poznaj chłopaka, który stał się drag queen

„Projekt spodobał się mojej dziewczynie, chociaż nie widziała mnie w tej roli”, mówi nam Mateusz, pierwszy bohater internetowego programu „Go Drag. Królowe nocy”.

tekst i-D Staff
|
07 Kwiecień 2016, 7:10am

„Go Drag. Królowe nocy" to wyjątkowy projekt, w którym każdy może na chwilę zapomnieć o swojej płci i zamienić się w draq queen lub drag king. W pierwszym odcinku wystąpił Mateusz, z którym spotkałem się, żeby zapytać, jak to jest na chwilę stać się prawdziwą divę. Mateusz na co dzień jest studentem politechniki i pracuje od czasu do czasu w teatrze. To drobny gość w sportowej kurtce. Kiedy siedzimy i gadamy cały czas myślę, jak to możliwe, że w pierwszym odcinku „Go Drag" wyglądał na rosłego, pewnego siebie i lubiącego uwagę faceta. Na szczęście wszystko mi wyjaśnił.

Sam się zgłosiłeś?
Nie, mój przyjaciel i twórca tego projektu, Krzysztof Sierpiński, mnie namówił. Powiedział: „Potrzebuję cię do sesji, zrobię z ciebie drag queen". Pomyślałem: jeszcze draq queen nie byłem, więc czemu nie?

Wcześniej o tym nie myślałeś?
Nigdy nie miałem pomysłu, żeby się przemienić. Wiele razy wybierałem się na pokazy drag queen, ale ostatecznie nie udało mi się dotrzeć. To było dla mnie coś nowego --- niepewnie się czułem, kiedy musiałem ubrać sukienkę i chodzić na szpilkach.

Czy polska telewizja jest gotowa na drag queens?

Jak myślisz, dlaczego jesteś tak otwarty na tego rodzaju eksperymenty?
Nigdy nie myślałem nad tym, to przychodziło naturalnie. Wiadomo, zawsze wiedziałem, że niektórych chłopaków wyzywają na ulicy, bo są inaczej ubrani, ale nie przyłączałem się do takich hejterskich komentarzy. Po prostu nie zadawałem się więcej z ludźmi, którzy nie potrafili zaakceptować inności. Przecież jest po prostu ciekawiej, kiedy ludzie chodzą w różnych, kolorowych ubraniach!

I nigdy nie miałeś problemów w szkole z powodu takiego podejścia?
Nie, chociaż wychowałem się w ciężkiej okolicy, więc byłem świadkiem różnych sytuacji. Mnie jednak nigdy się nie oberwało, może dlatego, że na co dzień tak się nie wyróżniam. Dlatego przemiana w drag queen była w moim przypadku czymś naprawdę spektakularnym. Jestem dość nieśmiały, to pozwoliło mi się otworzyć.

A co cię najbardziej zaskoczyło w stawaniu się na chwilę kobietą?
Chyba najbardziej dziwił mnie proces malowania. Najpierw trzeba zupełnie zdezorganizować całą twarz --- zakrywają ci na przykład brwi. Po chwili nie możesz poznać się w lustrze, a kiedy makijaż jest gotowy, widzisz w odbiciu kobietę, naprawdę się w nią przemieniasz. To było bardzo dziwne. Widzisz ruchy swojej twarzy, ale czujesz, że to nie jest naprawdę twoja twarz.

I jakie to uczucie?
Samo malowanie zajęło 3-4 godziny. Potem zmienialiśmy stroje, uczyłem się chodzić na szpilkach, więc właściwie spędziłem tam jeden dzień. Na początku czułem się nieswojo, ale samo to, jak wyglądasz w szpilkach, makijażu i sukience zmienia od razu twoje zachowanie. Podczas pierwszych zdjęć nie byłem pewny, ale wraz z kolejnymi czułem się coraz lepiej.

Brałeś kiedyś udział w profesjonalnej sesji?
Nie miałem wcześniej okazji, chociaż w mieszkaniu, które kiedyś wynajmowałem z Krzysztofem, pojawiał się aparat. Kiedy jednak ja mam być obiektem obserwacji kamery albo aparatu staję się mocno skrępowany.

Alfabet polskiego ruchu LGBTQ

A oglądałeś przed tym występy drag queen w internecie?
Tak, oglądałem i trochę drażniło mnie to bycie divą. Zupełnie zmieniłem zdanie, kiedy sam ubrałem kostium. Nie możesz w nim po prostu być nieśmiały. To część show --- korzystasz z tego, że masz na sobie kostium, żeby zaprezentować inną stronę swojej osobowości. Czułem się dobrze z tym, że wszyscy na planie tego klipu byli skoncentrowani na mnie --- poczułem, że powinienem sprostać tej sytuacji i przy okazji świetnie się bawiłem.

Czyli polubiłeś bycie w centrum uwagi?
Drag queen malują się tak mocno właśnie po to, żeby przyciągnąć uwagę, żeby wszyscy na nie patrzyli!

Tak, dokładnie, w tamtym momencie byłem divą, księżniczką. To świetne, że możesz być cichym gościem pracującym w bibliotece, a wieczorem się przebrać i być gwiazdą. Energia z tej roli w ciebie wchodzi.

Nie bałeś się, że poczujesz się w jakiś sposób „niemęski"?
Dla mnie to nie było niekomfortowe doświadczenie, jestem otwarty. Miałem siostrę bliźniaczkę, zawsze się z nią bawiłem lalkami, a ona ze mną samochodami. To doświadczenie na pewno miało na mnie wpływ. Zrozumiałem, że granice płci czasami się zacierają i to jest coś zupełnie naturalnego. Nie rozumiem, dlaczego właściwie miałbym czuć się "niemęski".

Co na to twoja dziewczyna? Chciała wpaść i też się wymalować?
Mojej dziewczynie sam pomysł programu się podoba, ale nie widzi mnie w tej roli. Dla niej jestem mężczyzną i woli mnie w taki sposób traktować. Cały czas uśmiechała się jednak od ucha do ucha, kiedy oglądała ten klip. W końcu to moje ciało, mam prawo o nim decydować i ona doskonale to rozumie.

Jak reagowali na taką przemianę inni ludzie w twoim otoczeniu?
Moje babcie świetnie zareagowały - śmiały się i mówiły, że to super zabawa. Miały do tego wszystkiego dystans, nie widziały w tym nic złego albo nieodpowiedniego. Doskonale wyczuły, na czym polega ten projekt --- na zabawie ze stereotypami i pokazaniu samego procesu przemiany.

Coś się w tobie zmieniło po tym doświadczeniu?
Dla mnie to było przekroczenie granic, a wszystkie takie sytuacje są otwierające. Czuję, że coś przeskoczyło. To zdejmuje ograniczenia, pozwala wyjść poza schematy, w które wpadłem. Z drugiej strony przebranie się za drag queen nie zmienia przecież orientacji, nie zmienia niczego, dla mnie to była zabawa. Po prostu wiedziałem, że nie będę miał takiej drugiej szansy.

„Mandarynka", czyli sensacja festiwalu Sundance

Czas na powtórkę?
Mógłbym się znów przebrać, chociaż pewnie nie będzie tak fajnie, jak za pierwszym razem. Już to przeżyłem. Chciałbym, żeby inni też mieli okazję. Było ciekawie, nie mam jednak potrzeby na co dzień tak eksperymentować. Poza tym sam się tak nie umaluję --- trzeba mieć skilla, żeby nie wyglądać jak maszkara. Mam jednak radę dla wszystkich, którzy mają wątpliwości --- po prostu tego spróbujcie.

Ale na szpilkach chodziłeś wzorowo…
To nie takie trudne. Kiedy już dowiedziałem się, że stopy trzeba stawiać na ukos, a nie prosto, jak myślałem kiedyś, to było ok. Tylko okazało się, że po tym tak strasznie stopy bolą. Nie wiem, jak dziewczyny są w stanie wytrzymać cały wieczór w klubie, mając na sobie szpilki.

A czego możemy się nauczyć z „Go Drag"?
Chyba tego, że sama seksualność nie idzie w parze z tym, jak ktoś się prezentuje. Jestem hetero i mogę wyglądać jak kobieta. Część osób chce uwolnić ludzi od przekonania, że mężczyzna nie może ubierać się kolorowo. Mam nadzieję, że niedługo to będzie coś normalnego i każdy będzie mógł wyglądać, jak chce, bez ograniczeń ze strony społeczeństwa. Tak będzie po prostu lepiej dla wszystkich. 

@Go Drag. Królowe nocy

Kredyty


Tekst: Mateusz Góra
Zdjęcie: kadr z klipu na YouTube