ashley graham tworzy historię

Ashley Graham uważa, że różnorodność zawitała na dobre do świata mody. Nawet jeśli uznano ją za zbyt seksowną na Superbowl.

tekst Francesca Dunn
|
10 Luty 2015, 10:15am

Kiedy reklamę bielizny z udziałem Ashley Graham uznano za zbyt przepełnioną seksem na emisję w paśmie reklamowym podczas transmisji Superbowl 2010, 27-latka z Nowego Jorku postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce. Zwłaszcza, że przecież zezwolono na nadanie w trakcie futbolowych finałów reklamy Victoria's Secret. Czy Ameryka wystraszyła się kobiecych kształtów Ashley? Graham ruszyła więc do walki z cenzurą, rzucając jednocześnie wyzwanie tradycyjnym wzorcom piękna. Ze znakomitym efektem - natychmiast rozgorzały dyskusje w talk shows, przetykane reportażami nadawanymi w programach informacyjnych.

Minęły cztery lata. Ashley, pracująca dla agencji IMG, dopiero co zaliczyła sesję dla Vogue'a. Do której zdjęcia robiła jej Cass Bird. A teraz pojawiła się na okładce dorocznego Swimsuit Issue magazynu Sports Illustrated, prezentującego największe piękności świata w strojach kąpielowych. Wypuszcza też już czwartą autorską kolekcję bielizny. Jej obecnym celem nadrzędnym jest zaś zmiana sposobu postrzegania piękna przez Amerykanów - i zamierza tego dokonać z pomocą swoich najbardziej oszałamiających urodą koleżanek. Spotkaliśmy się z bliźniaczo podobną do Evy Mendes modelką, by porozmawiać o pozytywnym nastawieniu do kobiecego ciała i różnorodności w świecie mody.

Czym jest piękno?
Piękna nie da się zdefiniować, bo zależy ono tylko od indywidualnej perspektywy obserwatora.

Opowiedz nam o inicjatywie ALDA...
Jesteśmy kolektywem modelek. Używamy naszych talentów i możliwości danych nam przez działalność w świecie mody, by wesprzeć i dać siłę młodym kobietom. A także by zmienić poglądy naszego narodu na temat piękna. ALDA to po islandzku „fala". W skład kolektywu wchodzę ja, Danielle Redman, Inga Eiriksdottir, Julie Henderson oraz Marquita Pring. Razem prezentujemy piękno bez podziałów. Bez granic. I, co najważniejsze, piękno, które nie ogranicza się do z góry ustalonych rozmiarów ciała czy jego kształtów. ALDA rzuci wyzwanie konwencjonalnemu myśleniu w branży mody. I będzie promował holistyczne ujęcie piękna. Działając poprzez kampanie podnoszące świadomość odbiorców, imprezy charytatywne i ogólny przekaz medialny.

Jak myślisz, w jaki sposób media społecznościowe wpływają na nasze pojmowanie piękna?
Lubię mieć dostęp do mediów społecznościowych. Bo dzięki nim ludzie mogą zobaczyć prawdziwą mnie - z cellulitem, rozstępami, niewyretuszowaną. Chcę, by kobiety mogły się ze mną bezustannie utożsamiać. A nie chować się za photoshopowymi sztuczkami.

Kiedy czujesz się najpiękniejsza?
Gdy muskały mnie promienie słońca, a ja nie mam na sobie zbyt wiele ciuchów. I spoglądam w oczy mojego męża.

Kiedy staranie się być „piękną" zachodzi za daleko?
Jeśli w procesie ulepszania swojej urody musisz cierpieć. Piękno nie powinno boleć. Chyba, że włożyłaś szpilki na sześciocalowych obcasach.

Co sądzisz o określeniu „plus size"?
Nie mam w sobie jakiejś ostrej niechęci do terminu plus size. Nie znoszę tylko negatywnych skojarzeń, które on czasem budzi. Jeśli klient szuka modelki o konkretnych rozmiarach, to rozumiem po co użyto tego określenia. Ale nie lubię, jak mówi się o mnie „modelka plus size". Jestem modelką. Nazwa mojego zawodu nie musi dodatkowo określać, jakie mam kształty ciała.

Czy uważasz, że w świecie mody mamy do czynienia z wzrastającą akceptacją dla różnorodności?
TAK! Najlepiej wykazuje to fakt, że trwa o tym ciągła wymiana zdań. Jeżeli chodzi o całkowitą różnorodność w branży, to mamy jeszcze długą drogę do przejścia. Jednak gdy widzi się, że wszystko podąża we właściwą stronę, jest to bardzo budujące.

Jakie nadzieje wiążesz z przyszłością branży mody?
Że pozbędzie się ona wszelkich etykiet. I każdego rodzaju modelki będą się pojawiały na okładkach, w magazynowych i telewizyjnych reklamach...

Stałaś się wzorem do naśladowania dla wielu kobiet. Co jest najlepsze, a co najgorsze w zyskaniu takiego poziomu odpowiedzialności?
Najlepsze jest to, że robię dokładnie to, co kocham! Zachęcam kobiety, by czuły się dobrze w swojej skórze. Żeby cieszyły się tym, co media nazywają „niedoskonałościami". I by znalazły w sobie boginię seksu! I, mówiąc szczerze, żadnych złych efektów bycia wzorem jeszcze nie uświadczyłam.

Jaką radę trzymasz w zanadrzu dla osób, które czują się zdołowane swoim wyglądem?
Nie jesteś sam/sama! Każdy ma taki dzień, że czuje się brzydki/gruby/żałuje, że to na siebie włożył. Nie pozwól, żeby to wygląd zewnętrzny dyktował twoim życiem. To jest jedyne ciało, które dostaniesz... traktuj je jak skarb.

Co planujesz pokazać w swoim programie na YouTube, The Ashley Graham Show, który będzie miał niedługo premierę?
Wpierw skupię się na jego segmencie, który traktuje o zdrowiu... Curvy Fit Club! Będę w nim pokazywała, jak sprawić, by twoje krągłości był zawsze jędrne, świetnie wyrzeźbione i seksowne.

Odwiedziłaś ostatnio London Fashion Week. Jakie różnicę dostrzegłaś pomiędzy nowojorskim, a londyńskim stylem?
Uwielbiam wyluzowaną naturę Brytyjczyków, w porównaniu do nowojorczyków. Ludzie w Nowym Jorku zdążyli już załapać o co w tym chodzi, ale Anglikom udało się doprowadzić to do perfekcji!

Kredyty


Tekst Francesca Dunn
Zdjęcia Frances Tulk-Hart

Tagged:
Superbowl
Wywiady
Μόδα
Ashley Graham
alda