Reklama

telewizyjne klasyki lat 90.

​Nie oszukujmy się, to właśnie one są odpowiedzialne za to, kim jesteśmy. Programy dla dzieci ukształtowały nasze spojrzenie – gdyby nie Kulfon i kosmita z „Małych Wiadomości DD”, nie bylibyśmy dzisiaj sobą. Każdemu, kto wychował się w latach 90. już...

tekst i-D Staff
|
05 Październik 2015, 9:10pm

Kadr z programu „5-10-15”

Telewizja ostatniej dekady XX wieku narodziła się tak naprawdę pod koniec lat 80. Większość z programów, o których zaraz będzie mowa, powstała jeszcze przed przełomem. To dlatego nie widać w niej tak silnych zachodnich wpływów. Zapomnijcie o Hannah Montanie (i przy okazji jej profesjonalnej produkcji). Najważniejszym celem programów dla dzieci na polskich małych ekranach miało być ukształtowanie rozsądnych obywateli. Pewnie dlatego dzieciaki były poważnie traktowane, wcielając się w (jak na tamte czasy) niemal zawodowych prezenterów. O wielu słuch potem zaginął, inni stali się jednak najbardziej rozpoznawalnymi twarzami polskiej telewizji.

polska i świat, czyli dziecięce programy informacyjne

5-10-15
To program, którego nazwa na stałe odcisnęła się w umysłach wychowanków lat 90. Nie da się wrzucić go do żadnej kategorii. Przez trzy godziny w sobotnie przedpołudnie telewizja należała do młodych prezenterów, którzy często sami wychodzili z inicjatywą szkolenia swojego dziennikarskiego warsztatu. Krzysztof Ibisz podobno wkręcił się do programu, bo chodził na kurs angielskiego z Bożeną Walter (producentką), a Marcin Tyszka wysłał list z prośbą, żeby mógł wystąpić i rewelacyjnie poszło mu na castingu. Kamienne twarze, sporadyczne potknięcia, których nigdy nie wycinano i profesjonalna wiedza świadczyły o klasie „5-10-15". To nie był byle jaki program, zajmujący dzieciaki na czas wywieszania pościeli na lekko zardzewiałą suszarkę za oknem i przygotowania schabowego przez mamę. Młodzi prezenterzy i prezenterki zdobyli duże doświadczenie podczas pracy, zachowując równocześnie własną ekspresję. Nic dziwnego, że wielu z nich odniosło później sukces. Oprócz Tyszki i Ibisza zaczynali tam Piotr Kraśko czy Justyna Pochanke. Zresztą, zobaczcie sami:

Małe Wiadomości DD
Nie istniały długo. Jedynie dwa lata na początku lat 90. kosmita spotykał się z widzami przed sobotnią wieczorynką. Czasem przeprowadzał także wywiady, na przykład z prezydentem, premierem czy ministrami, w co dziś trudno nam uwierzyć. Widać politycy mieli wówczas trochę większy dystans do siebie... Nasz żółty przyjaciel tłumaczył, co ciekawego wydarzyło się w zeszłym tygodniu, czasem zadając prawdziwie filozoficzne pytania, na przykład „czy dzieci są szczęśliwe?" albo podając definicje trudny słów, takich jak „ul-ti-ma-tum". Program uznano za innowacyjny, obsypano nagrodami, ale ostatecznie szybko zniknął z anteny. Setne wydanie świętowano w każdym razie z przytupem:

„kujony", czyli telewizyjne 5 minut wzorowych uczniów

Joystic 
Na pewno w latach 90. nie nazywaliśmy ich nerdami albo geekami. Kim więc byli piegowaci chłopcy w wielkich okularach i wyciągniętych swetrach? Kujonami - dobrymi z matmy, ale raczej bez szans na dziewczynę. Chociaż dzisiaj już wiemy, że mają coś w sobie (patrz: Michael Cera), wtedy nie pozostawało im nic innego, jak zagłębić się w świat nauki i techniki. Na początku programu padało pytanie do uczestników: „Od kiedy interesujesz się komputerami?". W latach 90. dzieci nie jadły śniadań nad laptopem mamy, co prowadzi zresztą do licznych zniszczeń, więc wiedza na temat tej magicznej maszyny była w cenie. „Joystic" istniał siedem lat i został zmieciony przez małą oglądalność w 2000 roku, kiedy, o ironio!, większość młodych widzów przeniosła swoje dyskusje do internetu. Przez niemal dekadę w jednym z najstarszych polskich programów o grach zmierzały się ze sobą najtęższe umysły młodego pokolenia, tłumacząc meandry cybernetycznego świata:

wiedza to potęgi klucz, czyli programy edukacyjne

Przybysze z Matplanety
W teleturniejach dzieciaki mogły pochwalić się swoją wiedzą. Osobną kategorią były programy naukowe. Ich twórcy dosłownie stawali na głowie, żeby w ciekawy sposób przedstawić pierwiastki i mnożenie. Nie było to łatwe zadanie, o nieee, w końcu wszyscy pamiętamy traumę związaną z pytaniem „ile jest 6x8?", powtarzanym w szkole, w domu, na ulicy przez sąsiadkę i przy okazji większych spotkań rodzinnych. Tytułowymi przybyszami z Matplanety (już nazwa może budzić podejrzenia) są Sigma i Pi. Niestety nikt nie zbadał jeszcze wpływu ich wielkich piankowych kostiumów, które plasują się pomiędzy oponką Michelin a strojem Teletubisia, na zdrowie psychiczne dzieci. Nawet Sigma dostrzegła jednak problem, trafiając w punkt: „ci Ziemianie są naprawdę dziwni ze swoimi wyobrażeniami".

Krzyżówka 13-latków
Nim pójdziesz do pracy, przez wiele lat większość swojego czasu w ciągu tygodnia spędzasz w szkole, w Jaśle, Kożuchowie, Małych Dąbkach. Lubisz pochwalić się zdobytą tam wiedzą, którą do głowy wtłacza ci pani, o wiele rzadziej pan. Z kanapkami z jajkiem pod pachą wyruszasz więc na wycieczkę do studia telewizyjnego, gdzie wita cię Kasia Dowbor. Tam rywalizujesz w imieniu swojej szkoły o tytuł najmądrzejszego trzynastolatka. Co ciekawe, mali hazardziści radzili sobie o wiele lepiej, niż dorośli uczestnicy teleturniejów. Rzadko można było usłyszeć odpowiedzi w stylu słynnej „lamy" z Familiady.

Kwant
Nie oszukujmy się, to był program dla wybrańców. Niewielu potrafiło zrozumieć, o czym właściwie rozmawiają te dzieciaki i pan koło pięćdziesiątki w skórzanej kurtce, który wyglądał na lansiarskiego nauczyciela fizyki. Piłeczki tenisowe służyły za punkty w intelektualnej rywalizacji, która oczywiście odbywała się w tekturowym wnętrzu statku kosmicznego. To na wielu poziomach rzeczywiście był kosmiczny odlot, nie wspominając już o stylówce uczestników:

po jednej nutce, czyli muzyka na małym ekranie

Truskawkowe studio
W „Truskawkowym studiu" większość wykonawców swoimi ekstrawaganckimi kreacjami przypominała trochę roześmiane truskawki. Jeśli lata 90. rzeczywiście były szalone, to ten program jest na to najlepszym dowodem. Składał się z piosenek, które często dotyczyły ważnych tematów - ekologii, miłości, Galileusza... Podczas gdy w „5-10-15" zaczynali słynni prezenterzy, „Truskawkowe studio" było odskocznią dla późniejszych aktorów i aktorek, w tym Antoniego Królikowskiego, Magdy Szejbal i Joanny Fraszyńskiej. A my serwujemy wam jedną z najbardziej znanych piosenek Truskawkowego studia, w bardzo psychodelicznym kimacie:

Teleranek
„Teleranek" to prawdziwa „Moda na sukces" wśród programów dla dzieci, istniał prawie 40 lat. Tylko po wprowadzeniu stanu wojennego na chwilę zniknął z anteny, przez co zyskał kultowe, antysystemowe znaczenie dla starszych pokoleń. A czym był dla nas? Przede wszystkim niedzielną atrakcją, z nieśmiertelnym kogucikiem w czołówce i rzetelną informacją na temat metod rozpoznawania drzew w lesie i gatunków ptaków po śpiewie. Co jakiś czas wielka gwiazda estrady (o ich istnieniu już nikt nie pamięta) odwiedzała „Teleranek", żeby zaśpiewać swój przebój w studiu obwieszonym lampkami choinkowymi, które uchodziły wtedy za szczyt luksusu:

Kredyty


Tekst: Mateusz Góra

Tagged:
90
opinie
telewizja
5-10-15
małe wiadaomości dd
teleranek