nowe życie czapki-wpierdolki

tekst i-D Polska
|
24 Maj 2016, 10:45am

źródło: Instagram

Streetwear podkochuje się w chłopakach z osiedla i lubi zapożyczać różne elementy ich garderoby. Właściwie, gdyby się zastanowić, to w tej chwili nie ma już takiej rzeczy, której by nie przechwycił od tzw. dresiarzy — białe, wysokie skarpety frotté, ortalionowe spodnie czy nerki to tylko początek długiej listy. Nawet najwytrwalej broniąca się do tej pory czapka z daszkiem została już oficjalnie okrzyknięta ulicznym trendem. W końcu, bo subtelniejsza (dzięki zaokrąglonemu daszkowi) alternatywa full capa już od jakiegoś czasu czaiła się na ten tytuł.


źródłó: Instagram

Proces wprowadzania wpierdolki (bo taką pieszczotliwą nazwę dostała czapka z daszkiem) do mody ulicy zaczął się już kilkanaście lat temu, było to jednak na tyle marginalnie, że nie zaryzykuję wytypowania, kto był pierwszy.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska


W internecie, który nigdy nie zapomina, można dokopać się do zdjęć z 2005 roku Bloga 27. Tola Szlagowska i Ala Boratyn eksperymentowały z czapką z daszkiem, a ich charakterystyczny styl „emo" przez trzy lata istnienia zespołu bardzo silnie odbił się na wyglądzie ówczesnych polskich nastolatków. W międzyczasie swoje interpretacje nieśmiało podsuwały też sieciówki, proponując sztandarowe, dwukolorowe bejsbolówki albo średnio atrakcyjnie wizualnie hybrydy wpierdolki i full capa. Zawsze coś jednak stawało sukcesowi czapki z daszkiem na przeszkodzie — zazwyczaj po prostu inne nakrycia głowy. Bo konkurencja była silna: kapelusz, wcześniej wspomniany full cap, bucket hat i beanie... potrzebowaliśmy czasu, żeby oswoić każdy z nich z osobna, zaadaptować w różnych wersjach i kolorach i dopiero znudzeni przypomnieliśmy sobie o wpierdolce.


Źródło: Instagram

Dziś dresiarska czapeczka wydaje się świeża i oryginalna — a przy tym jest naprawdę uniwersalna, nie wymaga wiele modowo, ma w sobie tyle charakteru, że sama staje się tematem. Jakie inne nakrycie głowy będzie tak samo doskonale współgrać z wizerunkiem prawilnego dresiarza, licealnej bad gal, fashion victim czy Kingi Rusin na wakacjach? Jaka inna część garderoby ma w sobie tyle modowego pazura i pozwala naprawdę „bawić się modą", manipulować swoim wizerunkiem?

źródło:Instagram

Jak każdy trend, tak i czapki z ma swoje zasady. Właściwie dokładnie dwie: kolor i markę. Własne interpretacje też się zdarzają, ale przeważnie, jeśli już ktoś decyduje się na wpierdolkę, to po pierwsze na czarną, pastelowo-różową lub białą a po drugie: opatrzoną wyraźnym logiem. W tym świecie obowiązuje kod marek: prym wiodą Nike i Adidas (ukłon w stronę korzeni) lub trochę bardziej wyszukane brandy jak Ralph Lauren i Tommy Hilfiger. Alternatywę dla markowych znaczków stanowią różne naszywki albo wyszywane napisy. Zakres jest szeroki od mało znaczących haseł po światopoglądowe deklaracje.

źródło: Instagram

Obserwując skalę zjawiska, można przypuszczać, że nastał właśnie ten moment, w którym czapka z daszkiem została oswojona i zasymilowana, zagościła w naszych szafach na dobre. Nic dziwnego, jej modowy potencjał jest ogromny, tylko może PR-owo lepiej by dla niej było oderwać się od tej uroczo pieszczotliwej „wpierdolki".

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Małgorzata Mitura
Zdjęcia: Instagram

Tagged:
Streetwear
trendy
czapka
czapka wpierdolka
czapka z daszkiem