​najlepsza muzyka elektroniczna w 2016 roku

Przy tej muzyce będziecie się naprawdę dobrze bawili w sylwestra.

tekst i-D Polska
|
31 Grudzień 2016, 7:10am

W 2016 roku zmarli legendarni muzycy: David Bowie, Prince, Leonard Cohen, Don Buchla, pionier nowojorskiego house'u David Mancuso. Ich odejście było dobrą okazją do przypomnienia sobie najlepszych kawałków, które stworzyli. I chociaż czujemy pustkę po ich odejściu, dla równowagi w 2016 roku mogliśmy cieszyć się powrotem „nowych-starych" twarzy. Oto albumy, które pozwoliły nam poczuć muzyczne spełnienie.

Barker & Baumecker - Turns

Duet, który tworzą dwie uznane osoby na współczesnej scenie elektronicznej. Pierwszy z nich, czyli Sam Barker, początek swojej przygody z muzyką rozpoczął stosunkowo niedawno, kiedy w 2007 z grupą przyjaciół przeprowadził się do Berlina i pod namową swojego starszego kolegi Andreasa Baumeckera, jednego z pionierów niemieckiej sceny techno, nie tylko wystartował z działalnością popularnej agencji bookingowej „Little Big", ale przede wszystkim zainicjował początek niezwykle popularnej serii imprez „Leisure System". Polączenie młodzieńczego szaleństwa oraz dojrzałości i doświadczenia zaowocowało wydanym w 2012 roku debiutanckim albumem „Transsektoral" dla Ostgut Ton. Musiały minąć ponad 4 lata, żeby panowie znów weszli do studia i wydali piękny, porywający album. „Turns" łączy w sobie wszystkie odmiany współczesnej elektroniki, zręcznie nimi żonglując.

Lucy - Self Mythology

Niewielu jest tak świadomych artystów jak Luca Mortellaro. Jego produkcje wpłyną na wasze emocje i nauczą nowych sposobów reagowania na dźwięki, wibracje i drgania. „Self Mythology" dla Stroboscopic Artefacts, czyli wytwórni której Luca szefuje, to zapis jego osobistych, duchowych przeżyć, wynikających z bliższego poznania spirytualizmu i filozofii indyjskiej. Paweł Gzyl zasugerował nawet, że „(…) plemienne rytuały z użyciem bębnów i innych egzotycznych instrumentów pozwalają Lucy'emu dotrzeć do głębin swojej podświadomości, ale dla zewnętrznego słuchacza są jednak najzwyczajniej w świecie nudne". Warto jednak sprawdzić, jak brzmią te kawałki na klubowym nagłośnienie. Zapewniamy, że to będzie jedno z najpiękniejszych muzycznych przeżyć w waszym życiu.

Marie Davidson ‎- Adieux Au Dancefloor

Kanadyjska kompozytorka oraz wokalistka Marie Davidson swoim muzycznym wydawnictwem pokazuje, że „poezja śpiewana" nie tylko ma się dobrze, ale doskonale współgra z tanecznymi klubowymi dźwiękami. „Adieux Au Dancefloor" to ukłon w kierunku Paryża lat 80., zadymionych, dusznych dyskotek i kawiarnianych spotkań. Warto zaznaczyć, że całość materiału nagrana jest w języku francuskim. Marie opowiada, że często ludzie pytają jej: „Co mają zrobić ze swoim życiem?", a ona odpowiada, że nie zna uniwersalnej recepty na problemy. Tłumaczy, że każdy przypadek warto oceniać indywidualnie. Na pewno jednak w pierwszej kolejności warto kupić tę płytę.

Abrão ‎- Abrao

Chłopaki z izraelskiego kolektywu Red Axes: Niv Arzi oraz Dori Sadovnik jakiś czas temu postanowili założyć własną wytwórnie Garzen Records, gdzie mogliby dać upust swoim muzycznych fantazjom. Autorem trzeciego winyla sygnowanego marką Garzen Rec. jest Abrao Levin. Tego urodzonego w Sao Paolo, lecz na stałe związanego z Tel Awiwem wokalistę i multiinstrumentalistę możecie znać z wcześniejszej kooperacji z Red Axes („Sabor", „Waiting For A Surprise", „Caminho De Dreyfus"), a także gościnnego występu podczas festiwalu Sonar w Barcelonie. „Abrão EP" to 4 emocjonalne ballady w języku portugalskim o burzliwej przeszłości autora, miłosnych niepowodzeniach, nienawiści, a także przyszłości pełnej nadziei. Mocne, osobiste teksty w połączeniu z leniwym, a momentami płaczliwym wokalem Abrao oraz niezwykle melodyjną warstwą muzyczną, opartą o elektryczną gitarę, tamburyn i charakterystyczne dla Red Axes'ów syntezatory przynoszą wspaniały efekt.

Yula Kasp - Ocean Blues EP

Pod pseudonimem Yula Kasp kryje się Julia Kasprzak. Polska songwriterka, wokalistka, córka emigrantów oraz autorka teledysków dla Matiasa Aguyao, Sano oraz Mauricio Rebolledo z ogromną śmiałością stawia swoje pierwsze kroki na tamtejszym rynku muzycznym, czego najlepszym przykładem jest jej debiutancka EPka, „Ocean Blues", na której znajdziecie taneczne remiksy od Rebolledo oraz Pilooski. Yula Kasp łączy lata 80. z brzmieniem starych taśm magnetofonowych, atmosferą zadymionych dyskotek i szaloną poezją Percy'ego Shelleya i Williama Daviesa.

It's a Fine Line - It's a Fine Line

Tim Paris oraz Ivan Smagghe, bo to ich sylwetki kryją się pod enigmatycznym szyldem It's a Fine Line, to jedni z najbardziej znanych animatorów paryskiej sceny klubowej, DJ'e oraz producenci z pokaźnym dorobkiem wydawniczym dla tak uznanych wytwórni jak Kompakt, Live At Robert Johnson oraz I'm A Cliché. Jak sami podkreślają w wywiadach „nasza muzyka to zbiór testów z poszukiwań po najróżniejszych zakątkach kultury klubowej. To dzika jazda po gatunkach o wątpliwej reputacji i równie wątpliwych nazwach: white funk, trance groove, electronicpsychedelia, greasy rock & roll". „It's a Fine Line" przypominać może uwspółcześnioną mieszankę Giorgio Morodera, Martina Hannetta czy Conny Plank. Pożyczając termin od warszawskiego społecznika, DJ'a oraz antropologa kultury Piotra Skołożyńskiego vel Schmittiego, można ich muzykę określić mianem „laserowego techno".

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Private Press - Selftitled EP

Załoga Technosoul po raz kolejny udowadnia, że nie ma sobie równych. Po świetnie przyjętych winylach Piotra Klejmenta, Michała Wolskiego i Błażeja Malinowskiego przyszedł czas na nowe twarze, a co za tym idzie projekt Private Press, o którym na chwilę obecną nie wiemy zbyt wiele. Na pewno chodzi o dwójkę młodych producentów z Warszawy, a zdawkowy opis płyty brzmi: „(…) mamy nadzieję, że debiutancka EPka duetu Private Press - która znacząco różni się od materiału wydanego dotychczas na Technosoul - przyjmie się co najmniej równie dobrze, jak płyty Piotra, Michała i Błażeja". Przewrotnie zatytułowany winyl „Selftitled EP" nie tylko przyjął się również dobrze, ale stał się najlepszym z albumów w dotychczasowym dorobku labelu.

Brodka ‎- Clashes

Nie można przejść obojętnie obok albumu „Clashes" i nie zauważyć eksplozji popularności niespełna 30-letniej Brodki, pochodzącej z Twardorzeczki koło Żywca. I to nie tylko w Polsce, gdzie od dawna jest niezwykle popularna, ale też w Stanach, Wielkiej Brytanii czy w Niemczech. Liczne pochwały pod jej adresem powinny skłonić nas do głębszej refleksji, czy Monika jest wystarczająco doceniana w naszym kraju? „Clashes" to powrót do muzyki końca lat 60. - przesterowane gitary oraz wokal, pełne instrumentarium w postaci bębna, organów, klarnetu i fleta. Nie powinna dziwić ta stylistyka, przypominająca klimatem kultowe „Twin Peaks" Davida Lyncha czy najlepsze czasy P.J. Harvey, bo za produkcję płyty odpowiada Noah Georgeson - twórca komercyjnych sukcesów takich artystów jak Charlotte Gainsbourg, Devendrą Banhart czy grupa The Strokes.

Dorisburg - Irrbloss

Szwedzki producent i kompozytor Alexander Berg, znany dotychczas z działalności pod szyldem Genius of Time wraz ze swoim wieloletnim przyjacielem Nilsem Kroghiem. W końcu wyszedł jego solowy materiał i na dodatek wydany dla Hivern Discs, czyli labelu Johna Talabota. Warto było czekać, bo Alex zabierze was w nieznane rejony kontemplacyjnej elektroniki z pogranicza „psychoaktywnego techno", tribal-dance'u oraz soczystego deep-house'u.

Acid Arab - Musique de France

Francja może być dumna z zespołu Justice, M83, indie-popowej grupy Phoenix czy Télépopmusik. Może być również dumna z duetu Acid Arab. Pokazują, że wspólna koegzystencja różnych kultur, religii, przekonań, zwłaszcza w kontekście wielkiego tygla kulturowego jest możliwa i potrzebna. Guido Minisky i Hervé Carvalho na „Musique de France" odsłaniają prawdziwe oblicze dzisiejszej Francji: zachodnią nowoczesność, przejawiającą się w takich gatunkach jak techno, acid house, disco oraz silne arabskie wpływy, koncentrujące się mocno w rejonie Morza Śródziemnego. Dwójka paryskich producentów gościnnie na swój album zaprosiła między innymi syryjskiego klawiszowca Rizana Saida, algierskiego muzyka Kenzi Bourrasa, jemeńskie Żydówki z zespołu A-WA, a w fenomenalnym numerze „Stil" śpiewa i gra na bağlamie Turek Cem Yıldız. Połączenie tanecznej elektroniki i bliskowschodnich wpływów to jeden z najciekawszych tegorocznych albumów.

Kredyty


Tekst: Kacper Ponichtera
Zdjęcie dzięki uprzejmości Yuli Kasp.

Tagged:
sztuka
Kultura