imprez, ale jest jedno, które szczególnie przykuło moją uwagę. Czy możesz opowiedzieć mi historię kobiety na murku na tle morza?
Byliśmy na spacerze z Sasą. Nasza współlokatorka Joasia nagrywała film do szkoły, który opowiadał o tym, że Sasa ma hybrydowe dziecko i czeka na porwanie przez kosmitów. Z tego powodu stworzyliśmy alter ego Sasy — Lucynę Dziąsło. Stąd te ciuchy. A zdjęcie przedstawia właśnie Lucynę robiącą mostek na murku. Właściwie nie wiem, jak doszło do tej pozy, ale jestem bardzo zadowolony ze zdjęcia, bo przypadkowo mostek wyznaczył linię horyzontu.

Nad czym teraz pracujesz?
Teraz fotografuję rośliny za kratami. Kiedy zacząłem mieszkać w Łodzi, moją uwagę zwróciły zakratowane okna na parterze, jest ich tu bardzo dużo. Taki zakład karny dla roślin.

Wystawę „Hard Voguing" można oglądać w krakowskiej galerii Widna od 17 lutego do 3 marca.

Kredyty


Tekst: Basia Czyżewska
Zdjęcia: Kacper Szalecki

Tagged:
Fotografia
Μoda
kacper szalecki