gwiazda zoë kravitz świeci coraz jaśniej

Piosenkarka, aktorka i ikona stylu wyszła z cienia rodziców.

tekst Tish Weinstock
|
08 Kwiecień 2016, 3:00pm

„Każdy przez to przechodzi", powiedziała nam Zoë Kravitz. „To naturalne. Czujemy się trochę niekomfortowo we własnej skórze. A wiecie, co jest naprawdę nienaturalne? Presja perfekcjonizmu". Zoë Isabella Kravitz zawsze czuła, że jest inna. Gdy miała pięć lat jej rodzice — aktorka Lisa Bonet i rockman Lenny Kravitz — rozwiedli się. Mała Zoë mieszkała w Los Angeles z mamą, a gdy miała 11 lat, przeprowadziła się do ojca w Miami. „Tata odbierał mnie ze szkoły w wypasionym samochodzie, a dzieciaki do niego podbiegały i szalały", wspomina. „Było dziwnie". Pozycja rodziców zapewniła jej komfort, ale jednocześnie wprowadziła do jej życia napięcie. „W szkole po prostu chcemy pasować do otoczenia. Gdy przenosiłam się do nowej szkoły, wszyscy i tak wiedzieli, kim jest mój tata". Niektórzy chcieli się z nią przyjaźnić tylko ze względu na sławnych rodziców, inni z tego powodu wykluczali ją ze środowiska. Jedni i drudzy mieli jakieś wyobrażenie na temat Zoë, ukształtowane tylko na podstawie jej rodziny. To trudne dla dziecka, szczególnie gdy samo jeszcze nie zna swojej tożsamości.

Nie tylko sława rodziców sprawiła, że Zoë wyróżniała się w tłumie. Ma afroamerykańskie i żydowskie korzenie — to kolejna różnica między nią a większością dzieci z jej szkoły. „Dla mnie to była podróż, dzięki której w końcu dobrze czuję się w swojej skórze", mówi. „Każdy w okresie dorastania czuje się niezręcznie. Czujemy się inni, jakby coś było z nami nie tak. Zawsze coś nie pasuje — nie jesteś wystarczająco chuda albo wysoka". Być może to niedowartościowanie sprawiło, że nastoletnia Zoë wpadła w zaburzenia odżywiania.

Zoë ma na sobie T-shirt Off-White c/o Virgil Abloh. Majtki Araks. 

Wszystko zmieniło się na lepsze, gdy w wieku 15 lat przeniosła się do Nowego Jorku i pokochała teatr. Już rok później miała agenta i ubiegała się o pierwsze role. Oczywiście jej pochodzenie znów odegrało w tym rolę. „Bez wątpienia niektóre rzeczy przyszły mi łatwiej dzięki rodzicom", przyznała. „Jednocześnie to sprawiło, że pracowałam ciężej". Zoë otwarcie mówi, że sławni rodzice otworzyli przed nią wiele drzwi, ale to dzięki własnej determinacji i talentowi przez nie przeszła. Gdy miała 17 lat dostała pierwszą dużą rolę u boku Jodie Foster w filmie „Odważna" Neila Jordana. Teraz ma 26 lat i mnóstwo innych ról na koncie, zarówno w niskobudżetowych filmach, jak i wielkich produkcjach. Może pochwalić się między innymi takimi tytułami jak „X-Men: Pierwsza klasa", seria „Niezgodna", „Dope" oraz oczywiście „Mad Max: Na drodze gniewu". „Reżyser George Miller miał określoną wizję", Zoë mówi o produkcji kinowego hitu. „Przygotowywaliśmy się na środku pustkowia przez kilka miesięcy. W ten sposób naprawdę staliśmy się częścią tego świata". Jeśli Zoë miała jeszcze jakiekolwiek wątpliwości dotyczące nepotyzmu, to zostały one rozwiane. „George'a nie obchodziło, kim jestem", mówi prowokująco. „Nie miał żadnych korzyści z zatrudnienia córki Lenny'ego Kravitza. Mam nadzieję, że ludzie zobaczą, jak ciężko pracowałam".

Stanik Alexander Wang. Szorty Calvin Klein Jeans (przerobione przez stylistę). Kolczyki Delfina Delettrez. Naszyjnik Jennifer Fisher. Pierścionki Repossi.

Mimo młodego wieku Zoë nie ma złudzeń co do reguł Hollywood. „To taka bardziej elegancka wersja szkoły średniej", śmieje się. Chociaż przyjmuje różne role, ma pewne wymagania. Nie chce być stereotypową czarną dziewczyną z drugiego planu. Dlatego jej rola w „Odważnej" była tak znacząca — Chloe w scenariuszu była białą Rosjanką. Niestety, Zoë spotkała się też z rasizmem — podobno z tego powodu nie dostała drobnej roli w „Mroczny rycerz powstaje". „To denerwujące", mówi. „Na świecie jest pełno rasizmu. Ale z drugiej strony to ciekawe. Jestem pewna, że wiele młodych, czarnych kobiet nie dostaje pracy przez kolor swojej skóry, chociaż nikt im tego nie powie wprost po rozmowie kwalifikacyjnej. Za to w tej branży ludzie są brutalnie szczerzy".

Zoë chce podważyć sposób, w jaki Hollywood przedstawia kobiety. Dlatego przyjęła rolę w filmie „Vincent-N-Roxxy" Gary'ego Michaela Schultza, który zobaczymy jeszcze w tym roku. „Roxxy jest silną, czarnoskórą kobietą, jakiej wcześniej nie widziałam na ekranie. Dlatego chciałam się w nią wcielić. Kobiety w filmach zawsze kończą jako akcesoria mężczyzn, szczególnie gdy oni są reżyserami. Nigdy nie pojawiają się pełne, przemyślane postacie, które są czymś więcej, niż tylko cipką". Kolejną szczególnie ważną dla Zoë rolą była Marie z „Troje na gigancie". Grając dziewczynę z anoreksją, Zoë schudła do 40 kilogramów. W końcu jej układ odpornościowy odmówił posłuszeństwa i zachorowała na półpasiec. Wtedy coś się w niej zmieniło. „Po tym doświadczeniu postanowiłam zaakceptować siebie", mówi. „Miałam dość nienawiści do siebie, porównywania się do czegoś, czym nie jestem i czym nawet nie chcę być".

Stanik Yeezy. Dżinsy Levi's ze sklepu What Goes Around Comes Around NYC. Kolczyki Delfina Delettrez. Naszyjniki Jennifer Fisher. Pierścionki Repossi.

Wtedy Zoë skupiła się na muzyce — w wolnym czasie nagrywała kawałki z najlepszymi przyjaciółmi, Jamesem Levym i Jimmym Giannopoulosem. Tak powstał zespół Lolawolf. „Muzyka od zawsze jest moim wybawcą. Gdy byłam młodsza słuchanie piosenek, z którymi mogłam się utożsamiać, sprawiło, że nie czułam się osamotniona. Kilka lat temu zaczęłam tworzyć własną muzykę — to zmieniło moje życie". W 2014 roku zespół (nazwany po przyrodnim rodzeństwie Zoë od strony matki) wypuścił EPkę „Lolawolf", a następnie album „Calm Down". Marzycielskie połączenie elektropopu i R&B odniosło sukces. „Reakcja publiczności była naprawdę ciekawa", Zoë mówi z ożywieniem. „Mamy niezwykłych fanów, którzy przychodzą na wszystkie koncerty i znają tekst każdej piosenki". Zespół był w trasie z Lily Allen i Miley Cyrus (która wystąpiła w ich teledysku do kawałka „Bitch"), a w zeszłym roku grali jako support Twin Shaddowa, z którym Zoë obecnie się spotyka. „Zoë ciągle rozwija się jako artystka i jako człowiek. To inspirujące", mówi Giannopoulos.

Z wiekiem Zoë znalazła kolejne sposoby wyrażania siebie, głównie przez styl. „Dla mnie to kolejne medium", wyznaje. „To ciekawy sposób na przekazanie tego jak się czuję, co chcę pokazać". Łudząco podobna do mamy Zoë nosi włosy splecione w długie warkoczyki, ale rock'n'rollowe wpływy ojca też są widoczne w jej stylizacjach. Łączy ze sobą motocyklowe botki i długie, luźne sukienki, porwane jeansowe szorty i podkoszulki, naszyjniki w stylu lat 90. i okulary przeciwsłoneczne. Jest uosobieniem luzu i regularnie pojawia się w pierwszych rzędach na nowojorskim tygodniu mody. Zoë staje się ikoną stylu, co dostrzegł jej przyjaciel Alexander Wang, który zatrudnił ją jako modelkę. Wystąpiła też w kampanii Balenciagi na sezon wiosna/lato 16. „Ale nie jestem modelką!", dodaje szybko Kravitz.

Koszulka — własność Zoë.

To nie znaczy jednak, że Zoë nie rozumie, jak ważne jest pokazywanie różnorodnych dziewczyn, w tym czarnoskórych. „To właśnie mnie napędza", twierdzi. „Trzeba reprezentować wszystkie dziewczyny, które nie są obecne w mediach". Chce to zmienić, podważyć sposób, w jaki społeczeństwo określa standardy dotyczące urody, płci i rasy. To nie dotyczy tylko świata mody, ale wszystkiego, co robi Zoë. „To mnie motywuje. Chcę, żeby dziewczyny mogły zobaczyć w filmach, kampaniach i na scenie kogoś, kto wygląda jak one. To bardzo ważne".

Obecnie pracuje nad kolejnym albumem Lolawolf oraz kręci serial „Big Little Lies", w którym występują również Nicole Kidman, Reese Witherspoon i Laura Dern. Zoë wyszła z cienia rodziców, a jej gwiazda świeci coraz jaśniej. Czy jest gotowa na wielką sławę? „Trzeba pamiętać, jakie to wszystko jest absurdalne", podkreśla. „Może to wywrzeć wielki wpływ, sprawić, że poczuje się obnażona, a nawet odcięta od świata. Przez to traci się anonimowość. Teraz zwykły wypad do kawiarni wygląda zupełnie inaczej. Ludzie szepczą coś po kątach. Słyszysz ich, ale starasz się zachowywać naturalnie". Jako osoba publiczna, Zoë musi zmagać się też z mediami społecznoścowymi. „Ostatnio mój post nie spodobał się ludziom. Chciałam to wyjaśnić, albo napisać coś wrednego, ale potem przypomniałam sobie, że oni wcale nie mówią do mnie, lecz do wyobrażenia o mojej osobie". Prawdziwa Zoë jest zupełnie inna. „Nie jestem tu, by walczyć o tytuł najlepszej, najfajniejszej albo najładniejszej", podsumowuje. „Po prostu tu jestem".

Kurtka i sukienka Saint Laurent by Hedi Slimane.

Przeczytaj też:

Kredyty


Zdjęcia Matt Jones 
Stylizacje Carlos Nazario 
Tekst Tish Wienstock
Stylizacja fryzur Leslie Bennett przy użyciu produktów Tara Smith Haircare
Make-up Kara Yoshimoto Bua z Starworks przy użyciu CHANEL S/S 2016 i Rouge Coco Style
Asystent stylisty Julian Dartois
Krawiec Hasmik Kourinian
Zdjęcia wykonano na terenie The Chateau Marmont, Los Angeles
Tłumaczenie Patrycja Śmiechowska

Tagged:
Zoë Kravitz
rasizm
styl
moda wywiady