paryż wyznacza nowe zasady

Granice między przemysłem modowym, a antysystemowcami się zacierają: Louis Vuitton nawiązało współpracę z Supreme, a Dries Van Noten, Rick Owens i Off-White pokazali ewoluujący świat mody ze swojej perspektywy.

|
20 Styczeń 2017, 1:10pm

Louis Vuitton fall/winter 17

Kiedyś w podręcznikach do historii przeczytacie: gdy pojawił się Instagram, oblicze świata mody zmieniło się na zawsze. Prześmiewcze, streetwearowe marki wzięły promocję w swoje ręce, eliminując prasę, która kiedyś była integralną częścią świata mody. W ten sposób w branży powstała zupełnie nowa agenda. Drugi dzień pokazów męskich na sezon jesień/zima 17 w Paryżu pokazał tę tendencję lepiej niż kiedykolwiek. W nowym terminarzu gwiazda Instagrama, czyli Off-White Virgila Abloha, pojawiła się w prestiżowym momencie — pomiędzy Issey Miyake i Rickiem Owensem. Marka Abloha jest niczym Acne czasów mediów społecznościowych. Kiedyś szwedzka marka była po prostu relatywnie przystępną, hajpowaną firmą, dopóki Jonny Johansson nie postanowił wynieść jej na paryskie salony. Dekadę później Off-White idzie tą samą drogą, tyle że teraz pogoń za paryską awangardą jest częścią streetwearowego ruchu, do którego należą też Yeezy, Vetements i Gosha Rubchinskiy. Abloh pokazał dramatyczny streetwear z artystycznymi motywami, luksusowe bluzy z kapturem i bogato zdobione bomberki.

Off-White jesień/zima 17

Mimo swojej buntowniczej postawy takie marki jak Off-White bez wątpienia aspirują do zostania częścią establishmentu, zachowując przy tym swój wywrotowy charakter, który tak przyciąga młodzież. Fenomenalnej kariery w mediach społecznościowych nie da się kupić za pieniądze, nawet jeśli jesteście marką Louis Vuitton. To właśnie instagramowe złoto sprawiło, że fanatycy mody ślinili się na pokazie współpracy Louis Vuitton x Supreme, pełnej prestiżowych logotypów i limitowanych edycji. Kolejki przed sklepem na pewno będą kilometrowe. Tłum dosłownie oszalał (za mną siedział rząd dziewczyn piszczących na widok jeansowej kurtki pokrytej znaczkami LV i Supreme), internauci też. Kim Jons dokonał niemożliwego: sprawił, że jedna z najbardziej luksusowych marek świata stała się jeszcze bardziej pożądana. Establishment bił pokłony antysystemowcom i grał według ich zasad. Driesa Van Notena, jednego z modowych bohaterów Abloha, chyba też fascynuje ewolucja systemu mody. Jego kolekcja była jedną z najbardziej konceptualnych w ostatnich czasach. Była jednocześnie prosta i bezpretensjonalna, a za tym właśnie dziś szaleją dzieciaki.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Louis Vuitton jesień/zima 17

Belgijski mistrz zrobił to, co wszyscy nowicjusze: czerpał inspiracje z archiwum Driesa Van Notena. „Najstarsza kurtka na tym wybiegu pochodzi z 1986 roku", wyjaśnił. „Ale nie chciałem zrobić kolekcji z archiwalnych ubrań. Wolałem zapytać: co chcemy zabrać ze sobą w przyszłość? Dobre adaptacje, nowe rzeczy i objętości. Chciałem zawrzeć podstawy męskiej mody: jeansy, płaszcz khaki, wojskową kurtkę, kurtkę narciarską, norweski sweter. Biała koszula: co można zmienić w jej proporcjach?", zastanawiał się Van Noten. Wybrał z archiwum powiększone ramiona, ulubiony element Insta-dzieciaków, studiujących prace legend Antwerpii. Jego odpowiedzią na T-shirty ze sloganami są koszulki z wielkimi nazwami producentów, z którymi pracował: Hainsworth, Lovat i Marling & Evans. W ten sposób zwrócił uwagę na ekspertów, których zatrudnia. Nie tylko oddał hołd nieznanym bohaterom, ale także zagrał na nosie niszowym nerdom z mediów społecznościowych.

Dries van Noten jesień/zima 17

Rick Owens za to zareagował na „poprzedni cykl swoich kolekcji, które opowiadały o mierzeniu się z fizycznym i ekologicznym upadkiem z wdziękiem", jak sam napisał. „W kilku ostatnich pokazach podsumowałem poczucie nadciągającej zagłady, pora iść dalej". Nit w świecie mody nie jest lepszy od Owensa w przekazywaniu szczerości i emocji. W przeciwieństwie do pokolenia Instagrama nie jest pretensjonalny w swojej umiejętności przyciągania uwagi, nie ma ukrytych motywów i nie szuka poklasku. Jak w poprzednich sezonach, zaprezentował nam czyste dzieło, niewymuszone wyrażenie jego uczuć i obaw, przeniesione na wielkie, pikowane, puchowe konstrukcje, przypominające serca. Porównał je do poczucia bezpieczeństwa, ochrony przed światem, którego wciąż się boi, chociaż postanowił zmienić nastrój.

Rick Owens jesień/zima 17

„Chciałem, żeby to był nowy, radosny rozdział, ale potem dostrzegłem, że kolekcja jest spętana, gotowa na najgorsze. Przed nami wyboista droga, więc wciąż stawiałem na ochronę", przyznał Owens. Wybranie się na pokaz Ricka Owensa w trakcie bezwzględnego maratonu tygodnia mody jest wręcz jak terapia, to najbardziej autentyczne doświadczenie na trasie. Owens jest tak odcięty od cyrku mediów społecznościowych, jak tylko może być marka w tych czasach. To sprawia, że jest jednym z najbardziej antysystemowych projektantów, nawet jeśli faktycznie stał się już częścią systemu. Owens nie angażuje się w pogoń za trendami, jest wyjątkowy: wrażliwy i pełen empatii. „Myślę, że ogólnie jestem optymistą, ale przy tym wielkim realistą. Najlepszą radą, jaką usłyszałem, było: 'Życie nie jest sprawiedliwe, więc się z tym pogódź i przestań myśleć tylko o sobie'. Wziąłem sobie to do serca. Pomaga pozostać wdzięcznym i nie być... Jak to się mówi? Nie czuć, że coś nam się należy".

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Anders Christian Madsen
Zdjęcie: Mitchell Sams