​nasze pokolenie dorasta zupełnie inaczej

Polscy dwudziestolatkowie nie chcą mieć konta w banku i mają większe zdolności intelektualne, ale nie potrafią otwierać się na innych tak, jak poprzednie pokolenia.

tekst Stasia Wąs
|
05 Kwiecień 2017, 6:45am

zdjęcie: Luka Lukasiak

Posiadanie dzieci, wejście na rynek pracy, wyprowadzka z domu, życie na własną rękę i małżeństwo, czyli pięć klasycznych kryteriów dojrzałości, to dla większości z nas abstrakcja. Tak jak społeczeństwa zachodnie już dawno pożegnaliśmy się z przekonaniem, że stabilizację trzeba osiągnąć jeszcze przed ćwierćwieczem. Poza tym co właściwie oznacza dla nas dorosłość? Na to pytanie odpowiedzi szukali naukowcy z SWPS pod kierownictwem dr Doroty Wiszejko-Wierzbickiej. Przebadali 3 tysiące dziewczyn i chłopaków w wieku 18-29 lat i okazało się, że zmiana pokoleniowa w przypadku mówienia o tym, co to znaczy być dorosłym jest spektakularna.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Z jednej strony mamy się z czego cieszyć. Zamiast chęci posiadania wysokiej pozycji zawodowej i masy pieniędzy na koncie bankowym, najważniejsze są dla nas czynniki psychiczne (91% badanych uważa, że są kluczowe), możliwość podejmowania decyzji, ponoszenia konsekwencji i rozsądek. Wszystko byłoby dobrze, gdyby równie łatwo przychodziło nam nawiązywanie kontaktów, z czym mamy problem. Coraz częściej dopiero pod wpływem substancji psychoaktywnych łamie się granica pomiędzy nami a innymi ludźmi, co utrudnia budowanie stałych relacji. To właśnie naszemu pokoleniu przychodzi zapłacić za zaszczepione w kulturze głęboko przekonanie, że powinniśmy być indywidualistami, myślącymi przede wszystkim o własnym sukcesie.

Badanie pokazało też, że w końcu przestajemy myśleć kategoriami płci w kontekście dorosłości. Nie ma żadnej różnicy pomiędzy poczuciem dojrzałości u chłopaków i dziewczyn. Za to kluczową kategorią okazuje się oczywiście wiek. W przedziale 18-21 za dorosłych uważa się nieco ponad połowa z nas (54%), w wieku 22-25 już 72%, a w najstarszej grupie wiekowej 85%. Nie oznacza to, że lubimy ten stan. Duża część z nas boi się dorastać i nie uważa, żeby dzieciństwo było mniej atrakcyjne. Wynika to z faktu, że chociaż mamy świetne wyniki w nauce i duże kompetencje intelektualne, słabo u nas z emocjonalny rozwojem i poczuciem umiejętności budowania relacji. 34% badanych stwierdziło, że gdyby mogło, w ogóle zrezygnowałoby z wchodzenia w dorosłość.

Najwidoczniej po pokoleniu naszych rodziców, którzy skupili się głównie na zdobywaniu pozycji społecznej i karierze, nadszedł czas na nasz bunt i poszukiwanie w życiu czegoś innego. Niestety wygląda na to, że nie za bardzo potrafimy to znaleźć, bo nikt nas tego nie nauczył. Jednak jedno jest pewne - doskonale rozumiemy, że tak naprawdę najważniejsze są emocje i jak tylko zaczniemy je lepiej wyrażać, na pewno będziemy o wiele bardziej kreatywni w życiu i pracy niż poprzednie pokolenia.

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Stasia Wąs
Zdjęcie: Luka Lukasiak

Tagged:
polska
badania
Kultura
dwudziestolatkowie