dlaczego nie istnieją męscy modele plus size?

Przemysł modowy powoli otwiera się na nowe pokolenie kobiet, które burzy obowiązujące kanony piękna, ale co na tym polu robią mężczyźni?

tekst Alberto Sisí
|
15 Marzec 2016, 12:10pm

Tydzień w tydzień poznajemy kolejne kobiety o krągłych kształtach, które znalazły zatrudnienie w agencjach dla modelek. Na świecie zjawisko to rozrosło się do tego stopnia, że niektórzy zastanawiają się od jakiego rozmiaru talii można sklasyfikować kogoś określeniem „plus size". Doskonałym przykładem jest Tess Holliday, dziewczyna mierząca trochę ponad 160 cm wzrostu i ważąca 120 kg, którą od kilku miesięcy reprezentuje agencja Milk Models. Być może jest to przykład ekstremalny, ale świetnie obrazuje jak zmienia się branżową rzeczywistość.

Od lat kobiety padają ofiarą presji towarzyszącej posiadaniu sylwetki idealnej. To właśnie one odczuwają najbardziej skutki zaburzeń żywienia i do niedawna wydawały najwięcej pieniędzy w sklepach z ubraniami o nierealnych rozmiarach. Właśnie z tego powodu rewolucja, którą przeszedł kanon kobiecego piękna, była czymś oczywistym.

Ale co na tym polu dzieje się z mężczyznami? Posiadanie zniekształconego wyobrażenia o ciele idealnym nie jest sprawą wyłącznie kobiecą. To samo można powiedzieć o pięknym wyglądzie.

Prawda, w ostatnich latach na wybiegach męskich pojawiły się nowe, mało oczywiste, twarze - chcielibyśmy tutaj podziękować Pradzie, ale niestety nie możemy powiedzieć nic o modelach z nieszablonowymi sylwetkami. Męskie ciała też są rozmaite, mimo że różnice między nimi nie ograniczają się jedynie do rozmiaru talii czy posiadania dużych piersi (co akurat w przypadku niektórych facetów ma znaczenie).

Pomijając katalogi sieciówek handlujących odzieżą dla mężczyzn XXL, na rynku nie ma facetów, mogących reprezentować część społeczeństwa, która nie może - albo nawet nie chce - posiadać sylwetki wyrzeźbionej na podobiznę greckich bogów.

Ponadto schemat ten powtarzany jest w kampaniach zarówno nowych kolekcji, jak i perfum tak samo, jak podczas fashion weeków.

Obok mężczyzn z lekką obsesję na punkcie doskonałości fizycznej, funkcjonuje całkiem spore grono facetów, którzy się tym nie przejmują. Najważniejszym argumentem, obok atrakcyjności fizycznej (a ta jak wiadomo jest subiektywna) najważniejszym argumentem zawsze okazuje się zdrowie. Jasne, bestialska nadwaga nie podlega dyskusji, ale to samo można powiedzieć o wychudzonych modelach, dla których skala BMI nie istnieje, albo osobach z większą ilość mięśni niż przewiduje anatomia normalnego człowieka.

Wystarczy ustawić obok kogoś, kto prowadzi zdrowe życie, stosuje zbilansowana dietę i uprawia normalną aktywność fizyczną (albo po prostu zawodowego sportowca), osobę uzależnioną od podnoszenia ciężarów. Regularne uprawnianie sportu nie daje takiego ciała, jakie możemy zobaczyć na okładkach magazynów.

Branża modowa przecież nie musi pokazywać mężczyzn o nietypowej budowie ciała, zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę, że w rzeczywistości zajmuje się ona kreatywnym tworzeniem iluzji oraz fantazji.

Zmiana musi wypłynąć bezpośrednio od społeczeństwa. To my powinniśmy zacząć naciskać na mężczyzn z nadwagą, dużych, o szerokich barkach, brzuchatych, lub krępych, tak jak miało to miejsce w przypadku kobiet. Nigdy nie zobaczylibyśmy Beth Ditto występującej na paryskich wybiegach, gdyby przed nią nie pojawiło się wystarczająco dużo silnych kobiet walczących o swoją godność w modzie.

Mimo że mężczyźni w większości nie interesują się modą, to ich ciekawość stale rośnie, a niektórzy z nich zwłaszcza w młodym wieku, są podatni na bodźce płynące ze świata wybiegów. Młodzi chłopcy, członkowie społeczności homoseksualnej, niedoceniani mężczyźni po pięćdziesiątce - oni naprawdę istnieją.

Nie sposób znaleźć facetów czynnie działających w świecie mody, którzy nie sugerowaliby się standardami wytyczającymi wygląd doskonałego ciała. Nawet fakt, że The Fat Jewish - popularny instagramowy influencer - dostał angaż w jednej z agencji dla modeli nie może temu zaprzeczyć.

Dlaczego? Josh Ostrovsky (bo tak nazywa się w świecie rzeczywistym) może i pojawia się w sekcji „plus size" agencji One Management, ale w jego przypadku zaważyła nie ilość tkanki tłuszczowej, a liczba osób śledzących jego profil w sieci. Nie mamy tu więc do czynienia ze zjawiskiem będącym efektem zmian postrzegania konwencjonalnego kanonu piękna.

Ważniejszy od faktu, że Ostrovsky nie może znaleźć spodni w swoim rozmiarze w żadnej z większych sieciówek, jest jego ekstremalny look. Nie możemy więc uważać go za przykład nadchodzących zmian, ponieważ nie czekają go takie wyzwania, jakim dzień w dzień musi przeciwstawiać się np. wspomniana wcześniej Tess Holiday.

Tak długo, jak prasa zajmująca się męskim zdrowiem i trendami nie zaryzykuję podobnie, jak kiedyś miało to miejsce w świecie kobiecej mody, w tym kontekście nadal będziemy mówić o walce, która jeszcze się nie zaczęła.

Więksi mężczyźni i ci posiadający nietypowe ciała na razie nie mają szansy zaistnieć w świecie mody. Nie ma w nim miejsca nawet dla tych, którzy mimo estetycznej sylwetki, nie podkreślają rzeźby swoich muskułów. Tak długo, jak to się nie zmieni, w wielu sklepach wciąż nie będzie ubrań dla chłopców niemieszczących się w standardowej rozmiarówce. Czas zorganizować kolejną rewolucję.

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Alberto Sisí Sánchez

Tagged:
Μόδα
Plus Size
mężczyźni
płeć