samotny świat internetowych modeli i modelek

„Słodko patrzące dziewczynki i nadzy kolesie siedzący okrakiem na pniu drzewa” — holenderska fotografka bada ich motywacje.

tekst Alice Newell-Hanson
|
14 Czerwiec 2016, 4:05pm

„Mam pewne pytania i chciałabym znaleźć na nie odpowiedź przez zdjęcia", pisze 30-letnia fotografka Marijke Groeneveld w mailu. Jej portrety stawiają tak dużo pytań, a jednocześnie nakreślają wiele odpowiedzi. Dlaczego bohater z jednego z najmocniejszych zdjęć trzyma w ręku słoik z ogórkami i ma taką smutną minę? Czy kobieta z innego zdjęcia, sfotografowana na kiczowatym, różowym tle z pękiem kwiatów, jest ubrana w złote bikini ze stringami, dla przyjemności czy do pracy? I dlaczego gryzie te kwiatki? Groeneveld robi zdjęcia wszystkim, od wytatuowanych podrostków po podstarzałych dżentelmenów (choć raczej w surrealistycznych pozach). Jej zdjęcia wyrażają obce, często komiczne i groteskowe aspekty człowieczeństwa.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Dla Marijke darmowe, internetowe agencje modelingowe, dzięki którym aspirujący modele mogą sami publikować swoje polaroidy i podać wymiary, bez opłat i jakichkolwiek kryteriów estetycznych, to istna kopalnia skarbów. „W swoich prezentacjach oni wszyscy mają bardzo indywidualne cele", wyjaśnia. „Zdjęcia, które zamieszczają, mogą oscylować między wizerunkami słodko patrzących dziewczynek z białymi kwiatuszkami we włosach a nagimi kolesiami siedzącymi okrakiem na pniu drzewa. Kontrast jest obłędny". Przeglądając ich profile, zaczęła się zastanawiać: „Dlaczego ktoś bierze w tym udział?" I tak powstała najnowsza seria „WANTED (L)", w której sfotografowała tych, którzy najbardziej ją zaintrygowali. Jej biało-czarne prace powstały w prywatnych domach i otoczeniach modeli, zostały przefiltrowane przez analityczny umysł Marijki. „Te obrazy to dla mnie coś więcej niż tylko płaskie wizerunki", mówi. „Głównie dlatego, że modele dzielili ze mną swoje głębokie, czasem skrywane, pragnienia".

Jak po raz pierwszy trafiłaś na darmowe agencje modeli online?
Moim zdaniem najlepiej jest robić casting na ulicy. Czuję wtedy czyjąś energię, a właśnie to chcę zobaczyć na zdjęciach. Mieszkam w Rotterdamie, więc stale jestem otoczona ludźmi, co jest idealnym rozwiązaniem dla mojej fotografii. Kiedy pada albo jest zimno, na dworze robi się pusto, dlatego zaczęłam szukać modeli online. A tam czekała na mnie niespodzianka.

Co doprowadziło do wyboru akurat tych osób, które sfotografowałaś?
W społeczeństwie musimy być silni i niezależni, raczej nie okazujemy wrażliwości. To właśnie wrażliwości szukam u modeli i modelek. To ona sprawia, że zdjęcia są wyjątkowe, a widzowie mogą utożsamiać się z bohaterami. Samotność jest równie interesująca. Normalnie czuję się samotna i niezrozumiana. Kiedy coś zaczyna mnie łączyć z modelami, te mroczne uczucia znikają.

Co robisz, żeby twoje zdjęcia różniły się od tych, które publikują modele i modelki?
To bardzo proste. Ja dostrzegam w nich coś innego, niż oni sami chcą widzieć. Kiedy przeniesiesz to na zdjęcia, różnica jest wyraźnie widoczna.

Mogłabyś opowiedzieć nam historię szczególnie pamiętnego spotkania?
Kiedyś robiłam zdjęcie dziewczynie na telefon. Cały dom cuchnął fajkami i seksem. Jej mąż próbował namówić nas na trójkącik, gadając o swoich fantazjach seksualnych.

Co chcesz tymi zdjęciami przekazać na temat modeli i modelek?
Chcę pokazać ich silną osobowość i życiowe cele. Być może, biorąc pod uwagę akurat tę serię, są to cele niemożliwe do osiągnięcia. Jednak ci ludzie sami muszą to odkryć, znaleźć własną drogę. To dotyczy nas wszystkich, prawda?

Udało ci się wybadać, dlaczego zapisują się do agencji? Rozmawiałaś z nimi?
Wszyscy modele mają różne motywacje, głównie biorące się z niepewności, pożądania i depresji. W ostatecznych rozrachunku wszyscy szukają miłości. Dlatego nazwałam serię „WANTED (L)" (czyli „POSZUKIWANA: MIŁOŚĆ").

Wspominałaś o inspiracjach Eadweardem Muybridgem. Jak jego prace na ciebie wpłynęły?
Jego eksperymenty z aparatem i ruchem mnie zainspirowały. Eksperymenty wprowadzają w życie nowe idee i pozwalają na odkrycie innych stron siebie samego i fotografowanych bohaterów. Muybridge robił to obiektywnie, dla mnie to subiektywny eksperyment.

Z czym chciałabyś eksperymentować w następnej serii?
Opowiada o wyrzutkach społecznych. Uwielbiam się z nimi spotykać i słuchać, co mają do powiedzenia. Dlaczego ciągnie mnie do tych ludzi? Czy jestem odludkiem? Czy chciałabym raczej dowiedzieć się czegoś o ich historiach? Czy ich pogląd na świat jest atrakcyjny? 

Zapraszam ich do siebie, słucham ich historii, obcuję z ich energią i robię zdjęcia. Proszę ich także o to, by zapisali na kartce pierwszą rzecz, która im przychodzi do głowy. Liczy się pierwsze odczucie serca — bo wbrew temu, czego życzyłoby sobie społeczeństwo, żyją sercem. Ten projekt może się rozwinąć na wiele sposobów. Moi modele i modelki wpływają na kierunek, jaki obieram. Podsuwają mi nowe pomysły i perspektywy, z których podchodzę do projektu.

marijkegroeneveld.com

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst Alice Newell-Hanson
Zdjęcia Marijke Groeneveld

Tagged:
Wywiady
Kultura
Marijke Groeneveld