Rick Owens

paryż wiosna/lato 18: jak na wszechobecne zmiany zareagowała moda

Projektanci od Ricka Owensa do Balmain odrzucają strach i niepokój dzisiejszego świata — zamiast tego zapraszają nas do optymistycznej przyszłości.

|
paź 3 2017, 2:13pm

Rick Owens

Branżę mody często krytykuje się za frywolność i oderwanie od rzeczywistości, jednak w tym sezonie po prostu nie da się jej postawić takich oskarżeń. W Paryżu na czele buntu stała parada odmieńców Ricka Owensa. Po poprzednim pokazie zorganizowanym wśród rusztowań, Owens wrócił do swojego ulubionego budynku — Palais de Tokyo — gdzie zaprosił nas, abyśmy mogli zmoknąć do suchej nitki i stawić czoła zagrożeniom, z którymi wszyscy się mierzymy. Od zmiany klimatu po terroryzm, od nuklearnego pokera po czystki etniczne — przyszłość nie wygląda kolorowo. Wszyscy to dostrzegamy nieuchronne zmiany, projektanci także.

Rick Owens

Z kolei John Galliano w domu mody Margiela zaproponował nowy glamour, aby upiększyć codzienność, Dries Van Noten próbował uciec do świata optymizmu, a Julien Dossena w Paco Rabanne starał się sprawić, by z parkietu zniknął strach, a wróciła beztroska zabawa. Pozostałe kolekcje obfitowały w eskapizm, ale bunt najwyraźniej było widać u Ricka Owensa. „To nie eskapizm, lecz odrzucenie", wyjaśnia.

Rick Owens

„W trakcie prób przemokliśmy", ostrzegła nas przed pokazem PR-ówka. Na szczęście większość z nas posłuchała jej rad i grzecznie założyła płaszcze przeciwdeszczowe z metką Ricka Owensa, które leżały na siedzeniach. W naszej sekcji woda ledwo kapała, ale prasa po drugiej stronie była przemoczona. Wszystko za sprawą fontann, które najpierw zapewniały lekką mżawkę, a potem rozkręciły się do pełnej mocy. Po wybiegu chodziły obandażowane postacie, zmieniające się na naszych oczach. Ścieżka dźwiękowa dudniła, a w momencie kulminacyjnym zmieniła się w przerażajacy śmiech żony Owensa, Michèle Lamy, która niedawno założyła eksperymentalną grupę muzyczną, Lavascar.

Rick Owens

Dla tego pokazu warto było zmoknąć. Performance badał stoicyzm, płodność, futuryzm i nadzieję. Poprzednia kolekcja męska Owensa była zaskakująco praktyczna, lecz tym razem projektant powrócił do kosmitów rodem z couture i strukturalnych sylwetek, które działały na wyobraźnię. Zaokrąglone, powykręcane formy pokazywały swoisty dualizm: wolność i ograniczenie, komfort i dyskomfort, to co znane i nieziemskie, wstręt i pociąg, piękno i groteskę. Pokaz zrobił na nas duże wrażenie i oddziaływał jeszcze długo. Najbardziej ekstremalne kreacje szokują i prowokują, ale przesłanie powinno trafić do wszystkich. „Całość jest tak absurdalna, jak czasy, w których żyjemy", zaznaczył jeden z komentatorów. „W zasadzie pokazuje, że od otaczającego środowiska zależy nasze istnienie. Brawo". Dobrze powiedziane.

Maison Margiela

Owens stworzył nieziemskie doświadczenie, a John Galliano oparł swoją kolekcję Maison Margiela na pokręconej wersji codzienności. Lotniskowy system nagłośnienia odbijał się echem i wprawiał nas w konsternację. Galliano spokojnie kontynuował rozwijanie motywu nowego glamouru, który pojawił się w Artisanal Collection już w czerwcu. Inspirowały go szybkie, wymuszone i nieświadome decyzje wpływające na stylizację, jak podróżna poduszka na ramionach i ręcznik na głowie. Jak sam powiedział, chodziło o „ideę ubierania się w pośpiechu, nieświadomy glamour".

Maison Margiela
Wziął na warsztat elementy codziennych stylizacji. Wszystko stanęło na głowie: płaszcze przeciwdeszczowe zmieniały się w skórzane kurtki, podarte świetnie skrojone stroje były przyczepione do szlafroków, a maski zmieniały się w staniki. To był Galliano w najlepszym wydaniu. Transpłciowa modelka Terry Quinlivan przeszła po wybiegu z samolotową poduszką na szyi — kto powiedział, że moda nie może być wygodna? Nowy glamour Margieli czerpie garściami z codzienności.
Dries Van Noten

Galliano odwoływał się do realizmu, z kolei Dries Van Noten marzył o ucieczce od szarej codzienności. „Chciałem stworzyć radosną, optymistyczną kolekcję", powiedział za kulisami. „Na świecie dzieją się takie dziwne rzeczy, że chciałem od tego uciec przez modę". Van Noten tworząc swoją 101. kolekcję inspirował się „Femmes à Leur Toilette" Picassa. „Często myślę o tej pracy", zdradził. „Picasso wykorzystał skrawki tapet z kwiatami i paskami, które znalazł. Zamiast używać farby i pędzla, skorzystał z istniejących elementów". Belgijski projektant zamiast po tapety sięgnął po materiały z lat 20., 40., 60. i 80., a następnie połączył je, tworząc sylwetki. „W tym sezonie moja kobieta jest szczęśliwa. Zna zasady łamania zasad. Bawi się ubraniami i pije koktajle o 17:00 — czemu nie?".

Paco Rabanne

Kobieta Driesa Van Notena znalazła ukojenie w galeriach sztuki i hotelowych barach, a dziewczyna Paco Rabanne wyrażała swój bunt na parkiecie. Projektant Julien Dossena zagłębił się w archiwum marki, pełne przeszłości w rytmie disco i postanowił pokazać ją nowemu pokoleniu club kidów. Za kombinezonami z łańcuszków i błyszczącymi, asymtrycznymi sukienkami kryła się reakcja na strzelaninę w klubie nocnym w Orlando w 2016 roku i niezliczone udaremnione próby kolejnych zamachów. „Biorą na celownik sale koncertowe i kluby gejowskie, czyli miejsca, w których przebywają młodzi ludzie", przypomniał Dossena. „Ale my nadal się stroimy i wychodzimy na miasto". Przez swoją radosną, dyskotekową kolekcję wezwał wszystkich do działania i czerpania z życia pełną piersią.

Balmain

Z kolei w Balmain Olivier Rousteing zachęcał nas, żebyśmy nie porzucali marzeń. Świeżo po współpracy z Paris Opéra Ballet, postanowił zorganizować pokaz wewnątrz Palais Garnier. To właśnie tu — w wieku zaledwie 10 lat — doznał kreatywnego olśnienia. „Odwiedziliśmy Paryż i obejrzeliśmy balet. Spektakl wywarł na mnie wielkie wrażenie. Stwierdziłem wtedy: 'Tego chcę w moim życiu, to czuję...' La splendeur Parisienne. Nie przypuszczałem, że 20 lat później będę miał szansę pokazać tu moją własną kolekcję".

Chociaż większość jego twórczości jest przepuszczona przez mocny filtr, ten moment był prawdziwy i kameralny. Notatki prasowe do pokazu wyglądały jak list, napisany przez Oliviera do tego chłopca oglądającego balet. „Może teraz jesteś tylko 10-letnim dzieciakiem z prowincji i właśnie po raz pierwszy odwiedziłeś stolicę i spędziłeś wieczór w Operze, ale to wspomnienie będzie cię prowadzić i przekształci się w symbol przyszłości, o której marzysz". Pokaz Balmain spełnił jego marzenia i był pełen nostalgicznych hołdów złożonych wielkim projektantom Paryża. Przede wszystkim jednak przypomniał nam wszystkim, że musimy marzyć. Jeśli ten świat nie zostanie zatopiony przez rosnący poziom wód, zmieciony przez huragany, bomby i meteoryty, to gdzie chcielibyście się znaleźć za 20 lat? Mierzcie wysoko.

Artykuł pierwotnie ukazał się w brytyjskim wydaniu i-D.