poznajcie fotografów gwiazd hip-hopu

Przed obiektywem Places + Faces stanęli m.in. Drake, Kanye West, Skepta, A$AP Rocky i Travis Scott.

tekst i-D Staff; tłumaczenie Patrycja Śmiechowska
|
15 Kwiecień 2016, 3:50pm

Podobno jeden obraz jest wart więcej niż tysiąc słów. Śmiało można stwierdzić, że to motto dzisiejszych czasów, w których panuje kult kultury wizualnej. Instagram, Tumblr, Snapchat, Vine i Periscope są nie tylko nowym sposobem życia. Te platformy spowodowały także, że pojawiło się mnóstwo młodych utalentowanych fotografów, którzy dokumentują dla potomnych świat i subkultury.

Jednymi z naszych ulubionych są Imran Ciesay i Solomon Boyede (Soulz), znani jako Places + Faces. Ten duet fotografów po dwudziestce zaczął pracę podczas pewnej wycieczki do Nowego Jorku. „Wtedy jeszcze nie byłem fotografem", przyznaje Ciesay. „Nudziło mi się i miałem aparat, więc chodziłem po mieście i robiłem zdjęcia na różnych wydarzeniach".

Od tamtej pory minęły dwa lata, a oni zdążyli sfotografować już m.in. Kanyego Westa, Skeptę i A$AP Rocky'ego oraz miejsca, które są ważne dla współczesnego hip-hopu. Duet wydał właśnie trzeci numer zina, w którym pojawiają się znani i lubiani, jak Drake i Travis Scott, oraz wschodzące gwiazdy rapu.

Jak się poznaliście?
Ciesay: Wcześniej należeliśmy do pewnego kolektywu. Gdy z niego odszedłem i wymyśliłem Places + Faces, poprosiłem Soulza, żeby do mnie dołączył.

Od jak dawna robicie zdjęcia i dlaczego zaczęliście?
Ciesay: Robię zdjęcia od trzech lat. Kręciłem klipy, ale znudziło mnie to. Gdy byłem w Nowym Jorku, spróbowałem swoich sił w fotografii. Ludziom spodobały się moje prace, więc działałem dalej.
Soulz: Zacząłem robić zdjęcia na pierwszym roku studiów. To był mój sposób na wyrażenie twórczych myśli.

Czego szukacie, gdy myślicie nad nowymi tematami czy miejscami do fotografowania?
Soulz: Przeważnie szukam tego, co do mnie przemawia, zamiast patrzeć, co fotografują inni. Dlatego na przykład, jeśli lubię jakieś miejsce, albo mam z nim związaną jakąś historię, to robię w nim zdjęcia. To samo dotyczy ludzi, których fotografujemy, nieważne, czy są sławni, czy nie.
Ciesay: Nie szukam konkretnych miejsc i ludzi. Lubię odkrywać. Jeśli przy okazji coś zwróci moją uwagę, robię zdjęcia. Nasze prace są spontaniczne, wielu z nich nie planowaliśmy. To po prostu się dzieje.

Czy ludzie na imprezach są otwarci i chcą, żebyście robili im zdjęcia? A jeśli nie, to jak sobie z tym radzicie?
Soulz: Przeważnie na imprezach wszyscy są pijani i dobrze się bawią, więc im to nie przeszkadza. Czasem trzeba jednak zapytać, czy można zrobić im zdjęcie.
Ciesay: Robimy zdjęcia analogami na kliszę 35 mm, więc ludzie widzą to jako żartobliwą zabawę. Uwielbiamy uchwycać nastroje w różnych sytuacjach. Na imprezach wszyscy są radośni i beztroscy.

Dlaczego waszym zdaniem to ważne, by ciągle dokumentować te wydarzenia, skoro żyjemy w świecie Instagrama i natychmiastowych zdjęć?
Soulz: Internet codziennie rozwija się przez media społecznościowe i inne platformy. Czuję, że to ważne, żeby uwiecznić te subkultury, jeśli ma się na to szansę, bo wszystko zmienia się bardzo szybko. Za 10-20 lat będziemy patrzeć na te chwile, tak samo, jak dziś patrzymy na kasety VHS.
Ciesay: Dla nas to bardzo ważne. Chcemy, żeby ludzie mogli zobaczyć nasze zdjęcia za 10, 20 czy 100 lat i mieć jakieś poczucie tego, jak w 2016 roku wyglądała ta scena.

Które zdjęcie ze swojego najnowszego zina lubicie najbardziej?
Ciesay: Mamy super fotkę, na której Skepta wygrywa w „Street Fightera" z A$AP Nastem. Z zamkniętymi oczami!

Kogo najbardziej chcielibyście sfotografować?
Ciesay: Billa Murraya.
Soulz: R. Kelly'ego albo Billa Murraya.

Co dalej czeka Places + Faces?
Ciesay: Chcielibyśmy zorganizować więcej wystaw, pop-up store i wydać książkę. Dokonać takich rzeczy, żeby w przyszłości móc do nich wrócić i pomyśleć: „Wow, naprawdę to zrobiliśmy!".

placesplusfaces.com

Przeczytaj też:

Kredyty


Zdjęcia: Imran Ciesay i Solomon Boyede
Tłumaczenie Patrycja Śmiechowska