mroczna strona branży porno

Reżyser filmu o morderstwie w branży gejowskiego porno, opowiada nam o improwizacji Jamesa Franco oraz gwiazdorze Disneya, który zrywa z niewinnym wizerunkiem.

tekst Oliver Lunn
|
31 Październik 2016, 1:20pm

James Franco najlepiej sprawdza się na ekranie, wcielając się w niezrównoważone postacie. Właśnie takiego możemy podziwiać go w „King Cobra", w którym zagrał producenta gejowskiego porno. Dramat (oparty na prawdziwej historii) opowiada o karierze nastoletniego gwiazdora porno, Brenta Corrigana. Popis umiejętności aktorskich Franco zachwyca — jego muskularny producent jest nieobliczalny. Jednak nie on jeden błyszczy na ekranie. Była gwiazda Disneya, Garret Clayton, wciela się w gwiazdora porno, a Christian Slater gra kolejnego producenta i rywala Jamesa. Oprócz nich w filmie występują także Molly Ringwald i Alicia Silverstone — gwiazdy lat 80. i 90., które również świetnie wypadły w niezależnym filmie o prawdziwej zbrodni.

Akcja filmu jest osadzona w Los Angeles wczesnych lat 00., w świecie pełnym stron internetowych niskiej jakości oraz koszulek z czaszkami i krzyżami. „King Cobra" pokazuje prawdziwą historię skandalu dotyczącego Corrigana, który naprawdę nazywa się Sean Paul Lockhart. Okazało się, że we wczesnych produkcjach aktor był nieletni i — aby uniknąć spoilerów, zdradzimy tylko, że doprowadziło to do powstania morderczej intrygi, która wstrząsnęła branżą gejowskiego porno. Porozmawialiśmy z reżyserem filmu, Justinem Kellym, aby dowiedzieć się więcej o tej mrocznej historii, a także o Jamesie, którego występ zapada pamięć. Zapytaliśmy także, jak była gwiazda Disneya czuła się, kręcąc sceny seksu z Christianem Slaterem.

Fabuła opowiada o prawdziwym gwiazdorze porno, Brencie Corriganie. Czy był zaangażowany w powstawanie tego filmu?
Cóż, nie był. Skontaktowaliśmy się z nim i daliśmy mu scenariusz, żeby mógł stwierdzić, czy chce nam pomóc. Ostatecznie pozwolił nam wykorzystać jego imię i postać, ale nie chciał brać w tym udziału, bo właśnie pisał autobiografię.

Czy coś go w tym zaniepokoiło?
Myślę, że trochę się przestraszył. Oczywiście to naturalne, wyobraźcie sobie, że ktoś nagle mówi, że chce nakręcić film o was, a do tego zagrają w nim Franco i Slater. To musiało być naprawdę dziwne. Pozwolił nam go nakręcić i później trochę go krytykował, ale jeszcze go nie widział, więc...

Jak bardzo Franco zaangażował się w swoją rolę producenta porno? Pewnie nie miał zbyt wiele czasu, biorąc pod uwagę wszystkie inne projekty, nad którymi teraz pracuje.
Bez wątpienia nie próżnuje. W tym filmie wydaje się, że był szalenie zaangażowany i że kręciliśmy go bardzo długo. W rzeczywistości James był na planie 5 albo 6 dni. Nie odbywaliśmy zbyt wielu prób, wolę ich nie przeprowadzać. Widziałem, jak wymyśla nowe rzeczy na planie, dużo improwizował. Jest zapracowany, ale świetnie mu wychodzi tworzenie postaci na poczekaniu. Mógłbym przytoczyć z milion przykładów, ale teraz do głowy przychodzi mi scena z ćwiczeniami. Pierwotnie nie było w niej żadnego tekstu.

Masz na myśli scenę, w której krzyczy na Harlowa?
Tak, to był jego pomysł. Powiedziałem mu, żeby powiedział do Harlowa coś w stylu „przestań być taką pipą", a on zaczął się na nim wyżywać, dodawać kolejne teksty. Albo podczas rozmowy z telefonicznej ze Stephenem — miał się rozłączyć, rzucić telefon na kanapę i się wściekać. A on niespodziewanie zaczął krzyczeć „Fuck! Fuck! Fuck!". To jeden z moich ulubionych momentów.

Akcja jest osadzona we wczesnych latach 00. Czy chciałeś zawrzeć pewne elementy charakterystyczne dla tamtych czasów, jeśli chodzi o modę i technologię?
Jasne. Myślę, że dlatego to taka świetna zabawa — w końcu to było tak niedawno. Żonglowaliśmy elementami z tej ery jak np. luźniejszymi spodniami i białymi Sketchersami, czy koralikami na szyję. Nie wiem, czy zauważyliście, ale postać Franco zawsze ma na sobie ciuchy marki Affliction, która słynęła ze zdobionych jeansów i wyblakłych krzyży. Natomiast Harlow zawsze ma na sobie coś z Diesela.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Garret Clayton był gwiazdorem Disney Channel. Czy ciężko było mu przejść od musicalu „Teen Beach Movie" (w stylu „High School Musical") do scen łóżkowych z Christianem Slaterem?
Gdy poznałem go osobiście, wiedziałem, że naprawdę jest gotowy na zerwanie z wizerunkiem gwiazdora Disneya. Czułem, że całkowicie się w to zaangażuje. Ale przy scenach seksu, mimo że nie pokazywaliśmy aktorów w pełnej krasie, trzeba czuć się bardzo swobodnie i pewnie siebie, szczególnie gdy Christian Slater przypiera cię do ściany i pieprzy!

Czy rozmawiałeś z nim, żeby go do tego przygotować?
Przy scenach seksu każdy z początku jest trochę zdenerwowany, ale wszyscy wiedzieli, na co się piszą. Po pewnym czasie to po prostu jest kolejną rzeczą do odhaczenia w grafiku i jest o wiele mniej dziwnie, niż by się wydawało. W przypadku Garreta to było proste, mówiłem mu: „Okej, teraz zrobimy zbliżenie na twarz, a ty udawaj, jakby ktoś właśnie cię pieprzył" (śmiech). Jak miałem to ładniej ująć? Psikaliśmy go sztucznym potem, a on robił swoje. To staje się po prostu częścią normalnego dnia w pracy (śmiech).

Czy coś cię zaniepokoiło w świecie gejowskiego porno, gdy lepiej mu się przyjrzałeś?
Myślę, że był taki, jak sobie wyobrażałem. W tej historii szczególnie zatrważające jest to, że producent nie sprawdził dokładniej swojego gwiazdora, który w trakcie kręcenia kilku pierwszych filmów miał zaledwie 17 lat. Bez względu na to, czy miał fałszywy dowód, czy nie, myślę, że to dość szokujące. Z tego co słyszałem, branża porno ma wiele szemranych zakątków, ale działają w niej też poważne, uczciwe firmy. Ta historia opowiada akurat o nieco bardziej podejrzanej wytwórni kolesia, który kręci filmy w piwnicy.

To już drugi film, który nakręciłeś z Franco. Wcześniej zagrał główną rolę w „Kim jest Michael". Planujecie kolejne?
Tak, planujemy pracę nad kolejną prawdziwą historią z queerowymi wątkami — o skandalu związanym z nieistniejącym pisarzem, J.T. LeRoyem. Pracuję nad tym projektem od sześciu lat. Myślałem, że to będzie mój pierwszy film, ale debiutantowi ciężko było ruszyć z produkcją. Historia opowiada o dwóch kobietach, którym udało się stworzyć szaloną mistyfikację. Podobnie jak w „Kim jest Michael" i „King Cobra" dzieje się coś, po czym łatwo osądzać wszystkich w to zaangażowanych, ale mnie bardziej interesuje odkrycie, dlaczego ci ludzie to zrobili.

@OliverLunn

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Oliver Lunn

Tagged:
Porno
james franco
wywiad
Wywiady
Kultura
King Cobra
Justin Kelly
kultura wywiady