łzy w łazience

Studium smutku, przyjaźni i płaczu za zamkniętymi drzwiami.

tekst Wendy Syfret
|
20 Lipiec 2016, 10:32am

Foto: Tasha Tylee

Widok zapłakanych twarzy bliskich to trudne doświadczenie. Dlatego wyobraźcie sobie, jak czuła się fotografka Tasha Tylee, która spędziła kilka tygodni, doprowadzając przyjaciół do łez. Tak powstała seria portretów „Cry Baby" (Beksa). Tasha podjęła się tego wyzwania w imię wystawy zbiorowej „The Break Up Party". Każdemu z uczestniczących artystów przypisano pomieszczenie w domu i poproszono o stworzenie związanej z nim pracy.

Tashy przypadła łazienka. Od razu skojarzyła ją z płakaniem pod prysznicem i wkrótce potem stała się specjalistką od doprowadzania ludzi do łez. Porozmawialiśmy z Tashą o jej pięknej, choć smutnej, próbie pokazania niewidzialnego cierpienia i złamanego serca.

Powinnam chyba zacząć od tego pytania: czy jesteś beksą?
Gdy dorastałam, zawsze starałam się powstrzymywać łzy. Z wiekiem przechodziłam przez różne rzeczy, straciłam mamę i zrozumiałam, że wyrzucenie z siebie tych emocji ma działanie terapeutyczne. Dlatego ta seria portretów na pewien sposób odzwierciedla moje uczucia, ale starałam się także pomóc innym, poprzez te terapeutyczne sesje płaczu. Dzięki temu lepiej poznałam niektórych z moich przyjaciół — wspólny płacz tworzy wyjątkową więź.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Czyli to prawdziwe łzy? Nikt nie udawał?
Były głównie prawdziwe. Kilka osób nie czuło się komfortowo, więc zaczęliśmy od krojenia cebuli. Oczywiście oczekiwanie płaczu na zawołanie może być straszne i onieśmielające, dlatego zaczynałam od cebuli i pytałam o smutne piosenki, które przywoływały wspomnienia. Gdy już zaczynali płakać naprawdę, robiło się trochę dziwnie. Przecież zawsze mamy ochotę pocieszyć osobę, która płacze, a tym razem musiałam robić zdjęcia.

Rozmawiałaś z wieloma osobami na temat tego, co doprowadza je do łez. Czy jakiś powód wciąż się powtarzał w ich wypowiedziach?
Wiele osób płakało z powodu zerwania, chłopaków i dziewczyn mówiących potworne rzeczy, okropne teksty, które po prostu nie dają im spokoju.

Widziałam, że niektóre z tych tekstów są napisane pod zdjęciami. Czy doprowadzanie ludzi do łez było wyczerpujące, czy przyzwyczaiłaś się do tego i już cię to nie ruszało?
Nie przyzwyczaiłam się do tego, chociaż pierwsze próby były dość emocjonalne. Gdy zobaczyłam, jak ludzie, których kocham, płaczą, sama też uroniłam kilka łez za aparatem. Wszyscy mówili: „Robisz takie smutne miny!", a ja na to: „Nic na to nie poradzę, że też robię się smutna!".

Jak wybrałaś ludzi, których chciałaś sfotografować?
Niektórzy z nich byli przyjaciółmi, inni sympatiami, byłymi chłopakami lub po prostu ludźmi, z którymi jestem związana. Nadal nie czuję się, jakbym skończyła ten projekt, więc później pewnie jeszcze go rozwinę. Wciąż jest tyle osób, które chciałabym sfotografować, wszyscy mają takie ciekawe twarze. Mam szczęście, że mam takich interesujących znajomych.

Wiemy już, że zaczynałaś od cebuli. A jak wyglądało zakończenie sesji? Po doprowadzeniu kogoś do takiego stanu pewnie musisz spędzić z nimi trochę czasu, żeby pomóc ochłonąć.
Tak, z niektórymi piłam herbatę, oglądałam filmy i tak dalej. Musiałam ich wyściskać, upewnić się, że wszystko z nimi w porządku. To trochę dziwne, jak bardzo zbliżasz się do kogoś, po przejściu razem przez coś takiego. W niektóre dni robiłam zdjęcia wielu osób, więc mogłam je tylko wyściskać i pożegnać.

Jaki nastrój panował po sesji?
Wiele osób czuło się lepiej, ale niektórzy byli dość smutni.

Czy teraz, po tym wszystkim, czujesz się specjalistką od smutku?
Nie bardzo. Dobrze wiedzieć, że wszyscy przechodzimy przez to samo. Każdy udaje, że jest silny, ale w środku zawsze coś się kotłuje. Każdy ma takie słowa lub wydarzenia z życia, które wywarły wpływ. Łączy nas smutek, płacz pokazuje podobieństwa między nami.

@tashatylee

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Wendy Syfret
Zdjęcia: Tasha Tylee
Tłumaczenie: Patrycja Śmiechowska

Tagged:
Tasha Tylee
łzy
związki
smutek
przyjaźń
emocje
Płacz