Helno. 

zdjęcia paryskich punków z wczesnych lat 80.

Francuska scena z rozrzewnieniem wspomina fotobudki i bieganie po cmentarzach: „jak w punkowej wersji ‘Amélii’”.

tekst Micha Barban Dangerfield
|
28 Luty 2017, 5:05pm

Helno. 

Jest 2017 rok, a my wciąż jesteśmy głodni kolejnych odkryć z punkowej przeszłości. Polityczna i kulturowa era, w jakiej się znajdujemy, przypomina klimat późnych lat 70. - ery, w której rozkwitł punk. Była krzykliwa, głęboko podzielona i naznaczona rosnącymi nierównościami, ale też nową świadomością i dużą siłą sprzeciwu. Dyskusje o punku zazwyczaj dotyczą Anglii, a nie wszyscy wiedzą, że za kanałem La Manche, we Francji też istniała zintegrowana scena. Ich renoma jest ograniczona przez brak dokumentacji francuskich doświadczeń. Jednak jeśli pokopiemy wystarczająco głęboko i wiemy gdzie szukać, to możemy trafić na prawdziwe perełki. Jak tę serię zdjęć z fotobudki, zrobioną i zachowaną przez grupę przyjaciół, która dzieli się teraz swoją punkową młodością na Facebooku. To kolekcja zdjęć, na których widać zabawę i wolność pewnego rodzaju rodziny, która spędzała razem czas, tworząc muzykę, kręcąc kiepskiej jakości filmiki, tworząc stylówy i pokazując całemu światu środkowy palec. i-D namierzyło Laula, jednego z chłopaków ze zdjęć i byłego członka punkowego i no wave'owego zespołu - Lucrate Milk. Podzielił się swoim prywatnym archiwum i zdał relację z bycia młodym punkiem w Paryżu.

Masto

p.p1 {margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; font: 19.0px Helvetica; -webkit-text-stroke: #000000} span.s1 {font-kerning: none} span.s2 {font: 12.0px Helvetica; font-kerning: none}

Pamiętasz pierwszy raz, kiedy poczułeś punk?
Tak, to chyba było podczas oglądania muzycznego show w telewizji w 1976 albo 1977 roku. Widziałem zespoły takie jak Sex Pistols i The Damned, grające na żywo. Myślałem sobie „Kurwa, to jest takie bezpośrednie! Teraz rozumiem!", punk był instynktowny. Te ekipy dawały z siebie wszystko, bez harmonii, za to z potężną pasją. Nie trzeba było rozumieć tekstu, by pojąć ich złość.

Co znaczył dla ciebie ten ruch?
Moja edukacja była rygorystyczna. To była dla mnie wspaniała ucieczka, czułem się bardzo ograniczany, a przyjście punku sprawiło, że poczułem się wolny. Już wcześniej lubiłem się maskować, chciałem odkrywać głębsze zakamarki mojej osobowości. Na początku w punku nie chodziło tylko o noszenie skórzanych kostiumów, kiltów i irokezów. Było bardzo kreatywnie i każdy interpretował go w inny sposób.

Jak się ubierałeś?
Podkradałem ubrania mojemu tacie i dziadkowi, a później je ulepszałem i dostosowywałem do siebie. Miałem kurtkę, w której zwykle nosiłem kieszonkowy zegarek, ale rozebrałem go i oddzielnie zawiesiłem wszystkie jego części. Nosiłem kawałki kiełbasy jako kolczyki albo skórki z szynki jako odznaki i mopa zamiast krawatu. Woleliśmy nosić japonki zamiast martensów. Jazda metrem była ryzykowna, mogłem zostać pobity przez rockersów, teddy boysów, skinheadów albo gliny, ale wiesz, kochaliśmy być inni. Obelgi nie były dla nas problemem, to była pewnego rodzaju gra.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Zdjęcie po środku, na dole: Francis Campiglia

Grałeś w zespole?
Tak, należałem do Lucrate Milk, bardzo dziwnej, dekadenckiej kapeli. Stanowiliśmy małą grupę artystów - Masto i Gaboni byli fotografami, Nina malarką a ja jakby grafikiem. Chcieliśmy być po prostu razem, nie zależało nam na uszczęśliwianiu kogoś. Tworzyliśmy wideoklipy, ale nie po to, by je pokazywano w telewizji. Większość punków miała ciemne włosy i pacyfistyczne idee, my farbowaliśmy włosy na blond i śpiewaliśmy: „Niech żyje wojna i jebać pacyfistów". To była prowokacja. Byliśmy smarkaczami. Ostatecznie się rozpadliśmy, bo nie szukaliśmy sławy, wszyscy zaczynali nas lubić, fuj… Nina miała piękne usposobienie, mówiła: „Żadnych występów w soboty, muszę obejrzeć 'Dallas'". Jest cudowna, teraz jest malarką i myślę, że nieźle jej się wiedzie. 

A więc ty i twoi przyjaciele spędziliście sporo czasu w fotobudkach…
Były popularne i dostępne dla każdego. Zawsze gdzieś w okolicy była taka budka. Twarze są ulotne, bo i tak wszyscy umrzemy. Chcieliśmy zostawić jakiś ślad, jak z graffiti. W fotobudce można się nieźle bawić: pozować, robić głupie miny, upychać się w wiele osób, żeby tylko zmieścić się w kadrze. Robiliśmy zawody, kto przyniesie do budki najśmieszniejszy rekwizyt. Kukiełkę, pieska itd.. To wszystko aż do momentu, w którym Masto wziął do budki dziecko z pobliskiego wózka i dostał od matki. Zanim zdjęcia się wysuszyły, potrafiliśmy dodawać do nich własne efekty: łączyć je, żeby otrzymać podwójną ekspozycję. Ratowaliśmy też odrzucone zdjęcia, leżące pod budką.

Kim są dla ciebie ludzie z tych zdjęć?
Są jak kuzyni, rodzina, którą wybrałem. Te zdjęcia są rodzinnym albumem. Wymienialiśmy się zdjęciami niczym kartami z piłkarzami. Nigdy nie przestaliśmy. To są prawdziwe wspomnienia, znaczniki historii.

LauL

Co pamiętasz z tamtych czasów?
To było ciągłe dążenie do ekstazy. Młodzieńcza parenteza. Nie interesowała nas walka o terytorium albo tego typu gówna. Kochaliśmy wędrować do niezbadanych miejsc, opuszczonych budynków, cmentarzy, szpitali, katakumb i miejsc z pięknymi krajobrazami. Zakradaliśmy się na cmentarz Père Lachaise z drabiną i przechodziliśmy od grobu do grobu, przestawiając drabinę, aż docieraliśmy do samego końca, bez dotknięcia podłoża. Było w tym dużo zabawy i ryzyka. Adrenalina to najtańszy narkotyk. To było jak „Amélia", tylko że punkowa.

Czy da się być punkiem w 2017 roku?
Dzisiaj rano o tym myślałem. Punk wpłynął na wszystko: muzykę, design, reklamę i modę. Wszyscy jesteśmy pod jego wpływem. Według logiki każdy powinien być punkiem, ale dzisiaj musisz być punkiem i ekologiem, albo punkiem i weganinem. Bycie punkiem to świadomość, ale nie powinno być ruchem, który zmusza się do bycia jak to lub tamto. Każda osoba powinna mieć swoją wersję, swoje rozwiązanie. Nie powinieneś czekać na innych, by coś robić czy reagować. Trzeba być debilem, żeby nie być współcześnie punkiem.

Nina Childress 

LauL

Fotobudki z makijażem: with make up: the filming of L'Affaire des Divisions Maurituri, F.J Ossang 

LauL

Les Lucrate Milk 

Nina, Masto, Gaboni, Laul, Helno, i inni z the Raya

Les Lucrate Milk

Les Frères Ripoulain z Niną i Masto 

Koja

Helno 

Masto

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Micha Barban-Dangerfield
Skany: Jérôme Lefdup
Zdjęcia/Archiwum: z DVD „Le Posthume Trois pièces de Lucrate Milk", DVD „Lucrate Milk - Archives de la Zone Mondiale" i prywatnej kolekcji LauLa.