„nadal nie mogę w to uwierzyć”

Charlie Heaton opowiada nam, jak po przełomowej roli w „Stranger Things” z nieznanego nikomu chłopaka stał się gwiazdą Hollywood i odnalazł pewność siebie.

tekst Tish Weinstock
|
02 Listopad 2016, 5:25pm

p.p1 {margin: 4.2px 0.0px 0.0px 0.0px; font: 7.0px Helvetica} span.s1 {font-kerning: none}

Charlie ma na sobie T-shirt vintage Hanes ze Scout LA. Łańcuszek vintage z What Goes Around Comes Around.

Do 22-letniego Charliego Heatona nadal nie dociera to, co się wydarzyło. Dwa lata temu był zwykłym dzieciakiem i robił to, co wszyscy — chodził na koncerty i spotykał się ze znajomymi. Teraz dostaje scenariusze i propozycje współpracy z całego świata. Właśnie przebywa na planie kolejnej produkcji w Hiszpanii, gdzie kręci „Marrowbone" — psychologiczny thriller z Mią Goth i Anyą Taylor-Joy.

„Nadal nie mogę w to wszystko uwierzyć", wymamrotał skromnie przez telefon, chociaż jego sytuacja wcale nie jest taka dziwne. Jest jedną z gwiazd uznanego serialu sci-fi Netflixa, „Stranger Things", który widzowie pokochali od pierwszego odcinka. W świecie filmu nie ma osoby, która nie widziałaby jego twarzy — to oczywiste, że wszyscy chcą z nim pracować. „To znaczy nie chodzi mi o reakcję, z jaką spotkał się serial", dodaje szybko. „Jest niesamowity, ale nie spodziewałem się aż takiego szaleństwa".

W ciągu pierwszych 35 dni „Stranger Things" zebrał w sieci ponad 14 mln widzów — jest jednym z najbardziej popularnych seriali w historii Netflixa. To połączenie najlepszych produkcji sci-fi, jakie widzieliście („Goonies", „Podpalaczka", „Miasteczko Twin Peaks", „E.T.", „Obcy", „Coś") i jest jednocześnie stylowo nostalgiczny i jedyny w swoim rodzaju. „Nigdy nie widziałem czegoś takiego", przyznaje Charlie. „Producenci wysłali mi scenariusz oraz montaż różnych filmów z lat 80. To samo nagranie wykorzystali, by sprzedać serial Netflixowi. Pomyślałem wtedy, że to coś wyjątkowego". Akcja rozgrywa się w małym, amerykańskim miasteczku w latach 80., a Charlie gra cichego outsidera, Jonathana Byersa. Po odejściu ojca musi zaopiekować się swoją samotną, dość neurotyczną matką (w tej roli genialna Winona Ryder) oraz młodszym bratem, Willem. Gdy tego ostatniego porywa potwór z innego wymiaru, co próbuje zatuszować tajemnicza organizacja rządowa, na ratunek ruszają Jonathan, Nancy (w której się podkochuje), Steve (który również się w niej kocha), trzy wspaniałe dzieciaki z klasy Willa oraz nieznajoma dziewczynka ze zdolnościami telekinezy.

p.p1 {margin: 4.2px 0.0px 0.0px 0.0px; font: 7.0px Helvetica} span.s1 {font-kerning: none}

Kurtka Levi's Made & Crafted. T-shirt vintage Hanes ze Scout LA. Jeansy vintage Levi's z What Goes Around Comes Around.

Nie licząc obcych porywających brata, zaangażowania w odkrywanie rządowych spisków oraz amerykańskiego akcentu, Jonathan i Charlie są dość podobni. Charlie urodził się w Bridlington, małym, nadmorskim miasteczku w Anglii. Jego rodzice rozstali się, gdy był mały. Chociaż nie musiał zbawiać świata, dorastanie w nieco trudnych okolicznościach sprawiło, że musiał szybciej dojrzeć. „Jonathan był wychowany przez samotną matkę i wywodzi się z klasy robotniczej, podobnie jak ja", mówi Charlie. „Mieszkałem z mamą w domu komunalnym. Pracowała bardzo ciężko i dobrze nas wychowała, ale zawsze czułem, że musiałem się pogodzić z pewnymi rzeczami i na nic nie narzekać. Szybko dorosłem i zacząłem zajmować się różnymi rzeczami samodzielnie. Jonathan też ma zobowiązania wobec młodszego brata, pracuje na dwa etaty. Myślę, że gdy dorasta się w nieco trudnych warunkach i nie ma się wszystkiego, można nauczyć się wiele o życiu".

Jak większość aktorów Charlie uważa, że granie jest bardzo oczyszczającym doświadczeniem. „Pozwala wyrzucić z siebie rzeczy, którymi nie dzielimy się na co dzień", stwierdził. „Wcielanie się w te role pozwala pokazywać często skrywane emocje". Mówi o swojej pracy z pasją, więc zakładaliśmy, że całe życie marzył o aktorstwie, jednak zajął się tym dopiero dwa lata temu. Do tej pory poświęcał się muzyce. W wieku 16 lat przeprowadził się do Londynu, gdzie zamieszkał z ojcem i dołączył do punkowego zespołu Comanechi i ruszył w roczną trasę koncertową. Gdy skończyły mu się pieniądze, dołączył do agencji zajmującej się młodymi aktorami. „Nie szukałem niczego poważnego", mówi szczerze, „ale wtedy nadarzyły się okazje. Zagrałem w reklamie, która w zasadzie była 8-minutowym filmem, podpisałem kontrakt z agentem, zaczęto mnie reprezentować w USA i wtedy zrozumiałem, że naprawdę lubię to robić".

Pierwszą przełomową rolą była postać Stevena Portmana, sparaliżowanego syna Naomi Watts, w thrillerze psychologicznym „Osaczona" (premiera 25 listopada 2016). „Nie chcę brzmieć pretensjonalnie, ale w trakcie pracy nad tym filmem naprawdę zacząłem w siebie wierzyć", wspomina. „Wcześniej byłem bardzo zagubiony. Wiecie, byłem nikim. Zdobycie tej wymagającej roli dodało mi pewności siebie. Chciałem wcielić się w tę postać najlepiej, jak potrafiłem. Po tym starałem się o więcej ról i byłem bardziej wybredny".

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Kurtka Levi's Made & Crafted.

Po „Osaczonej" Charlie wygrał casting na odtwórcę kolejnych mrocznych bohaterów, wymagających równie dużych umiejętności aktorskich. Został narkomanem w brytyjskim dramacie „Urban & The Shed Crew", gdzie zagrał obok Richarda Armitage'a (Thorin Dębowa Tarcza z „Hobbita") oraz Anny Friel, a później wcielił się nastoletniego przestępcę w „As You Are" z Amandlą Stenberg. „Mroczne role mnie przyciągają", przyznaje. „Szukam w nich czegoś, co mnie z nimi łączy, co mogę włożyć w te postaci. Nie jestem równie mroczny, chodzi mi o tę wrażliwość. Każdy ma słabości, którymi nie chce się dzielić. Koniec końców fascynują nas postaci, które są do nas w jakiś sposób podobne, lub mają podobne przeżycia i możemy się z nimi utożsamiać".

W ciągu zaledwie dwóch lat Charlie z nieznanego chłopaka przeistoczył się w rozchwytywanego w Hollywood aktora. Krytycy filmowi porównują go do Dane'a DeHaana i Rivera Phoenixa, co nie do końca mu odpowiada. „Jeśli ludzie mówią tak ze względu na nasze występy, to wspaniale, ale mogą tak twierdzić tylko przez dość podobny wygląd", mówi skromnie. „To ogromny komplement, ale myślę, że budowanie własnej tożsamości jest ważne. Wiecie, przede mną jeszcze długa droga".

Do kin niedługo trafi „Osaczona", a za rok zobaczymy „Marrowbone" i być może drugi sezon „Stranger Things". Czy Charlie jest gotowy na wielką sławę? „Przeraża mnie to", mówi, śmiejąc się nerwowo. „To bardzo ekscytujące, ale nie jestem pewien. Fani to jakiś obłęd. Chcę pracować i skupić się na aktorstwie. Czy jestem gotowy? Nie wiem, zobaczymy!".

Przeczytaj też:

„Stranger Things" w Krakowie

Zwiastun drugiego sezonu „Stranger Things"

Lata 80. powracają

Kredyty


Tekst: Tish Weinstock
Zdjęcia: Matt Jones
Stylizacja: Annina Mislin, Stylista fryzur: Ramsell Martinez/Streeters.
Tłumaczenie: P. Śmiechowska

Tagged:
stranger things
wywiad
Wywiady
Kultura
Charlie Heaton
aktor
osaczona