​gareth pugh i carson mccoll o współczesnej miłości

Wspominamy poruszającą rozmowę z projektantem.

tekst Georgina Yi Wan
|
18 Wrzesień 2017, 9:01am

Gareth Pugh oraz jego życiowy partner Carson McColl poznali się osiem lat temu w legendarnym londyńskim klubie BoomBox. Cztery lata później, podążając za sugestią Michèle Lamy (która również tworzy u swego boku ukochanego, Ricka Owensa), para rozpoczęła współpracę. Zapytaliśmy londyński hiperkreatywny duet o kwestie, z jakimi społeczność LGBTQI nadal musi się borykać i co może kryć dla nich przyszłość.

Opowiedzcie nam o swoich własnych coming-outach.
Gareth: Ja nie miałem coming-outu. Zawsze się sprzeciwiałem tej wielkiej, dramatycznej szopce. Uważałem, że ludzie nie są głupi i wiedzą swoje. Gdyby ktokolwiek mnie zapytał, to nigdy bym nie skłamał, a gdy poznałem Carsona, to wreszcie padło takie pytanie. Nigdy nie uważałem tego za problem, więc nigdy nie chciałem mieć tego uroczystego momentu w stylu „ta-daaam!"
Carson: W Glasgow, gdzie dorastałem, są dwie główne drużyny piłkarskie - albo kibicujesz klubowi Celtic, albo Rangersom. Mój ojciec był po stronie Rangersów i gdy przyznałem mu się, to powiedział, że wszystko mu jedno, dopóki tylko nie będę kibicem Celtic. Oczywiście ja nie kibicowałem nikomu, ale ojciec dobrze to przyjął. Moja mama pochodzi z bardziej tradycyjnej, katolickiej rodziny, ale to też nigdy nie stanowiło problemu. Zawsze była i jest ponad to, a jej reakcja była pełna zrozumienia. A reszta mojej rodziny wiedziała, że jeżeli nie zareagują na to dobrze, to mnie stracą. Więc sprawa była rozwiązana dosyć wcześnie. 

Zdjęcie: Nick Knight

Czy kiedykolwiek wstydziliście się własnej seksualności?
Gareth: Nie przypominam sobie, aby to kiedykolwiek był problem dla mojej rodziny. Ale niestety w szkole jest inaczej, ludzie cię wyzywają, zanim w ogóle sam zorientujesz się, kim jesteś. Carson pochodzi z Glasgow, a ja z północnego wschodu Anglii, gdzie od pokoleń ludzie mają zaszczepioną taką kulturę macho.
Carson: Ja dostawałem bęcki w szkole na porządku dziennym. To działo się często i było czymś normalnym, więc jeśli chodzi o to, to i ja, i Gareth wywodzimy się z podobnych środowisk. Zarówno Sunderland, jak i Glasgow to miasta bardzo postindustrialne, kobiety i mężczyźni są posegregowani, a przynajmniej zawsze byli, co z kolei wpływa na sposób, w jaki ludzie są tam wychowywani. To coś, co mamy ze sobą wspólnego, to nasze wspólne blizny. Jako dziecko musiałem cały czas lawirować i myśleć, jak przeżyć. Czasem chodzi o przeżycie, czasem o przeżywanie czegoś na tyle długo, że uczysz się mówić ludziom: „pierdol się!"
Gareth: Tu należy dodać, że bardzo ważne jest, by zrozumieć, że ludźmi, którzy reagują agresją na innych od siebie, często kieruje niepewność, strach. Coś, czego nie rozumieją albo nie chcą zrozumieć. Więc to skomplikowane, chociaż nie dla nas, ale dla ludzi po drugiej stronie.

Co najbardziej kochacie w sobie nawzajem?
Gareth: Jego pociąg do magii! Czasem mam wrażenie, że ze mnie to wydarto, bo doświadczałem i widziałem rzeczy, które zmieniają cię jako człowieka. Przez lata uformowałem twardy pancerz i stałem się dużo bardziej pragmatyczny niż kiedyś. Chociaż myślę, że to nadal we mnie gdzieś tkwi, po prostu może inaczej się nazywa.
Carson: Ja za to kocham przyziemność Garetha. Jego przywiązanie do korzeni, do rodziny. Myślę, że to, co mówi na mój temat, ten „pociąg do magi", czasem może cię oderwać od czegoś, co jest trwałe i ma duże znaczenie. Pociąg do magii jest bardzo ważny, ale pociąg do domowego ogniska jest tak samo istotny. Czasem zbyt długo utkwię w tej magii, a potem przeżywam okres gwałtownych wzlotów i upadków. I znasz to uczucie, jak jesteś akurat na dnie i tylko jedna rzecz jest w stanie cię pocieszyć? Dla mnie tą rzeczą jest mieć wtedy Garetha u boku.

Czy kiedykolwiek spotkaliście się z dyskryminacją jako para? Na przykład jak trzymacie się za ręce...
Gareth: Carson nie lubi chodzić za rękę, a szkoda, bo chciałbym, żeby lubił!
Carson: Mam bardzo duży zmysł fizyczności, ale jakoś nie przepadam za zbytnim demonstrowaniem uczuć publicznie. To mnie odrzuca, co pewnie jest przez to, skąd pochodzę. Gdy byłem dzieciakiem, sama myśl jawnego pokazania uczuć mnie przerażała i była dla mnie objawem niepodporządkowania. I dlatego myślę, że teraz, gdy kiedykolwiek chcemy zrobić coś ekstremalnego czy prowokacyjnego, coś, co nas przeraża, to mamy więcej powodów, aby to zrobić, w imię wszystkich osób, które przechodziły przez to samo. 

Gareth Pugh, Michèle Lamy i Carson McColl

Jakie są obecnie główne problemy społeczności LGBT?
Gareth:Trudno na nie patrzeć jak na całość. Dopiero pokolenie czy dwa temu bycie homoseksualistą stało się w miarę akceptowalne, ale to odnosi się tylko do większych miast Zachodu. I nawet tam ludzka mentalność nie zmienia się z dnia na dzień.
Carson: Wiele rzeczy, które dzieją się obecnie, można łatwo ignorować. To, że teraz żyje ci się fajnie, nie oznacza, że możesz zapomnieć o tych ludziach, którzy nadal walczą. Warto pamiętać, że jeszcze tego lata, gdy cały świat jarał się okładką Vanity Fair z Caitlyn Jenner, to Time równocześnie wypuścił materiał o prawach LGBT, zatytułowany „Out in Africa" [wyjście z szafy w Afryce], od którego włos jeżył się na głowie. Mamy więc moralny obowiązek, aby pamiętać, że nadal dzieją się straszne rzeczy w innych częściach świata - na przykład w Afryce, w Rosji i na Bliskim Wschodzie i starać się pomagać w każdy możliwy sposób.
Gareth: Nadal niezgłębioną tajemnicą jest dla mnie to, że religijni ludzie mają tak ekstremalne poglądy dotyczące seksualności. Myślę po prostu, że to interesujące, że religia, która ma łączyć ludzi, tworzy również podziały.
Carson: Myślę, że w pewnym stopniu to ludzka natura, dzielić się na grupy i podgrupy. Zawsze tak było, od zarania dziejów. Więc jest, jak jest. Nadal walczymy. Jeśli chodzi o sytuację tutaj, w Wielkiej Brytanii, to myślę, że kolejnym krokiem będzie moment, kiedy młodzi ludzie nie będą musieli identyfikować się jako „homo" lub „hetero", po prostu będą mieli albo chłopaka, albo dziewczynę i nie będzie w tym nic dziwnego. Musimy dążyć do takiej sytuacji, w której każdy będzie miał w dupie całe to heteronormatywne gówno. 

Jak wygląda droga naprzód?
Gareth: Cóż, wszyscy jesteśmy winni, uważając, że jesteśmy pierwszą generacją, która może być otwarcie homoseksualna, co jest oczywiście idiotyczne. Po to byśmy mogli znaleźć się w miejscu, w którym jesteśmy dziś, przeszłe pokolenia musiały przejść przez straszny trud, nie zapominajmy o tym.
Carson: Ale dziś żyjemy w bardzo egoistycznych i materialistycznych czasach, a kultura gejowska potrafi być trywialna. Oczywiście, ja to rozumiem, chodzi o dobrą zabawę, ale nadal musimy się mobilizować i angażować w politykę. Musimy się dobrze bawić i igrać z ustalonym porządkiem. Kluczem jest nauczenie się robić obu tych rzeczy naraz.

@garethpughstudio

@mccollywood

Czytaj też: Dzieci par jednopłciowych zabierają głos.

Kredyty


Tłumaczenie: Zuza Bień

Tagged:
opinie
Kultura
Gareth Pugh
płeć
carson mccoll