piękna brzydota

Zobacz życie nastolatków we wszystkich aspektach, ze wzlotami i upadkami.

tekst Tish Weinstock
|
29 Wrzesień 2016, 4:35pm

George Bernard Shaw zasłynął stwierdzeniem: „Młodzi marnują młodość". Młody fotograf Chus Anton stanowczo sprzeciwia się temu stwierdzeniu. Od 12. roku życia dokumentuje różne emocje spotkanych nastolatków. Chusowi zależało, żeby zachować cenne wspomnienia i przez większość dzieciństwa dokumentował przygody swojej paczki w parkach, na koncertach, imprezach, a nawet zwykłe spotkania po szkole. Dziś jest staraszy, ale mimo upływu czasu, tematy jego prac pozostały bez zmian. „Zawsze pasjonował mnie okres dojrzewania", opowiada. „To taka 'praca w toku', czas kiedy żyjesz pełnią życia, nie przejmując się niczym. Budujesz swój gust, wrażliwość, przeżywasz pierwsze razy, tworzysz tożsamość. Młodzież posiada niezwykłą odwagę, w której jest coś magicznego i potężnego. Staram się uchwycić to na zdjęciach". Chus ma na swoim koncie zina i książkę, pracuje także nad kolejnymi. Rozmawiamy z nim o pięknie dojrzewania i o tym, dlaczego warto żyć pełnią życia.

Jak znalazłeś się w miejscu, w którym jesteś dzisiaj?
Zawsze staram się robić to, w co wierzę, podążając za instynktem. Współpraca i stworzenie zespołu jest dla mnie szalenie ważne, by mieć komfort w pracy.

Jak opisałbyś swoją estetykę?
Uwielbiam intuicyjne i spontaniczne ujęcia. Lubię też rozmywać granicę przez mieszanie fantastycznych i prawdziwych elementów. Popowa estetyka ma wielki wpływ na moją pracę, chociaż czasami nie robię tego świadomie.

Kto lub co cię inspiruje?
Muzyka, okładki płyt, popkultura, wszelkie ruchy muzyczne i stworzone przez fanów. Każda piosenka Cocteau Twins lub Electric Light Orchestra — to moje ulubione zespoły! Hiszpańskie filmy Kiki, a także zwykłe, codzienne życie. Inspirujące jest także obserwowanie, jak moje siostrzenice dorastają.

Twoja pierwsza książka nosi tytuł „La La Land". Co za tym stoi?
Podczas podróży do Paryża, mój przyjaciel pokazał mi dom Serge'a Gainsbourga przy rue de Verneuil. Jestem jego wielkim fanem i naprawdę poczułem energię tego miejsca. Z przyjaciółmi Loreną i Cristianem zaczęiśmy myśleć o stworzeniu fotoksiążki, w której moglibyśmy umieścić wszystkie kultowe miejsca, które były dla nas ważne. To wtedy pojawił się pomysł na projekt „La La Land". Uznaliśmy, że Los Angeles to idealne miejsce na polowanie na duchy ikon popu. Fascynuje mnie trochę upiorne oblicze tego miasta, nawiedzanego przez duchy gwiazd filmowych i muzycznych legend.

Jaka jest historia zina „Park Life"?

Zawsze chciałem udokumentować jakąś konkretną grupę nastolatków. Zin ukazał się w Londynie latem 2015 roku; pracowałem z moimi przyjaciółmi Ahidą i Gregiem.

Co wyróżnia go spośród innych zinów?
Jest wielkoformatowy, pokazuje życie nastolatka we wszystkich aspektach, razem ze wzlotami i upadkami. Chciałem, żeby to wszystko miało odzwierciedlenie w układzie zina. Niepokój i „piękna brzydota" według mnie najlepiej charakteryzują okres dojrzewania.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Co twoje zdjęcia mówią o młodzieży?
Trudne pytanie, tak naprawdę to chyba sam jeszcze się nad tym zastanawiam. Zawsze fascynował mnie okres dojrzewania. To taka „praca w toku", kiedy żyjesz pełnią życia, nie przejmując się niczym. Budujesz swój gust, wrażliwość, przeżywasz pierwsze razy, tworzysz tożsamość. Młodzież posiada niezwykłą odwagę, w której jest coś magicznego i potężnego. Staram się uchwycić to na zdjęciach. Dla mnie nawet „brzydota dorastania" jest na swój sposób piękna.

Czy uważasz, że Instagram ma wpływ na dzisiejszą fotografię i język wizualny?
To jasne, że Instagram ma wpływ na wizualny klimat zdjęć. Sądzę, że w większości te zmiany są pozytywne. Dla mnie kanały mediów społecznościowych demokratyzują sztukę fotografii. Jeszcze nigdy dzielenie się swoją pracą i znajdowanie odbiorców nie było tak proste jak dziś. Jednak w pewnym sensie żałuję, że zdjęcia stają się w pewnym sensie mniej trwałe niż dawniej. To pewnie dlatego wolę fotografować analogowo i wywoływać zdjęcia. Wolę poświęcić czas, aby efekt mojej pracy był trwały.

Które z twoich zdjęć ma dla ciebie największe znaczenie?
Zeszłego lata moja siostrzenica Andrea skończyła 17 lat. Razem z siostrą wyciągnęliśmy nasze stare ubrania, które nosiliśmy w jej wieku, przebraliśmy ją i zrobiliśmy zdjęcia. To był dość zabawny, ale także dziwny i wyjątkowy moment.

Najlepsza rada, jaką w życiu dostałeś?
Skup się na swojej pracy i nie oglądaj się na to, co robią inni.

Co jest największą przygodą, jaką przeżyłeś?
Gdybym miał wybrać najfajniejszą przygodę, wybrałbym czas, w którym mieszkałem i pracowałem w Japonii. Zawsze o tym marzyłem. Cieszę się, że moja praca pozwala mi dużo podróżować.

Najodważniejsza rzecz, jaką może zrobić młody człowiek?
Badać, odkrywać, eksperymentować. Żyjcie pełnią życia, bo wkrótce młodość stanie się tylko wspomnieniem. Warto robić takie rzeczy, by zapamiętać je do końca życia.

Nad czym obecnie pracujesz?
Nad własnym magazynem, mam w planach także zina i kilka projektów zdjęciowych.

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst:Tish Weinstock
Zdjęcia: Chus Anton

Tagged:
zdjęcia
Kultura
młodość
chus anton
nastolatkowie