źródło: Instagram

najlepsze stylówki roku 2017

​W tym roku królowały gigantyczne puchówki, sztuczne futra, masywne sneakery i DIY...

|
gru 19 2017, 4:17pm

źródło: Instagram

Puchówki

Im większe i bardziej otulające ciało jak kokon, tym bardziej wszyscy chcieli je mieć. Były dostępne w nieskończenie wielu wariantach kolorystycznych i wykończeniowych (różowy aksamit, kobaltowy filc) i nosili je wszyscy: od skejtów w drogich dresach od Goshy po tę ostrą PR-ówkę, która nie wpuściła cię na pokaz Kupisza w lutym.

Sztuczne futro

W październiku Gucci ogłosiło, że nie będzie już używać prawdziwych futer, co tylko zwiększyło nasz apetyt na puchate, milutkie, syntetyczne futra. Kultowa marka tylko dostosowała się do gustu milenialsów, którzy już zdecydowali, że wolą sztuczność. Każdego wieczoru możecie zobaczyć elektryzującą się, kolorową górę sztucznych futer, nonszalancko rzuconych za DJ-kę.

Łańcuchy

W pewnym momencie mieliśmy wrażenie, że między dzieciakami trwa jakiś konkurs na to, komu uda się sczepić jak najwięcej łańcuszków za pomocą karabińczyków, kółek od breloczków i okrągłych kolczyków. Czasem efektu dopełniały smycze i breloki do kluczy. Królował indywidualizm, jednak wkrótce podobne dodatki trafiły do wszystkich sieciówek, w których można było kupić gotowe konstrukcje. I czar prysł.

Okulary bez oprawek


Niszowa interpretacja kategorii korpostylu z „Paris is Burning". Przeważnie kupowane w sklepach Wszystko za 5 zł, z jak najmniejszą wadą, żeby obraz był tylko lekko zamazany. Noszone przez sobowtórki Lotty Volkovej na praktycznie każdej imprezie modowej. Często wrzucane na Insta z podpisem #sexysecretary.

Kowbojki


Idealne buty dla każdego, kto chciał pokazać światu, że jest fanem pracy Rafa w domu mody Calvin Klein. W kolekcji jesień/zima 17 na stopach modeli pojawiły się właśnie kowbojki. Lumpeksy zacierały ręce, gdy klienci przerzucali stare, zakurzone pary za ułamek ceny, bo desperacko pragnęli odtworzyć westernową fantazję Rafa.

Przyduże marynarki

Najlepiej w prążki i tak wielkie, że z rękawów nie wystawały nawet palce (świetna stylówka do selfie w monitoringu w barze albo sklepie). Były tak pożądane, że sekcja garniturów i marynarek w lumpach zawsze była już przebrana i nie było w niej niczego ciekawego.

Płaszcze z lakierowanej skóry

Wielu młodszych konsumentów do 2017 roku pewnie nawet nie wiedziało kim jest Helmut Lang, ale gdy Shayne Oliver z Hood By Air został „projektantem rezydentem" wpływowej marki, Helmut znów zyskał popularność. Nagle wszyscy chcieli lakierowany płaszcz od Langa, albo jego kopię. Najlepiej zestawioną z torebką z Freitag i butami Buffalo na platformie, co do których nadal nie możemy się zdecydować, czy są cudowne czy wstrętne.

Buty w szpic z lumpa

W tym roku były zdecydowanie na topie — dodatkowe punkty przyznajemy, jeśli kosztowały tylko kilka złotych i były ozdobione kokardką. Niestety nie są zbyt praktyczne, a na pewno nie nadają się na imprezy w opuszczonych magazynach.

Styl na mroczną wiedźmę

Wylew artykułów o współczesnych wiedźmach w zinach i magazynach podbił sprzedaż czarnych świeczek i kart do tarota. Do tego popularność zyskały stare, przerażające koszulki z Marilynem Mansonem i czarujące rozmowy o wiccanizmie. Najlepiej prowadzi się je przy papierosie gdzieś przy pawilonach na tyłach Nowego Światu.

Triple S Balenciagi (i różne podobne sneakery)

Gorączkowo rozchwytywane buty stały się skrótem myślowym od zwrotów „Mam dużo pieniędzy na zbyciu" lub „Highsnobiety to moja biblia". Wielu miłośników Triple S wciąż wypiera fakt, że są praktycznie takie same jak model Raf Simons x Adidas Ozweego, ale dziesięć razy droższe i trudniejsze do zdobycia.

Okulary przeciwsłoneczne z „Matrixa"

Idealne dla każdego, kto chciał pokazać światu, że „techno to jego życie" oraz, że „totalnie jara się estetyką cybergothów z lat 90.". Możecie zobaczyć je na nosie hardcore'owej królowej mody (à la Bella Ćwir), która odepchnęła cię, żeby dostać się do pierwszego rzędu, gdy na koncercie grał Arca (i przy okazji nazwała cię „bejzikiem").

Pasy bezpieczeństwa


Ten dodatek był absolutnie kluczowy w tym sezonie, a jeśli nie byliście w stanie zdobyć paska Virgila z napisem „BELT", na pewno udało się wam znaleźć niejedną kopię. Pewnie macie też na Facebooku album zatytułowany „Berlin" i mamroczecie „To nic w porównaniu z Berghain..." w każdym klubie, który akurat nie jest berlińską świątynią techno.

Fryzura na czeskiego piłkarza

Jeśli ktoś chciał pokazać światu, że jest buntownikiem do szpiku kości i ma w dupie konwencjonalne standardy urody, wystarczyła ta urocza fryzurka — najlepiej wysiepana tępymi nożyczkami. Do tego najlepiej utlenić włosy tanim rozjaśniaczem z supermarketu i z dumą nosić miesięczne odrosty. Występowanie: wystawy w domowych galeriach, parkiet Pogłosu, dziedziniec ASP.

Skarpetko-buty Balenciagi (i inne podobne)


W 2017 roku były tak popularne i wszechobecne, że nawet Marks&Spencer ma teraz w ofercie nieco stonowaną wersję ukochanego projektu fanatyków Demny. Wielbicielki mody i streetwearu z cieńszymi portfelami wpadały do Dover Street Market, żeby je przymierzyć i szybko zrobić selfie na Insta, zanim ochroniarz zdążył na nie nakrzyczeć.


Tekst: James Anderson, dodatkowy research: Honor Cooper-Hedges.