​skejterzy, o których nikt nie mówi

tekst i-D Staff
|
24 Marzec 2016, 2:35pm

Mało jest na świcie subkultur tak uniwersalnych i przystępnych, jak skateboarding. Niezależnie od okresu, miejsca czy ustroju politycznego - wszędzie można trafić na ludzi zajaranych deską. Ich ciała mogą pokrywać siniaki i blizny, ale sami cieszą się wolnością ducha.

„When Earth Seems to be Light" to nowy dokument stworzony przez Salome'a Machaidzego, Tamuna Karumidzego i Davida Meskhi. Opowiada on o gruzińskiej scenie skejterów z Tbilisi, w którym współczesność zderza się gwałtownie z sowiecką przeszłością. W Gruzji słońce świeci tak intensywnie, jak w Kalifornii, ale na Zakaukaziu sytuacja polityczna jest dużo bardziej burzliwa, niż w Stanach Zjednoczonych. Podczas gdy nasi bohaterowie ćwiczą flipy, ulicami miast maszerują manifestacje antyrządowe i antykościelne.

Dokument zdobył już nagrodę w kategorii Best First Appearance (najlepszy debiut) na amsterdamskim festiwalu IDFA i wyświetlany jest na podobnych wydarzeniach w m.in. Stambule, Bergamo, Sztokholmie, Brukseli i Sofii. Produkcja jest dowodem na to, że deska to nie tylko hobby nastolatków, to także metoda walki o wolność.

Skąd pomysł na ten film?
Salome: Znamy się z tymi chłopcami, bo David od lat robi im zdjęcia. Kiedyś przywiózł z Gruzji kilka takich, na których jeździli po opuszczonym hipodromie. Obkleiliśmy nimi nasze mieszkania i patrząc na nie, po prostu zrozumieliśmy, że musimy nakręcić o tym dokument.

Jak się z nimi pracowało?
Salome: Kiedy przed rozpoczęciem zdjęć przyjechałem do Gruzji pogadać z tymi chłopcami, zdziwiło mnie to, że są zupełnie inni, niż to sobie wyobrażałem. Wydawało mi się, że są prawdziwymi punkami - bo tacy właśnie byli w moich czasach skejterzy - ale okazało się, że to zupełnie inna generacja. Dzisiaj jest w nich mniej buntu. Są zrelaksowani, inteligentni i bardzo elokwentni.
David: Na filmie widać jak zachowują się w stosunku do siebie, jak bardzo są zjednoczeni.

Jak bardzo rygorystycznie trzymaliście się reguł tworzenia dokumentu? Kierowaliście tymi chłopakami, czy po prostu ich obserwowaliście?
Tamuna: Zawoziliśmy ich w jakieś miejsce, a potem po prostu patrzyliśmy na to, co zrobią. Niczego od nich nie wymagaliśmy, to bardzo normalne dla dokumentów. Ogólnie mam wrażenie, że ten film to po prostu połączenie naszych pomysłów z ich reakcjami na nie.

W waszym filmie pojawia się francuski aktor i muzyk Lukas Ionesco, który wybił się dzięki roli w „The Smell of Us" Larry'ego Clarka. Jak do niego trafiliście?
Tamuna: Znaliśmy się wcześniej, to bardzo ciekawa postać. Od dawna chcieliśmy, żeby pojawił się w naszym dokumencie, ale tuż przed rozpoczęciem zdjęć wypadła mu opcja z Larrym. Później coś się popsuło na planie, zostawił tamten film i przyjechał pracować z nami. Dla niego to był sposób ucieczki, co widać doskonale - po prostu pojawia się w Gruzji i jeździ z tymi chłopcami. Czując się zagubiony, odkrywa nowy kraj.

Dynamika zachodząca między Lukasem a skejtami jest bardzo ciekawa. Lukas dużo mówi o uczuciu wolności — to coś, co często pojawia się w moich rozmowach z ludźmi, którzy podróżowali do krajów byłego Bloku wschodniego.
Tamuna: To temat dość kontrowersyjny, ponieważ chłopcy twierdzą, że tam gdzie żyją nie ma wolności. Mówią, że jest ona w np. Paryżu, czy w innych krajach europejskich. Chcą wyjechać za wszelką cenę. Wtedy pojawia się taki Lukas, który twierdzi, że przyjechał do Gruzji, ponieważ jest dużo lepsza od Paryża i dlatego, że tam ludzie faktycznie są wolni.
Salome: Dla niego to było dziwne, bo Gruzja jest bardzo skorumpowanym krajem. Zobaczył na ulicy plakat przedstawiający twarz prezydenta, którego my oczywiście znamy. On zaś nie potrafił zrozumieć jak to jest, że kojarzymy prawie wszystkich. Przyznał, że nie ma tu takich struktur jak na zachodzie.
Tamuna: Brak struktur daje dużo przestrzeni, przynajmniej na starcie.
David: Dopiero później pojawiają się problemy.

Skejterzy istnieją w każdym zakątku świata. Co odróżnia od nich bohaterów waszego filmu?
Salome: Moim zdaniem obecną kulturę deskorolki w Gruzji można porównać do Stanów Zjednoczonych z lat 70. To fenomen totalnie podziemny.
Tamuna: Na zachodzie praktycznie każdy ma w domu deskę. To zjawisko masowe. Tutaj, jeśli jarasz się skateboardingiem jesteś kimś wyjątkowym. Jeśli znajdziesz swoją grupę, dajmy na to 20 osób, tworzysz coś wyjątkowego, środowisko.

Czy wasz film może przyczynić się do dalszej ewolucji skateboardingu i ogólnie kultury młodzieżowej w Gruzji?
David: W filmie wystąpili wszyscy skejterzy z Tbilisi, ale codziennie pojawia się tu ktoś nowy.
Salome: Dla mnie najfajniejsze jest to, że dzięki temu filmowi stali się silniejsi i bardziej samodzielni w swoich decyzjach, chcą być częścią tej subkultury. Zauważyli, że to coś więcej niż tylko długie włosy i ogólnie stylówka, chodzi o przekaz, o wpływ jaki mają na innych. Gruzja może dzięki nim tylko zyskać.

Kredyty


Tekst: Anastasiia Fedorova
Zdjęcia dzięki uprzejmości: David Meskhi

Tagged:
Film
deska
skejterzy