projektant nike tn opowiada, jak stworzył kultowe sneakery

Sean McDowell wpadł na wyjątkowy pomysł, gdy był bezrobotny i oglądał zachód słońca na plaży.

|
lis 22 2017, 11:40am

 Originally szkic TN autorstwa McDowella, dzięki uprzejmości Nike

Model Nike TN nie przypomina żadnych innych sneakerów. Jest mocniejszy, kosmiczny. Stał się ikoną. Początkowo praktycznie nikt — poza projektantem — nie sądził, że te buty odniosą sukces. W najobszerniejszym wywiadzie, udzielonym do tej pory, udostępnionym na stronie Nike, Sean McDowell opowiedział o wyzwaniach, jakie musiał pokonać, by TN-y pojawiły się na sklepowych półkach i w naszych szafach.

Historia zaczyna się nietypowo — nie w biurze Nike, lecz na plaży. McDowell wspomina okres, podczas którego był bezrobotny i przesiadywał „na plażach Florydy", gdzie „po prostu rozmyślał i szkicował".

„Byłem wtedy niesamowicie kreatywny", wspomina projektant. „Pewnego dnia już się ściemniało — błękitne niebo zmieniało się w granatowe, a palmy szumiały na wietrze. Narysowałem to i pomyślałem: Z tego można zrobić panel boczny, palmy przytrzymywałyby stopę".

W 1997 roku zaczął pracować w Nike i przypomniał sobie o tym szkicu, gdy dostał zadanie stworzenia buta dla Foot Lockera z wykorzystaniem nowej technologii Max Air — wtedy nazywanej Sky Air. Postanowił wrócić do swojego starego pomysłu.

„Gdy tylko usłyszałem słowo sky, przypomniałem sobie, że przecież widziałem niesamowite niebo nad Florydą. Narysowałem model w kolorze zachodu słońca, niebieski oraz fioletowy. Wypróbowałem kilka różnych kolorów i wersji nieba. Niektóre palmy były bardziej geometryczne, technologiczne, inne falowały. Element na środku podeszwy jest wariacją na temat ogona wieloryba", dodał McDowell, trzymając się plażowych motywów. „Ta płetwa wystająca z wody jest bardzo charakterystyczna".

McDowell chciał, aby każda wersja kolorystyczna reprezentowała inną odsłonę nieba. „Pierwszy but przedstawiał zmierzch, drugi był czarny z czerwonymi elementami, nawiązującymi do gwiazd na niebie, trzeci był pomarańczowo-żółty, jak wschód słońca następnego dnia". Jednak wtedy nikt nie sądził, że uda się stworzyć taki wzór na butach. „Narysowałem gradient, a wszyscy mówili: 'Nie uda się zrobić takich butów, nie znajdziesz takiego materiału'". Oczywiście byli w błędzie.

Stworzenie sylwetki buta stanowiło jednak wyzwanie. Gdy McDowell poleciał do fabryki Nike w Azji, usłyszał, że tego buta po prostu nie da się złożyć. Problem stanowiła szczególnie powłoka z falującymi paskami. „Powiedzieli, że element jest za duży, żeby go zgrzać. Skonsumowałoby to za dużo energii i stopiło materiały lub trzymałoby je za lekko", wspomina projektant. Zasugerował wtedy, by zamiast jednego dużego zgrzewu, wprowadzić trzy małe. „To był wielki sukces".

Zanim Foot Locker zaakceptował projekt, postanowił przeprowadzić eksperyment. But postawiono na półce w jednym ze sklepów i obserwowano reakcje. „Pięć lub dziesięć minut później dziesięć dzieciaków stało wokół buta i pytało: 'Co to jest?'", wspomina McDowell. „Sprzedawcy rozglądali się i mówili: 'Pierwszy raz to widzę, nie wiem skąd się wzięło i ile kosztuje', a dzieciaki biegały w kółko, mówiąc: 'Chcę je kupić'. Wpadły wręcz w szał. A ja promieniałem".

Cały tekst możecie przeczytać tutaj.

Przeczytaj też: