pierwszy pokaz dior homme poza sezonem

Projektant Kris Van Assche zorganizował pokaz nowej kolekcji Dior Homme w Tokio w środku sezonu, odchodząc od utartych schematów.

|
kwi 21 2017, 1:50pm

Kiedy Kris Van Assche zaprezentował swoją zimową kolekcję dla Dior Homme w Paryżu w styczniu (inspirowaną kulturą New Wave, w której dorastał na przełomie lat 80. i 90), nie udawał że swoją młodość spędził na parkiecie. „Oczywiście, że nie, ale nie muszę być skejterem, żeby być zainspirowany tą kulturą", stwierdził z uśmiechem. Z dala od Paryża, podczas wietrznej nocy w Tokio, otworzył przed nami drzwi do swojego umysłu i pozwolił zgłębić tematykę wchodzenia dorosłość, która wpłynęła na kolekcję. Otwierając wielki sklep Diora w butiku Ginza Six (obok projektantki Marii Grazii Chiuri, która zaprezentowała wspaniałą kolekcję haute couture wiosna/lato 17), Van Assche przeniósł widzów do pokojów nastoletnich chłopców, ubranych w stworzone przez niego ubrania. „Chciałem pokazać młode dzieciaki w ich pokojach, słuchające muzyki, przesiadujące ze znajomymi, tworzące swoje życie i wymyślające różne historie. Historie na dobranoc", tłumaczy projektant, nawiązując do własnego dorastania w belgijskim miasteczku.

„Przecież w mojej kampanii wystąpił Boy George", podkreśla Van Assche, odnosząc się do reklam Dior Homme. „Teraz ludzie zamykają się na jakąkolwiek różność, na innych ludzi z innych kultur. Bez zbędnego wchodzenia w politykę — myślę, że moda powinna opiewać te różnice. Kiedy kwestionowałem sens życia, zasady i to kim zostanę, Boy George świecił wtedy przykładem. Tak samo jak Madonna. Był chłopakiem, który mówił, że bycie odmiennym jest w porządku. Czuję, że zdecydowanie brakuje nam teraz kogoś takiego". Tokio było dla Van Assche'a świetnym miejscem do wyrażenia jego przekazu. Nie tylko dlatego, że miasto jest wypełnione ekscentryzmem, ale też dlatego, że zawsze doceniało go jako projektanta. „To miejsce bardzo mnie wspierało od kiedy założyłem własną markę i od kiedy zacząłem współpracę z Diorem. Ludzie w Japonii lubią nowości, nowe pomysły, nowe kolekcje i wszystko, co z tym związane. Z tego powodu często tu bywam i kocham to miejsce. Tutaj ludzie nie znają granic wyrażania samego siebie. Idą na całość". Zapytany czy jest tam wielką gwiazdą, odpowiedział przekornym uśmiechem. Sądząc po tłumach japońskich dzieciaków czekających przed klubem Differ Ariake (który sam wybrał na pokaz) z nadzieją na odrobinę jego uwagi, wydaje nam się że odpowiedź brzmi: tak.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Kolekcja jest kontynuacją poszukiwania przez Van Assche'a romantycznego mroku ruchów new wave i new romantic - czarny na czarnym, długie płaszcze, luźne spodnie, obcisłe topy (niektóre z napisem „NEWAVE" na klasycznych monogramach Diora). „Zawsze lubiłem ciemną, romantyczną stronę sceny new wave, ale nie chciałem, żeby stała się ona dosłowna albo nostalgiczna. Chodzi więc o wykorzystanie jej i mieszanie z ulicą oraz stylem sportowym. Kiedy umieszczasz napis 'New Wave' na sportowych bluzach, koszulkach i dresach, wyjmujesz go z kontekstu i sprawiasz, że staje się aktualny", stwierdził projektant. Sam Christian Dior był fanem Japonii, wplatał kulturowe odniesienia w swoje kolekcje i organizował tam pokazy w latach 50., aż do jego śmierci w 1957 roku. Jednak hołd Van Assche'a złożony założycielowi kultowego domu mody jest nieco innej natury. „Jeden z pokoi nazwałem 'Czerwony krzyk'", powiedział odnosząc się do jednego z fragmentów swojej prezentacji. „To mały hołd dla pana Diora, ponieważ w tym roku wypada 70. rocznica założenia jego domu mody".

„Jego pierwsze notki prasowe dotyczące pokazu mówiły o 'czerwonym krzyku'. Niesamowite, że dał taką odjechaną nazwę jednemu z kolorów, więc stworzyłem kilka strojów w tej tonacji". Jeśli wiecznie współczesny Christian Dior żyłby dzisiaj i zobaczyłby kolekcję New Romantics, z pewnością znalazłby z projektantem wspólny język. Na pewno jeśli chodzi o muzykę, którą Frederic Sanchez dobrał specjalnie na ścieżkę dźwiękową pokazu. Zawiera ona co prawda utwory artystów nie reprezentujących sceny new wave, a całość zamyka remix „If" Janet Jackson. Członek gangu Van Assche'a, A$AP Rocky, dotarł na wydarzenie stylowo spóźniony z ogonem męskich modeli, którzy próbowali zrobić sobie z nim idealne selfie z Tokio. Większość z nich była w wieku, w którym projektant siedział w swojej sypialni i próbował dowiedzieć się, jakie jest jego miejsce na tym świecie. Ten wniosek podkreśla podobieństwo pomiędzy dziwnymi politycznie latami 80. i dzisiejszym światem, tylko wtedy odbywało się to bez selfie i napędzanej przez internet żądzy nowości. To znak czasów, który wytworzył przemysł modowy, który domaga się czterech kolekcji każdego roku. Jednak Van Assche zamiast bawić się w kolekcje „prefall", postanowił pójść na całość. 

„To całkiem nowa historia, ponieważ nigdy wcześniej nie pokazywaliśmy trzech kolekcji. Jest to nowa kolekcja jesienna, która jutro trafi do sklepów w Japonii. Ewolucja marki Dior Homme właśnie rozpoczęła swój nowy rozdział". Zobacz teraz - kup teraz? „Nie, nie chcieliśmy tego tak nazywać, bo to nie jest ten rodzaj szybkiej mody. Zaprezentowaliśmy kolekcję ludziom z działu sprzedaży w listopadzie, więc przeszliśmy cały proces tworzenia i produkcji. Nie pokazywałem jej po prostu nikomu. Istniały one od kilku lat. Po prostu nie przedstawialiśmy tych kolekcji ludziom ot tak", tłumaczy projektant. „Nie lubię przedrostka 'pre-', ponieważ brzmi, jakby nie był to ważny pokaz. Dla mnie jest to bardzo ważna kolekcja". Teraz wszystko jest już jasne: kolekcja wieków, na całe wieki, zaprezentowana w jednym z najbardziej progresywnych miast na świecie. To był wspaniały sposób świętowania dziesięciolecia pracy Krisa Van Assche'a dla Diora i początek trendu prezentowania męskich kolekcji na całym świecie, w sposób w jaki damskie były prezentowane od lat. Nawet jeśli nie będziemy używać przedrostka „pre-".

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Anders Christian Madsen
Zdjęcia dzięki uprzejmości Diora.