być jak audrey z „Twin Peaks”

Sherilyn Fenn, czyli Audrey z „Twin Peaks” opowiada o kulisach pracy nad serialem i opowiada o swojej bardzo tajemniczej postaci

tekst Matthew Whitehouse; tłumaczenie Ola Dzikowska
|
06 Październik 2017, 1:26pm

Image: Twin Peaks

Sherilyn Fenn raczej nie podejrzewała, że po 27 latach od premiery „Miasteczka Twin Peaks" nadal będzie dyskutować na temat serialu. „Pamiętam, że po nakręceniu odcinka pilotażowego, powiedziałam mojemu agentowi, że nic z tego nie wyjdzie, nikt nie będzie chciał tego oglądać" — tak przez telefon powiedziała nam siedząca w gorącym Los Angeles Sherilyn. Oczywiście, miała ku temu powody. Przecież serial, stworzony przez reżysera „Blue Velvet" Davida Lyncha oraz scenarzystę „Posterunku przy Hill Street" Marka Frosta, jest dla przeciętnego widza absurdalną mozaiką drzew, donatów, sów, czerwonych kotar, ognia i wody. A jednak, „Twin Peaks" — tak, jak inne prace Lyncha — jest takie wyjątkowe. Zupełnie jak Audrey.

Oto kilka życiowych wskazówek od jednej z najciekawszych bohaterek filmowych popkultury.

Bądź sobą
„Pierwotnie postać Audrey nie pojawiła się w odcinku pilotażowym. David przegląda zdjęcia aktorów i wybiera sobie osoby. Prawdopodobnie byłam tam, wśród wielu kobiet w moim wieku, które ubiegały się o rolę Donny, czy Shelly. Zadzwonili do mnie z produkcji tydzień później i powiedzieli, że David pisze rolę specjalnie dla mnie. On nigdy nie podszedł do mnie osobiście i nie dawał mi wskazówek w stylu: 'bądź taka czy taka'. W pewien dziwny sposób, ona po prostu była mną".

Bądź rozpuszczoną królewną
„Pamiętam, że gdy moi bracia zobaczyli serial po raz pierwszy, powiedzieli: „Ona jest córeczką tatusia, zupełnie tak, jak ty!". Zrobi wszystko, żeby znaleźć się w centrum uwagi, jest rozpuszczona i prosi się o kłopoty. Kocham tę postać również za to, że jest dziewicą. David zrobił z niej dziewczynę, która na oczach innych dorośleje i staje się pewna siebie. Jest osobą po przejściach i zakochuje się [w agencie Cooperze]. Ona naprawdę myśli, że go kocha. To David zabrał ją w tę podróż".

Bądź gotowa na zmiany
„Kiedy nagraliśmy drugi odcinek, David podszedł i powiedział: 'Przerabiamy tę scenę! Niech ktoś załatwi kawę. Lara, Sherilyn chodźcie, redagujemy to!'. Pomyślałam: nie ma mowy! Przecież miałam już całą scenę. 'Na koniec zatańczysz' — dodał. Byłam przerażona. Muzyka mi się podobała, to była fajna piosenka, ale zdecydowanie brakowało mi pewności siebie. Ja mam tańczyć? Sama? 'Tak, będziesz spoiwem. Zamknij oczy i wsłuchaj się w muzykę'. Zgodziłam się. David zabiera cię po prostu do pięknych, psychodelicznych miejsc".

Bądź czymś więcej, niż dodatkiem
„Na początku Audrey nie była uważana za ważną rolę, była tylko dodatkiem. Wątpię, żeby ktokolwiek myślał wówczas inaczej. Wszystkie inne dziewczyny miały na sobie ogromne swetry, a ja przyszłam w moim małym, słodkim kardiganie. Powiedziałam, że nie chcę nosić tego czegoś, a oni się zgodzili. Przeważnie przynosiłam własne ubrania. David zażyczył sobie, abym miała na sobie półbuty. Wyobraził sobie ujęcie ze zbliżeniem na stopy — Audrey idzie do samochodu, zarzuca butami i zamyka drzwi. Tak reżyseruje Lynch, rozumiesz? 'No wiesz, idziesz do szkoły, masz sprawy do załatwienia, cieszysz się, bo wyszłaś z domu, dobra? Akcja!' To była naprawdę niezła zabawa".

Bądź wszystkim i jeszcze więcej
„Myślę, że ostatecznie od Audrey czuć straszliwy smutek. Zagubienie, załamanie i pustkę, której nie można zapełnić. I to właśnie dlatego ludzie tak łatwo się z nią utożsamiają. Każdy z nas chociaż raz był dogłębnie zraniony — bez względu na to, czy to ból dosłowny, czy też miałeś idealne dzieciństwo i jest to ból egzystencjalny. Uważam, że moja rola właśnie to podkreśla. Mam nadzieję, że ten wątek interesuje ludzi, a nie myśl - 'ona jest po prostu ładna'. To jest zdecydowanie głębsze, jak wszystko u Davida. Zawsze coś się kryje pod powierzchnią".

Artykuł pierwotnie ukazał się w brytyjskim wydaniu i-D.