temat tabu: urocza wagina

Łódka-cipka ma pomóc się nam oswoić z kobiecą anatomią.

tekst Hannah Ongley
|
30 Czerwiec 2016, 3:05pm

Na pozór Megumi Igarashi nie wygląda na osobę, której odmówiono wydania wizy albo którą zatrzymano na amerykańskiej granicy na trzy godziny przesłuchań w obcym dla niej języku. 44-letnia artystka z Tokio promienieje jak nastolatka i wygląda świeżo w T-shircie z rysunkowym sromem, popijając wodę gazowaną w zatłoczonej kawiarni na Manhattanie. Igarashi, która jest znana także pod pseudonimem Rokudenashiko, jest przyzwyczajona do walki z przeszkodami. Dwa lata temu została aresztowana za wysyłanie trójwymiarowego skanu swojego sromu ludziom, którzy wsparli zbiórkę pieniędzy na kajak, stworzony z tego samego modelu. Wśród jej poprzednich prac znajdziecie też żyrandole, naszyjniki i obudowy na telefon w kształcie wagin. Nie zapominajmy też o uroczej maskotce Manko-chan, która patrzy na nas z jej koszulki. Igarashi marzy, aby Manko-chan stała się popkulturową ikoną. Motywuje ją chęć pomocy kobietom: chce, żeby czuły się swobodniej w swoim ciele, w kulturze, która uważa je za coś wstydliwego. „Manko — cipka — jest tematem tabu w japońskim społeczeństwie", Igarashi napisała na blogu. „Z drugiej strony penisa uznaje się za część popkultury, często pojawia się na ilustracjach. Ale cipka nigdy nie była równie urocza".

Japoński sąd w końcu orzekł, że kajak Igarashi jest „popartem". Uznał ją jednak winną rozprowadzania „nieprzyzwoitych" treści w formie cyfrowej. Teraz feministyczna artystka zaplanowała sobie niezłą podróż służbową. Pojechała do Stanów Zjednoczonych, a na liście znajduje się projekcja wideo z performensem, rozmowa o japońskich, feministycznych komiksach i drink'n'draw, czyli spotkanie, podczas którego pije się drinki i rysuje. Tematem przewodnim jest oczywiście cipka. Spotkaliśmy się z Igarashi i z pomocą naszej redaktorki i tłumaczki Anne Ishii porozmawialiśmy o jej problemach z prawem, podejściu Japonii do edukacji seksualnej oraz tym, dlaczego jej kajak powinien być traktowany poważnie.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Opowiedz nam, co zaszło na lotnisku. Czy spodziewałaś się takich problemów w związku z przyjazdem do Stanów Zjednoczonych?
Wszystko zaczęło się już w trakcie wyrabiania nowego paszportu. Niedawno się rozwiodłam i musiałam wrócić do panieńskiego nazwiska. Nie wiedziałam, że z powodu mojego aresztowania, dadzą mi paszport z ograniczeniami. Potem składałam wniosek o kanadyjską wizę. Wtedy pytają, czy jesteś notowana, trzeba im pokazać zaświadczenie od policji i akta sądowe, a żadne z tych dokumentów nie były dostępne. Jakimś cudem ministerstwo spraw zagranicznych załatwiło za nas papierkową robotę. Potem odrzucili mój wniosek, bo stwierdzili, że jest niekompletny. Prawnik specjalizujący się w prawie imigracyjnym, który udzielał mi porad, powiedział: „Proszę, nie jedź tam, jeśli nie masz oficjalnego zezwolenia, bo możesz zostać zatrzymana lub aresztowana". I tak pojechałam — postanowiłam, że wolę spróbować i przegrać, niż się poddać. Co dziwne, przeszłam przez granicę bez żadnego problemu. Dostanie się do Kanady było bardzo łatwe. Wtedy pomyślałam, że ze Stanami będzie równie łatwo, ale od razu zostałam zatrzymana. Trzymali mnie trzy godziny z groźnie wyglądającymi policjantami. Skonfiskowali mój telefon i zaczęli go przeglądać. Myślę, że sprawdzili moje nazwisko w internecie i zrozumieli, co robię, więc mnie puścili, ale było naprawdę strasznie.

Kiedy po raz pierwszy spotkałaś się z tak gwałtowną reakcją na twoją sztukę?
Spotykałam ją w zasadzie od samego początku, ale na poważnie zaczęło się po opublikowanym w internecie artykule na temat moich prac. Na forum 2chan od razu pojawiła się krytyka. Było jej tak dużo, że wątek stał się publiczny. To było w październiku 2012 roku.

Jakie znaczenie ma twój kajak?
Chciałam po prostu zmienić moją sromową sztukę w środek transportu. Samochód byłby wspaniały, ale musiałabym rozgryźć całą konstrukcję maszyny i nie mam prawa jazdy. Pomyślałam więc: „Okej, zrobię łódkę, którą obsługuje się ręcznie", to była praktyczna decyzja. Podoba mi się też idea podróżowania drogą wodną, bo jest taka urodzajna, płodna, co w pewien sposób nawiązuje do manko.

Kim byli darczyńcy, wspierający cię na platformie crowdfundingowej, przez którą wysyłałaś plik w ramach podziękowania?
To były głównie kobiety. Właściwie, jeśli chodzi o same wpłaty, to było mniej więcej pół na pół, ale większość opinii pochodziła od kobiet.

Co pisały?
Niektóre komentarze wyglądały mniej więcej tak: „To jest takie głupie, że aż muszę się dorzucić. Ktoś naprawdę zrobi łódkę-cipkę? Muszę wpłacić pieniądze, bo to takie dziwne". Ale garstka ludzi potraktowała to poważnie, jako sztukę konceptualną.

Wpadłaś na pomysł tworzenia takiej sztuki, bo nie byłaś oswojona ze swoją własną anatomią. Jak wygląda edukacja seksualna w Japonii?
Jest bardzo zacofana. Nawet jeśli już pokazują kobiecą anatomię, to wszystko opiera się na tylko jednym zdjęciu. Albo na przykład wspominają o prezerwatywach, ale nie tłumaczą jak ich używać. Pokazują zdjęcie kondomów w paczce — to bezużyteczne. Dorośli często uczą młodzież, że jeśli będą uprawiać seks, to oszaleją.

W Japonii co roku odbywa się wielki festiwal penisa Kanamara Matsuri. Czy denerwuje cię to, że męska anatomia jest celebrowana z takim zapałem, a kobieca jest uznawana za coś wstydliwego?
Z pewnością nie jestem przeciwniczką tego festiwalu — uważam, że jest świetny. Ale to zabawne, że sprzedają tam małe, urocze penisy i jest to bardzo pozytywne, podoba się konsumentom, a zrobienie tego samego z waginami jest nie do pojęcia. W Japonii cipki to mroczne genitalia, których nie powinno się w ogóle pokazywać. Nie powinny być urocze i rozkoszne. Nie tylko mężczyźni w to wierzą, ale również kobiety zaczęły tak myśleć o własnych ciałach. Moje prace mają walczyć z tą mentalnością, sprawić, żeby cipki stały się zabawne, beztroskie.

Czy poznałaś w Japonii inne, feministyczne artystki, które robią podobnie odważne rzeczy, aby walczyć z tą mentalnością? Czy jesteś w tym osamotniona?
Chyba nikt inny nie robi tak radosnej sztuki. Znam artystki, które malują krwią z miesiączki, albo przedstawiają kobiecą anatomię w bardzo mroczny sposób, ale nie kojarzę niczego uroczego.

Dlaczego to ważne, żeby taka sztuka istniała i żeby kobiety ją zobaczyły?
Chcę, żeby ludzie lepiej zrozumieli kobiecą anatomię i żeby kobiety lepiej czuły się ze swoim ciałem. Uważam, że to bardzo ważne. Przez mrok otaczający manko, wiele ofiar przemocy seksualnej jest prześladowanych, zrzuca się na nie winę. Społeczeństwo karze kobiety, którym się to przytrafia, chociaż to nie ich wina. Myślę, że to bierze się z kiepskiej sytuacji manko, bo szkoły i edukacja są takie zacofane i przestarzałe. To moja główna motywacja: chcę, żeby ludzie lepiej poznali tę część ciała, oswoili się z nią. Jeśli chodzi o wygląd penisa, to sprawa jest oczywista, każdy potrafi go narysować. A gdy poprosicie kogoś o narysowanie waginy, okaże się, że to nie takie proste. Staram się sprawić, że ludziom nieco łatwiej jest wyobrazić sobie abstrakcyjną waginę, żeby nie była poważna ani jak z medycznej ryciny. Może być po prostu postacią.

Czy zaskoczyło cię, z jakim zainteresowaniem twoja sztuka spotkała się poza Japonią?
Bardzo się cieszę, że ludzie akceptują moją sztukę i traktują ją z szacunkiem, odbierają jako coś pozytywnego, nie mówiąc już o skali tego wsparcia. W Japonii spotykam się tylko z gnębieniem. Wszyscy ciągle umniejszają mojej sztuce, więc to zainteresowanie bardzo mnie cieszy.

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst Hannah Ongley
Zdjęcia dzięki uprzejmości Rokudenashiko
Tłumaczenie Patrycja Śmiechowska

Tagged:
Megumi Igarashi
Rokudenashiko
3D
wagina
sztuka
feminizm
płeć
Cipka
aresztowanie
kajak
скан