sampha o miłości, stracie i śmierci

Sampha Sisay po raz pierwszy oczarował nas swoim talentem w piosence stworzonej razem z Jessie Ware, Valentine. Od tego czasu pracował z muzykami pokroju Drake’a, SBTRKT, czy Lil Silvy. Jednak to jego solowa EPka, Dual, okazała się ekstazą dla naszych...

tekst Hattie Collins
|
04 Marzec 2015, 10:05am

Kiedy słuchasz muzyki producenta, songwritera i wokalisty Samphy Sisaya, poznajesz prawdziwe znaczenie miłości. W każdej z jej licznych wariacji. Znajdziesz w niej chłodną rozpacz związaną ze złamanym sercem. Pełną nadziei niepewność, która towarzyszy wchodzeniu w nowy związek. Przytłaczające spustoszenie emocjonalne, jakie zostawia po sobie utrata bliskiej osoby. Dual - EP Sisaya z 2013 roku - to po prostu wybitne dzieło. Na przestrzeni 26 minut - czyli pięciu piosenek i dwóch dłuższych interludiów - muzyk oddaje się rozmyślaniom nad śmiercią swojego ojca (Can't Get Close), tęsknotą (Without) i tragicznym odejściem Amy Winehouse (Indecision).

Nie dająca słuchaczowi spokoju i zwykle tego wewnętrznego spokoju pozbawiona muzyka zawarta na Dual układa się w głęboko intymną, odsłaniającą duszę wykonawcy całość. Sampha nagrał ją w swoim domu rodzinnym w Morden. „Ta płyta jest naprawdę owocem mojej pasji. Chociaż jak dla mnie, przez techniki jej nagrywania wkradło się na nią sporo niedoróbek" - stwierdza. „Pisanie piosenek jest dla mnie dość trudnym procesem. Wolę produkować. Kiedy biorę się za songwriting, najpierw tworzę muzykę. Potem powstaje wiodąca melodia. A następnie piszę resztę piosenki, starając się namalować słowami obraz na tle dźwięków. Nie jest to zbyt naturalny proces". Mimo tych zapewnień, na krążku słyszymy coś zupełnie przeciwnego. Muzyka porusza się w niewymuszony sposób. Wydaje się prosta aż do granic wzruszenia, jednak w istocie mnóstwo w niej kompozycyjnych zawiłości. Które po pierwszym przesłuchaniu zostaną z tobą przez wiele godzin, dni, miesięcy, a nawet lat.

Dość powiedzieć, że spotkała się ze znakomitym przyjęciem krytyków. Zdaje się wręcz, że perfekcyjna w swojej niedoskonałości moc tej muzyki powstrzymuje Samphę od wydania następnego materiału. Mimo że nowy album „nabiera kształtów", 26-latek przyznaje, że waha się przed jego wypuszczeniem. „Zawsze jestem trochę zbyt ostrożny. Chyba powinienem być bardziej otwarty. Ale jeśli piosenkarz, którego uwielbiam, zaczyna wydawać złe utwory, to słucham go już nieco inaczej. Nigdy nie mam pewności, jak słuchacze będą doświadczać mojej nowej muzyki. Mam wrażenie, że z dzieleniem się nią wiąże się zwyczajnie pewna dawka niepokoju". Aczkolwiek Sampha nie odciął się totalnie od świata zewnętrznego. Od czasu premiery Dual ukazał się jego podwójny singiel, Too Much/Happens. Jego produkcję i wokale możemy usłyszeć na albumie Katy B Little Red oraz najnowszym triumfalnym sukcesie SBTRKT, Wonder Where We Land.

Wielki przełom w karierze Samphy nastąpił oczywiście, gdy Drake przerobił na swoje potrzeby Too Much. I umieścił piosenkę na swojej płycie z 2013 roku, Nothing Was The Same. „To rzeczywiście daje mi ogromną pewność siebie. Oni nie muszą przecież mówić, że lubią moją muzykę" - wyznaje w kontekście pracy w Toronto u boku Drake'a i Noaha „40" Shebiba. „Na scenie muzycznej porusza się już tyle utalentowanych postaci. Ja oceniam swoją pracę po swojemu i mam własne wyznaczniki jakości. Czasem szukam więc po prostu kogoś, kto zgodzi się z moją opinią na jej temat".

Historia Samphy zaczęła się, jak sam opowiada, kiedy miał trzy lata. „To było wtedy, jak obejrzałem Walking In The Air na wideo. Cały czas myślałem: Jaką ja mam od tego jazdę!". Mniej więcej w tym samym czasie ojciec Samphy odkupił od sąsiadów pianino. „Siedziałem przy nim i naciskałem wszystkie czarne klawisze, po kolei. To stało się dla mnie czymś absorbującym, formą rozrywki". Jego tata zachęcał synów, by zainteresowali się muzyką. Kupował Samphie i jego starszemu bratu po jednym CD na tydzień. „Miałem szczęście, że otworzono mi uszy w tak młodym wieku". Później, kiedy Sisay miał dziewięć lat, jego ojciec zmarł.

„Wydaje mi się, że [doświadczanie czyjejś śmierci] wiązało się dla mnie przede wszystkim z uczuciem niedostatku. Uświadamiasz sobie, że czas ucieka niezwykle szybko. Lub że może nagle się zatrzymać. Nie masz wystarczająco dużo czasu i ta myśl cię paraliżuje. Dlatego się cofasz. Życie jest trudne" - decyduje się wreszcie jak ma brzmieć odpowiedź. Podkreśla ją nieśmiałym uśmiechem. „Trudności przynosi ze sobą dorastanie, przechodzenie przez kolejne fazy swojej młodości, życie w zgodzie ze swoimi myślami. Trudności wiążą się ze znalezieniem energii potrzebnej, by poukładać sobie to wszystko. Życie rodzinne, radzenie sobie ze śmiercią, trwaniem, chorobą... W tym konkretnym okresie spadło to na mnie z ogromnym ciężarem. To nadało specyficznego kolorytu mojej twórczości muzycznej". Dlaczego właściwie zajmuje się muzyką? „Bo wchodzę w trans. Kiedy piszę teksty, zapominam o wszystkim innym. Właśnie w tej chwili muszę skoncentrować tylko na tym, co zdarza się w moim życiu. Z tego powodu uważam, że to ciężki proces. Trzeba zachować przy tym brutalną szczerość. Zresztą, kto tak naprawdę wie, czemu jesteśmy tak mocno osadzeni w tym, kim jesteśmy? Ja nie wiem choćby, dlaczego akord durowy czy molowy wywołuje we mnie takie, a nie inne uczucia. Nawet sposób, w jaki przetwarzamy umysłami konkretne tony, jest wprost niesamowity. Piosenka taka, jak Someday You Will Be Free Donny'ego Hathawaya, potrafi w mgnieniu oka zmienić mój nastrój. To właśnie jedyna rzecz, od której nikt nie potrafi się odciąć. Emocje, które potrafi wywołać w tobie muzyka. Muzyka wspomaga naszą naturę. Jest nieomal rodzicielska w swoim charakterze. W takim sensie, że zawsze dotrzyma ci towarzystwa".

Sampha zaczął zdobywać producenckie szlify w wieku 13 lat. Pracował na kopii oprogramowania muzycznego Reason należącej do jego brata. Pierwszą piosenkę, Rainstars, napisał gdy miał 18 lat. Do świadomości słuchaczy udało mu się w końcu przebić pięć lat później, w 2011 roku. Dzięki Valentine, duetowi z Jessie Ware, w którym nie tylko zaśpiewał, ale także go wyprodukował. Od tego przełomowego momentu współpracował z wieloma bardzo różniącymi się muzykami. Należy tu oczywiście wymienić Drake'a i SBTRKT. Ale też Lil Silvę, Solange oraz Korelessa. Wspólnie z tym ostatnim Sampha nagrał swoją pierwszą EPkę, Sundanza. Powstająca obecnie płyta jest „bardziej skupiona na produkcji" i, jeśli wszystko ułoży się jak należy, powinna wyjść jeszcze w tym roku nakładem Young Turks. Samphie może brakować pewności co do tego, jak ludzie zareagują na jego twórczość. Ale to, że uderzy w niewłaściwy ton, wydaje się wysoce nieprawdopodobne. Na naszej planecie znajdziemy ludzi, którzy robią muzykę, by zyskać sławę, bogactwo, uznanie... Jeżeli chodzi o Samphę, ma się jednak wrażenie, że robi muzykę, bo najzwyczajniej w świecie musi. „Mam nadzieję, że ludzie odnajdą w mojej muzyce pocieszenie albo wolność. Mam nadzieję, że będzie ona iskrą, dzięki której powstanie coś zrodzonego z wyobraźni. Lub że da niektórym słuchaczom tyle pewności siebie, że sami zaczną śpiewać. Jeśli ktoś poczuje z nią więź, to będzie dla mnie świetna wieść. Bo to najbardziej zamknięty ze światów. Szczerze mówiąc, nie wiem zupełnie, jak odczuwa to jakakolwiek inna osoba. Oprócz mnie nikt nie poczuje, jak bardzo ściska mnie w gardle - ale mogę o tym śpiewać".

@sampha_

Kredyty


Tekst  Hattie Collins
Zdjęcie Olivia Rose

Tagged:
Sampha
Wywiady
śmierć
sampha sisay