seks, polityka i kasety vhs

Paweł Świerczek, opiekun sekcji wideoklipów podczas festiwalu Ars Independent, opowiada nam o tendencjach w najnowszych teledyskach.

tekst Mateusz Góra
|
16 Sierpień 2016, 9:55am

Na pierwszy rzut oka współczesne teledyski nie rządzą się żadnymi prawami. Trudno w morzu wpuszczanych codziennie do sieci klipów zobaczyć określone tendencje i nurty. Na szczęście są tacy ludzie, jak Paweł Świerczek, który słucha nowych kawałków i na bieżąco ogląda wychodzące klipy. Opiekuje się też sekcją teledysków w czasie festiwalu Ars Independent. Poprosiliśmy go, żeby został naszym przewodnikiem po świecie, który znajduje się na granicy filmu i muzyki.

Paweł zapowiada, że w tym roku po raz pierwszy w historii Ars Independent zostanie przyznana nagroda Czarnego Konia Wideoklipu. W konkursie znajdzie się ponad 25 teledysków z ostatnich dwóch lat, prezentujących nowe drogi i pomysły na to, jak powinny wyglądać wideoklipy. W Katowicach możecie też spodziewać się przeglądu polskich klasyków, które przekraczały utarte ścieżki na różnych etapach rozwoju naszej muzyki. My tymczasem pogadaliśmy z Pawłem o najważniejszych tendencjach we współczesnych wideoklipach. Niektóre są naprawdę zaskakujące...

polityczność

Najmocniejszą i najbardziej widoczną tendencją w mainstreamowych teledyskach jest obecnie polityczność. To, co robią Beyoncé czy M.I.A. (która zresztą nigdy nie była całkowicie apolityczna), pokazuje, że zaangażowanie społeczne i polityczne jest na topie. „Formation" może być najlepszym przykładem. Beyoncé odwołuje się do konkretnych wydarzeń. W podobnym klimacie jest utrzymany też nowy album PJ Harvey i teledyski, które mu towarzyszą.

dokumentalizm

PJ Harvey łączy zresztą nurt polityczności z dokumentalizmem, bo jej teledyski są właśnie małymi dokumentami. To inaczej rozumiany dokumentalizm, niż w latach 90. Wtedy pokazywano zespoły w trasie albo w czasie koncertu. Teraz z kolei w teledyskach możesz zobaczyć przyrodę rodem z National Geographic albo historie konkretnych, realnych postaci. Niektóre teledyski zacierają granice - są dokumentami kreacyjnymi. Tak jest w przypadku „Butterflies" Andy'ego Stotta. Bohaterowie tańczą na ulicach Londynu, ale kamera bardziej skupia się na reakcjach widzów. Nie wiadomo, czy ci ludzie są ustawieni czy są prawdziwymi przechodniami.

minimalizm

Czasem chodzi nawet o skrajny minimalizm, sprowadzający się do tego, że kamera stoi w jednym miejscu i w jednym ujęciu widzimy, że… nic się nie dzieje. Najlepszym przykładem są teledyski Minor Victories. W jednym z nich - „Breaking My Ligth" - bohater siedzi przy stole, włącza muzykę z magnetofonu i słucha. I to właściwie cały teledysk. Minimalizm ma jednak swoje różne oblicza...

vaporwave

Ta tendencja jest obecna od dawna, ale teraz staje się coraz bardziej popularna. Chodzi o dość różnorodne odwołania do okresu od końca lat 80. do początku 00. - od kaset VHS po Windowsa XP. To fascynacja czasami, kiedy teledyski przeżywały swój złoty okres w dobie starego MTV. Teraz tę estetykę twórcy teledysków starają się przetworzyć i wsadzić w klimat YouTube'a. Trochę inaczej wyglądają nawiązania do Windowsa XP, a inaczej do VHSów, ale chodzi o to samo. Te klipy mają w sobie najczęściej coś niepokojącego, to próba zerknięcia w otchłań czegoś przerażającego, zabawa formą, ale nie do końca na wesoło. Wystarczy spojrzeć na teledyski Palmbomena, które są niepokojące i równocześnie zabawne.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

teledyski 360 stopni

Myślę, że teledyski 360 można nazwać już tendencją, bo powstaje ich coraz więcej. W tym roku został wypuszczony jeden z pierwszych polskich teledysków w tej technologii do kawałka Baascha, „Shout". Wewnątrz tego zjawiska są dwa nurty. Pierwszy jest efekciarski i służy wywoływania efektu kinematograficznej atrakcji - wybuchy, efekty specjalne, napięcie . W drugi wpisuje się Baasch, ale też Björk. Chodzi o to, żeby być bardzo blisko artysty, który śpiewa ci właściwie do ucha. To stwarza intymną atmosferę.

taniec

Taniec oczywiście obecny jest w teledyskach od dawna, nigdy jednak nie miał takiej pozycji jak dziś. Podczas gdy w dobie MTV był on po prostu częścią estetyki i miał wabić swoim erotyzmem, dziś nadaje się mu znaczenie i wykorzystuje jako element narracji. Wychodzi to raz lepiej, raz gorzej, twórcy teledysków wciąż jednak poszukują. Wystarczy wspomnieć takie teledyski, jak „Wide Open" The Chemical Brothers, „Shame" Young Fathers czy kontrowersyjne „Elastic Heart" Sia.

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Paweł Świerczek, rozmawiał Mateusz Góra

Tagged:
Beyoncé
muzyka
Newsy