ukraińska estetyka mashy revy!

26-letnia Masha to projektantka z Odessy. Studiowała projektowanie odzieży damskiej w Kijowie, po czym przeniosła się do Londynu na studia magisterskie w Central Saint Martins. Współpraca z markami takimi jak Syndicate zapewniła jej pięknym, naturalnym...

tekst Bojana Kozarevic
|
15 Kwiecień 2015, 4:10pm

Co cię najbardziej inspiruje?
Uwielbiam szkicować, każdy pomysł wychodzi z mojej głowy jako seria rysunków. Przelewanie myśli na papier czy dowolną inną płaską powierzchnię to dla mnie najlepsze ćwiczenie. Dorastałam w rodzinie artystycznej, a Odessa, z której pochodzę, jest wyjątkowo inspirującym miejscem.

Czy estetyka ukraińska wpływa na twoją osobistą?
Zdecydowanie. Uważam się za obserwatorkę, dokumentuję interesujące przedmioty i osoby, które napotykam na ulicach. Odczuwam mocną więź z moją ojczyzną i jednocześnie inspiruję się różnorodnymi i czasami dziwacznymi rzeczami, które mnie otaczają. Bardzo zależy mi na tym, by przez swoją twórczość opowiadać historie. Zawsze odnoszę się osobiście do tematu, nad którym właśnie pracuję.

Opowiedz o swoim projekcie specjalnym „Protester's Heart 2014".
W listopadzie 2013 roku - to był sam początek protestów - wybrałam się na plac Niepodległości w Kijowie. Nigdy przedtem nie uczestniczyłam w manifestacjach. Nie należę do żadnej organizacji, ale wciąż jestem obywatelką Ukrainy i czułam, że muszę przyjść na plac - spełnić swoją obywatelską powinność.

W listopadzie ludzie robili plakaty, które wieszali na kolumnie stojącej na placu, więc i ja jeden narysowałam. Przedstawiał tłum ludzi - wszyscy stali na sobie, na swoich ramionach, układając się w jednego wielkiego człowieka. To był mój symbol jedności i wsparcia dla protestujących.
Dzień po tym, jak powiesiłam swój plakat, policja po raz pierwszy brutalnie pobiła protestujących. Mimo to z przyjaciółmi wciąż braliśmy udział w manifestacjach, wiedzieliśmy, że musimy tam być. Nasza konfrontacja z rządem ciągnęła się przez trzy dramatyczne miesiące i pochłonęła życie ponad 100 niewinnych osób, a liczba ta wciąż rośnie, bo umierają ci, którzy ciężko ranni trafili do szpitala. W tym czasie nasz były prezydent po prostu uciekł, pozostawiając luksusową willę i ekonomiczną ruinę.
Nigdy dotąd nie byliśmy tak dumni z bycia Ukraińcami. Mamy wrażenie, że niespodziewanie staliśmy się zjednoczonym, silnym społeczeństwem - nazywamy to Rewolucją Godności.
Co do samego projektu „Protester's Heart" [Serce protestującego] - wszyscy są zjednoczeni w pomaganiu, więc postanowiłam zaprojektować nadruk na koszulki, a dochód z ich sprzedaży przekazać rodzinom ofiar naszych protestów. Do dziś własnoręcznie zrobiłam już 50 takich T-shirtów i mam nadzieję, że gdy projekt odniesie sukces, będę mogła zrobić jeszcze więcej.

Co sądzisz o modzie jako medium przekazu politycznego?
To dla mnie kwestia dość kontrowersyjna i delikatna zarazem. Wydaje mi się, że artyści po prostu nie mogą zignorować tego, co dzieje się za ich oknami; tworzyć, udając, że czegoś nie ma.
Tak samo jest z byciem projektantką - energia protestów i pragnienie zmiany stały się niesamowitą inspiracją. W swojej ostatniej kolekcji stworzyłam serię nadruków pełnych energii, której doświadczyłam na kijowskich ulicach. Zatytułowałam ją „Volya Series"[Wolna seria; od ukr. ?'оля - wolność]. Musiałam projektować przed otwarciem showroomu w Paryżu w zeszłym sezonie, a także zaprezentować nową serię nadruków podczas ostatniego Paris Fashion Week. Nie wyobrażam sobie, bym mogła wtedy stworzyć kolekcję, nie pamiętając o wydarzeniach na Ukrainie, nie mogę sobie nawet wyobrazić takiej sytuacji. Rozumiem, że niektórzy odbierają modę jako medium wyłącznie komercyjne. Ale dla mnie to również sposób komunikowania się z ludźmi, opowiadania im moich historii. W tym wypadku chodziło o pragnienie wolności i ducha zmiany. Zawarte w kolekcji fragmenty ukraińskiej i rosyjskiej poezji rewolucyjnej pochodzą z zeszłego wieku, ale wciąż odzwierciedlają to, co dziś czujemy; rozlana farba i kawałki taśmy symbolizują potrzebę stworzenia czegoś nowego. To tematyka, którą dość trudno połączyć z modą, ale czuję, że jako artystka właśnie w ten sposób mogę się najlepiej wypowiedzieć.

Robisz dużo projektów specjalnych, czy to one bardziej interesują cię jako projektantkę?
Przede wszystkim zależy mi na stworzeniu wizualnej opowieści. Zazwyczaj wykorzystuję do tego różne media, projektowanie stanowi tylko część całego procesu. Najważniejsze, by znaleźć element osobisty w jakimś koncepcie. Chcę sprawić, by ludzie spojrzeli na samych siebie z boku, z pewną dozą ironii czy krytyki.

Z czym najchętniej pracujesz, projektując?
Przez ostatnie kilka lat zajmowałam się głównie nadrukami na tkaninach. W tej dziedzinie mogę połączyć moją miłość do rysowania z tworzeniem pewnego obrazu na powierzchni materiału. Gdy tworzy się nadruk cyfrowo, jest to również proces dość prosty i szybki w produkcji komercyjnej. Aktualnie współpracuję z ukraińską marką Syndicate, razem stworzyliśmy już trzecią serię nadrukowanych bluz, sukienek i T-shirtów.

Co sądzisz o przyszłości mody, globalnie?
Myślę, że w przyszłości będziemy nosić stroje z nowoczesnych materiałów. Na pewno pojawi się tendencja tworzenia ubrań, które sprawią, że poczujemy się bezpiecznie i wygodnie. Marzę o materiale połączonym z ekranem. Może ktoś już stworzył coś takiego, ale wspaniale byłoby, gdyby więcej ludzi miało do tego dostęp, wtedy każdy mógłby nałożyć każdy kolor czy wzór, w zależności od nastroju.

A co sądzisz o przyszłości mody w twoim życiu?
Chcę mieć własne studio i tworzyć kompletne kolekcje, które nie będą ograniczać się do nadruków i materiałów, tylko połączą je z innymi technikami.

Jesteś wielką miłośniczką ilustracji - czy postrzegasz ją jako coś osobnego od mody?
To raczej część procesu projektowania. Możliwość szybkiego narysowania tego, co sobie wymyśliłam, niesamowicie wszystko ułatwia. Gdy mam więcej wolnego czasu, uwielbiam szkicować ludzi, to również pomaga nie wyjść z wprawy w rysowaniu. Jeśli przez tydzień nie biorę ołówka do ręki, od razu odbija się to w moich projektach, więc muszę stale ćwiczyć rysunek - to bardzo ważne narzędzie.

Jesteś na studiach magisterskich w Central Saint Martins. Co najbardziej podoba ci się w Londynie?
Czekam na wrzesień i rozpoczęcie drugiego roku studiów. Kocham Londyn, jestem tu tak naprawdę po raz pierwszy, ale już w wieku 17 lat postanowiłam studiować tu projektowanie mody. Wspaniale móc czerpać inspiracje ze wszystkich przebogatych muzeów i panującej tu atmosfery, dobrze jest też studiować w miejscu tak ważnym dla świata mody. Londyn stanowi dla mnie wyzwanie - uwielbiam to.

Gdzie widzisz się za trzy lata?
Pierwsze, co przychodzi mi do głowy, to założenie rodziny, chciałabym mieć dziecko. Pragnę też otworzyć własne studio. Mam nadzieję, że kiedyś spoważnieję!

Jakich zasad się trzymasz?
Nigdy nie przestaję marzyć.

Tagged:
Wywiady
Μόδα
masza reva