Frank Rispol

szpilki i szczyt hedonizmu

Fotograf Frank Rispoli wspomina klub nocny, w którym Sade pracowała za barem, LL Cool J obsługiwał windę, a Madonna zadebiutowała na scenie.

tekst Hannah Ongley
|
28 Lipiec 2017, 7:00am

Frank Rispol

Artykuł pierwotnie ukazał się w amerykańskim wydaniu i-D.

„Bywałem tam przez sześć i pół nocy w tygodniu. Danceteria była epicentrum wszystkiego", wspomina Frank Rispoli, mówiąc o nowojorskim klubie nocnym, w którym Sade pracowała za barem, LL Cool J obsługiwał windę, a Madonna zadebiutowała na scenie. Danceteria często przypominała mieszankę wszystkich innych klubów, wciśniętą na cztery obszerne piętra. Brak określonych godzin zamknięcia przyciągną hedonistyczną mieszankę osób cierpiących na bezsenność z innych miejsc: CBGB, Mudd Club, TR3, Trax i piwnicznych seksklubów BDSM z okolicy nad którą góruje teraz Le Bain.

Jeśli cokolwiek w tym miejscu można było uznać za przewidywalne, były to świetne stylizacje i niesamowite buty. Frank po dni pracy jako konsultant projektowy kierował się do centrum o 22:00, żeby robić zdjęcia wysokich obcasów na głośnikach i zaśmieconych niedopałkami umywalek. Jego fotografie są zniewalającymi kapsułami czasu, które uchwyciły ducha późnych lat 70. i wczesnych 80. Tożsamość kobiet, do których należą sfotografowane nogi, pozostaje tajemnicą. Frank pamięta za to imponująco dużo związanych z nimi historii. Przy pracy inspirował się katalogiem bielizny, który Guy Bourdin zrobił dla domu handlowego Bloomingdale's. Był dołączany do magazynu New York Times w 1976 roku. Oprócz tego natchnęły go także reklamy, które Bourdin przygotował dla Charlesa Jourdana. Frank nie próbował sprzedać żadnego produktu, ale jego zdjęcia są dowodem na uniwersalność dobrych obcasów: dobra para mogła zabrać was z obskurnego, punkowego koncertu w CBGB na after after party w lofcie w galerii Leo Castelliego (pod warunkiem, że po drodze w nic nie wdepnęłyście).

Jeśli akurat nie był w Danceterii, to pewnie robił zdjęcia w jednym z innych klubów, które pokazywał w tygodniku Village Voice co czwartek. Albo w lokalnym sklepiku na rogu — „Wszędzie zabierałem ze sobą aparaty", mówi. „Nie miałem ich przy sobie tylko, gdy spałem. Jeśli szedłem do spożywczaka po mleko i ciasteczka Pepperidge Farm, brałem ze sobą aparaty. Nigdy nie wiadomo, kiedy spotkasz kogoś w butach na obcasie". Jedna z jego ulubionych historii dotyczy klubu BDSM Hellfire, w którym był w okolicy godzin zamknięcia. Nagle pojawiła się tam policja obyczajowa. Jeden z funkcjonariuszy („typowy, brooklyński detektyw włoskiego pochodzenia imieniem Vinny") kazał mu otworzyć aparaty — podejrzewał, że może ukrywać w nich narkotyki. Potem niespodziewanie usiadł z portfolio Franka i zaoferował mu swoją opinię na temat zdjęć. „Tego nie da się zmyślić. To właśnie jest Nowy Jork i jego życie nocne".

Poniżej Frank wspomina historie związane z jego ulubionymi zdjęciami.

„Poznałem te dwie kobiety w Tier 3 albo Danceterii. Zapoznałem się z nimi i spotkałem je którejś nocy w Chelsea. Po drugiej stronie ulicy był plac zabaw, więc zrobiliśmy na nim zdjęcia. Nie jestem fotografem studyjnym. Lubię wplatać w zdjęcia uliczne otoczenie, albo przestrzeń, w której właśnie się znajduję".

„Wystrój Danceterii składał się z różnych migawek — wszędzie były salony z telewizorami postawionymi w kącie. Mowa tu o latach 80., więc meble były tandetne. Chodziło o kontrast pomiędzy tandetą środowiska, a startem nowej fali w modzie, która właśnie wzbierała na sile".

„Ta kobieta była wokalistką w zespole, który grał. Po występie podszedłem i zapytałem: 'Czy zechciałabyś dla mnie zapozować?'. Rozerwała swój biały, winylowy płaszcz przeciwdeszczowy, a pod spodem miała tylko ten niesamowity strój".

„Gdy [w Danceterii] wychodziło się z windy na czwartym piętrze, trafiało się do zaokrąglonej części z luksferów ze starym telewizorem. W Danceterii znajdowały się różne konstrukcje ze starych telewizorów. Zapraszali artystów wideo, aby tworzyli wizualizacje. To było w Halloween, dlatego jest ubrana w afrykańską spódniczkę, czarne szpilki i bransoletki z bakelitu. Nie mogę uwierzyć w dzisiejsze ceny bakelitu. Przecież to tylko pieprzony plastik".

„Na ścianie znajdowały się długie kable telefoniczne. Kobieta siedziała na starej, poplamionej sofie i zdjęła płaszcz. Miała na sobie całkowicie przezroczystą kreację, ale również te cudowne rajstopy [z kombinezonem] oraz klasyczne, czarne szpilki".

„Z tego co pamiętam, ta kobieta była z Anglii. Bukiet jest wręcz dramatycznie biały. Stoi na starym zestawie stereo. Przypomina starą wieżę Zenith, którą mój staruszek kupił w 1962 roku. Słuchałem na niej Beatlesów". 

„Sofa była pokryta pikowanym welurem, w wiktoriańskim stylu. Jej kombinezon wyglądał na jedwabny. Na rękawiczki miała założoną bransoletkę i pierścionek. Ludzie pytali mnie, dlaczego nie fotografowałem głów ani twarzy, ale ja skupiałem się na butach. To właśnie ten aspekt mody mnie interesuje. Myślę, że gdybym zaczął od początku z obecną widzą, fotografowałbym też ludzi, bo byłoby to ciekawsze przedstawienie danych czasów. PRzemyślenai po fakcie zawsze są zabawne".

„To zespół Stray Cats. Para nieźle się obściskiwała. Ona miała na sobie szorty i szpilki — jak widać było lato. Osoba z lewej ma na sobie żółte spodnie i coś pomarańczowego, a to moje ulubione kolory. Wygląda na to, że w fotografii wiele zależy od szczęścia". 

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

„Farba ściekała po metalicznie złotej ścianie w pomieszczeniu z korynckim kapitelem, rurami i starą sofą z Południowego Bronxu. Z tego co pamiętam, ta dziewczyna mieszkała poza Manhattanem i dojeżdżała".

„To jedno z moich ulubionych zdjęć wszech czasów. To po prostu miła dla oka kompozycja: białe rajstopy zestawione ze zsuniętymi pończochami w kratkę i białymi szpilkami na metalowym, żółto-czarnym, kiczowatym krześle z lat 60. Flesz rozświetla jej nogi, a wszystko poza nimi ginie".

„To był klub S&M, oczywiście umieszczony w piwnicy, koło 14th Street. Znajdował się tam jakiś automat, który pomalowali w czarno-białe paski. Ta kobieta miała na sobie akurat czarno-białe rajstopy w stylu Czarnoksiężnika z Krainy Oz i czarne szpilki z detalem okalającym kostkę — idealnie pasowały".

„Im późniejszą mamy godzinę, tym ciekawsi stają się ludzie — i tym bardziej porąbani. Jestem pewien, że ta dynamika się nie zmieniła. To po prosu piękne pantofle bez pięty Ustawiłem ją na palcach na zderzaku".

„Te dwie kobiety stały przed klubem Max's Kansas City koło 3:00 czy 4:00 nad ranem. Obie miały na sobie welur i zamsz. To bardzo bogaty obraz. Bardzo podoba mi się, że na samochodzie widać żółty reflektor, który odbił światło flesza".

„To klatka schodowa w galerii Leo Castelliego, w lofcie na West Broadway w Soho — wtedy dopiero zaczynała się gentryfikacja [wypieranie biedniejszych mieszkańców i zmiana charakteru dzielnicy na bardziej ekskluzywny]. Ludzie, którzy otwierali bardziej nowatorskie galerie szukali przestrzeni z dala od tradycyjnej przestrzeni na 57th Street, więc zaczęli przenosić się na Soho".

„To damska łazienka w TR3. Wszystko było wyłożone czerwonymi i czarnymi kafelkami. Wiele mówi o godzinie — była pewnie 3:00 nad ranem i nikt nie czuł już bólu".

„Wtedy, podczas nowej fali, kobiety wróciły do stylu vintage. To klasyczny, graficzny wzór na ogromnej spódnicy z lat 50. Czerwone, winylowe obcasy idealnie dopełniły strój. Niektóre z tych zdjęć z TR3 idealnie nadają się na okładki rock'n'rollowych zespołów. O to tam chodziło: o zabawę, szaleństwo i przyjemne spędzanie czasu".

„Gdy dopiero co zaczynałem wychodzić sam i szukać w sobie odwagi i tupetu, First Avenue była pełna rozmaitych barów. Pewnej nocy byłem w jednym z nich i wyszedłem na zewnątrz. Przeszła obok mnie ta kobieta. Podbiegłem do niej i zapytałem, czy pozwoliłaby mi sfotografować jej buty. Powiedziała: 'Jasne', a potem po prostu się położyła i podciągnęła spódnicę". 

frankrispoli.com

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Hannah Ongley
Zdjęcia: Frank Rispoli 
Tłumaczenie: Patrycja Śmiechowska