horrory nakręcone przez kobiety, o których pewnie nie mieliście pojęcia

Nikola Vasakova, założycielka Girls in Film, wybrała dla nas kultowe horrory — w sam raz na halloweenowy wieczór.

tekst Nikola Vasakova; tłumaczenie Ola Dzikowska
|
paź 26 2017, 10:11pm

Jakiś czas temu w sklepach zaczęły pojawiać się upiorne dekoracje, co oznacza tylko jedno: nadchodzi Halloween. Czas na coroczną dawkę strasznych filmów. Ale nie bójcie się, pomimo wielu dyskusji na temat szalonego mizoginizmu w przemyśle filmowym, zarówno na ekranie, jak i za kulisami, wśród horrorów znajdziecie wiele filmów stworzonych przez płeć żeńską. Horror jest jednym z gatunków, które na przestrzeni lat zdecydowanie ewoluowały w sposobie traktowania kobiecych bohaterek. Obraz przedstawiający je jako bezsilne, krzyczące ofiary, powoli zanika. Współczesne horrory coraz częściej stawiają kobiety w centrum narracji, prezentują je jako superbohaterki, czarne charaktery lub coś pomiędzy. Zeszłoroczny film „Mięso", wyreżyserowany przez Julię Ducournau, przedstawiający historię rygorystycznej wegetarianki, która posmakowała krwi, jest jednym z wielu wyreżyserowanych przez kobiety genialnych horrorów i dołącza do takiego zacnego grona, jak: „Babadook" (Jennifer Kent), „O dziewczynie, która wraca nocą sama do domu" (Ana Lily Amirpour), czy też „American Psycho" (Mary Harron). Jeżeli odhaczyliście już tę listę, oto nasze propozycje jeszcze dziwniejszych, cudownych, złowieszczych filmów, o których prawdopodobnie nie wiedzieliście, że zostały stworzone przez kobiety — albo, że w ogóle powstały.

„Smętarz dla zwierzaków" reż. Mary Lambert (1989)

Mary Lambert należała do Rhode Island School of Design (amerykańskiej Akademii Sztuk Pięknych), w której powstał zespół Talking Heads. Reżyserka pracowała nad teledyskami dla Madonny i Janet Jackson, kiedy Stephen King poprosił ją o wyreżyserowanie „Smętarza" (przypuszczalnie był też fanem Madonny). Film, w którym pojawił się najdziwniejszy kot na świecie oraz sam Stephen King, stał się kultowym klasykiem, a w tym roku powstał także dokument o kulisach produkcji.

„Mord podczas nudnego przyjęcia" reż. Amy Holden Jones (1982)

Wygląda podobnie do tego, jak brzmi sam tytuł — grupka atrakcyjnych studentek (zagranych przez światowej sławy atletki) walczy z obłąkanym mordercą, którego interesuje wyłącznie zabijanie ludzi ogromną wiertarką (z bardzo wydajnym akumulatorem). Parodia slashera została wyreżyserowana przez Amy Holden Jones oraz napisana przez aktywistkę na rzecz praw kobiet i feministkę Ritę Mae Brown, która nie była zbytnio zadowolona z ostatecznego, zmodyfikowanego scenariusza. Film jest jednak warty obejrzenia. Mimo że zawiera np. bezpodstawne sceny prysznicowe, jego bohaterki są rzeczywistymi postaciami, które są mądre i waleczne, a nie osłabione i bezsilne.

„The Hitch-hiker" reż. Ida Lupino (1953)

Według dzisiejszych standardów ten film niekoniecznie zalicza się do gatunku horroru. Jednakże trzymający w napięciu thriller zasługuje na waszą uwagę. Jest pierwszym amerykańskim filmem noir wyreżyserowanym przez kobietę: pionierską aktorkę, reżyserkę i producentkę Idę Lupino. Zrobienie takiego filmu przez kobietę w latach 50. w Hollywood było czymś przełomowym. Od dziś nie mówcie „hitchcockowski", tylko „lupinowski".

„Zabójcze ciało" reż. Karyn Kusama (2009)

Po wielkim sukcesie „Juno" scenarzystka Diablo Cody stworzyła nieziemski, komiczny horror z niegrzeczną, seksowną Megan Fox w roli głównej. Gdy satanistyczne złożenie ofiary nie poszło po jej myśli, postać grana przez Megan zaczyna mordercze szaleństwo, a koledzy z klasy robią za jej ofiary. Dajcie temu filmowi szansę, gdy znowu zatęsknicie za licealnymi dramatami.

„Organ" reż, Kei Fujiwara (1996)

Zanim Kei Fujiwara zajęła się pisaniem, reżyserowaniem i produkcją jej własnego filmu „Organ", w 1989 roku zagrała w kultowym, cyberpunkowym horrorze „Tetsuo — Człowiek z żelaza". W swojej produkcji wystąpiła w roli jednookiej bliźniaczki, która kradnie organy wewnętrzne. Uwaga, obrazy są trochę makabryczne — ofiary są rozcinane na żywca. Za tę krwawą jatkę można dać się pokroić (wybaczcie tę grę słów). Mimo tego, że film nie należy do najlżejszych, jest wystarczająco interesujący, byście pozostali przy nim do końca (spoiler: czeka was spora dawka krwi).

„Morderczyni" reż. Cindy Sherman (1997)

Tak, Cindy Sherman nakręciła pełnometrażowy horror. Jej pierwsze — i niestety jak na razie jedyne — reżyserskie przedsięwzięcie opowiada o zastraszonej korektorce z gazety, która postanawia zabić wszystkich swoich kolegów z pracy (rozumiemy jej ból). Kolorowe kostiumy, scenografia i dramatyczne oświetlenie absurdalnych i komediowych scen wyglądają, jakby Sherman postanowiła zebrać wszystkie elementy kinematograficzne, które inspirują teraz jej zdjęcia i połączyła je w jeden spektakularny obraz. „Krytycy" z Rotten Tomatoes nienawidzą tego filmu, co możemy uznać za dobry znak.

„Blood & Donuts" reż. Holly Dale (1995)

Większość ludzi lubi popijać pączki ciepłą kawą, ale nie kanadyjskie wampiry, które niedawno wybudziły się z długiego snu, uwięzione w całodobowym sklepie z pączkami. Do tego muszą radzić sobie ze swoją żywą, byłą dziewczyną oraz bossem mafii, zagranym przez Davida Cronenberga. Ciężko jest nie lubić Kanadyjczyków, nawet jeśli są krwiopijcami.

„Krwawy obiad" reż. Jackie Kong (1987)

Nigdy nie wiem od czego zacząć, gdy chcę opisać ten film. W skrócie: dwóch braci prowadzi fajną, wegetariańską kafejkę w centrum LA i zabija ofiary w celu przywrócenia starożytnej bogini do życia. To nie wszystko. Dużo tu osobliwości — począwszy od martwego wuja braci w formie mówiącego mózgu w słoiku, kończąc na najlepszym przyjacielu właścicieli konkurencyjnej knajpy, który jest... manekinem. Wszystkie smaczki stały się tematem intensywnych dyskusji fanów tego kultowego filmu. Z powodu niskiego budżetu większość występujących w produkcji aktorów to zamieszkujący LA muzycy i artyści. Dlatego też ich gra jest przerysowana, a ciągłość fabuły nieco ograniczona — np. ich akcenty często się zmieniają. Podsumowując: ten film zawiera wszystko, czego potrzebujemy w Halloween.

Artykuł pierwotnie ukazał się w brytyjskim wydaniu i-D.