transformacja dresów

Dresy, które zakładacie do sklepu, idąc po bułki, zainspirowały niezliczone domy mody, takie jak Marc Jacobs, Gucci, Vetements i Céline.

|
lut 24 2017, 8:10am

Marc Jacobs fall/winter 17. Photography Mitchell Sams.

Dresy są podstawowym elementem garderoby Sporty Spice, zaraz po T-shircie i koszulce bez ramiączek. Klasyczne dresiki z trzema paskami będą was kosztować jakąś stówkę i zostaną dostarczone wprost pod wasze drzwi dzięki magii internetu. Są luźne na dole, a w pasie ściągane gumką, żeby było je łatwo zakładać; dostępne w rozmiarach od XS do XXXL. Są specjalnie zaprojektowane tak, by praktycznie każdy mógł je nosić — i w ostatnich latach prawie każdy chyba to robi (a nie oszukujmy się, nie każdy w nich ćwiczy).

Jak na ironię po wpisaniu w Google „modne dresy" pojawia się kilka stron instrukcji typu „Jak nosić dresy". Tak jak Crocsy, które również niedawno zadebiutowały na wybiegu, nasi ojcowie i inni cywile nosili dresy przez lata bez żadnych instrukcji. Na długo przed pojawieniem się najnowszej kolekcji Marca Jacobsa i eksperymentami Christophera Kane'a z Croslite™.

Dresy wpasowują się prosto w kategorię odrodzonego klasyka, standardowego elementu garderoby, który zostaje odrestaurowany (a cena od razu skacze w górę) przez wizję projektanta i prezentację na wybiegu. Ta transformacja w przypadku dresów jest jednocześnie pięknie demokratyczna (co może być bardziej przystępne?) i lekko absurdalna. Każdy, kto nie słyszał o Vetements czy Goshy słusznie zastanawia się: Jak można usprawiedliwić wydanie setek, albo wręcz tysięcy na parę spodni od dresu?

Ujmijmy to inaczej: dlaczego najbardziej wpływowi projektanci są tak zafascynowani dresowymi spodniami? Jak i kiedy proste, wygodne ubranie, w którym się ćwiczy i ogląda telewizję (co za ironia), stało się pożądanym elementem z wybiegu?

Aby zrozumieć twórców dresów high fahsion (Marca Jacobsa, Vetements, Céline i Gucci), musimy najpierw przyjrzeć się sylwetce projektanta, który wcześniej je zaadaptował: Tommy'emu Hilfigerowi. Po ustanowieniu mocnej klienteli swoimi eleganckimi strojami ready-to-wear w późnych latach 80., Hilfiger kontrowersyjnie porzucił swoją strategię w latach 90., zmieniając estetykę z prywatnego klubu dla bogaczy na zwykły klub. Na jego pierwszym pokazie w 1996 roku pojawiły się modelki (w tym Kate Moss i Naomi Campbell) ubrane w sportowe ciuchy z odważnymi logotypami, które wyraźnie inspirowały się stylem współczesnych artystek, takich jak dziewczyn z TLC i Aaliyah (która w tym samym roku wystąpiła w kampanii jeansów TH). Tommy postawił nie tylko na modelki w dresach, ale także na Treacha z hiphopowego duetu Naughty by Nature, który zapewnił pokazowi wyjątkową ścieżkę dźwiękową w swoich przydużych dresach w moro. (W filmie „Wykiwani" Spike Lee parodiował Hilfigera, jako projektanta, który chciał wykorzystać afroamerykańską kulturę.)

Wpływ hip-hopu na modę bez wątpienia pomógł wprowadzić dresy na amerykańskie wybiegi i jego wpływy są nadal równie mocne. Niedawno model Casil McArthur przeszedł po wybiegu Marca Jacobsa w czerwonym dresie ze złotymi i czarnymi paskami naszytymi na nogawce. Spodnie były bezwstydnie luksusową wersją ulicznej klasyki, ale na dopasowanej bluzie pojawił się złoty suwak, autorstwa artysty Ursa Fischera. Jacobs zaznaczył w notkach prasowych, że zdaje sobie sprawę, czyje dziedzictwo bierze na warsztat. „Ta kolekcja jest moją reprezentacją dobrze zgłębionego sposobu noszenia codziennej odzieży sportowej", wyjaśnił. „To moje uznanie i wyraz szacunku do rozwagi i dopracowania wniesionego do mody z pokolenia, które zawsze będzie podstawą młodzieżowego stylu ulicznego". Jako źródło inspiracji wymienił także film dokumentalny „Hip-Hop Evolution" z 2016 roku.

Vetements operuje nieco mniej wyraźnymi nawiązaniami. Kolektyw hołduje dresom na wybiegu od pierwszego pokazu w 2014 roku. W pierwszych sześciu lookach z kolekcji wiosna/lato 15 przeważały dresy. Lotta Volkova miała na sobie czarne, skrojone spodnie od dresu z wysokim stanem. Pojawiły się także pomarszczone kombinezony z jerseyu. I spodnie o tak wyolbrzymionych proporcjach, że wydawały się wręcz wykraczać poza kategorię dresu. Marka wyszła z paryskiego podziemia do świata mody wysokiej, odważnie dekonstruując tak podstawowy element garderoby — to się nazywa potęga.

Vetements jesień/zima 17. Zdjęcie dzięki uprzejmości Vetements.

Na drugim końcu modowej szali — gdzie pokazy odbywają się w łagodnie oświetlonych rezydencjach, a nie piwnicach gejowskich klubów — dresy również pojawiają się coraz częściej. Phoebe Philo przenosiła luźną sylwetkę na swoją własną formę niekonwencjonalnego luksusu już od kolekcji Céline na wiosnę/lato 11. Ma talent do zmieniania elementów codzienności w coś wysublimowanego (jak np. jej wersje sandałów Birkenstock oraz plastikowa torba na zakupy). Philo stworzyła dresy z czarnej skóry, kolorowego jedwabiu oraz w abstrakcyjne paski. Co zabawne, tak jak Birkenstocki zyskały popularność po debiucie na wybiegu Céline, sportowe spodnie również weszły do szaf ofiar mody dzięki Philo. Fani Céline, których nie stać na jedwabne spodnie, mogą odtworzyć swobodne, obszerne sylwetki wracając do źródła i kupując przyduże dresy Adidasa.

Philo pochodzi z Wielkiej Brytanii, gdzie dresy wzbudzają inne skojarzenia niż w Stanach.Caitlin Price, absolwentka Central Saint Martins, jest londyńską królową dresu. Bawi się ich angielską historią przez eleganckie, falbaniaste i błyszczące stroje na suwak, inspirowane stylem nastolatek z południowego Londynu. „Widziałam to wokół mnie, gdy dorastałam. Dziewczyny przechodziły metamorfozę na wieczór. Za dnia dresy, nocą sztuczne rzęsy", powiedziała i-D. Inna europejska projektantka,Daniëlle Cathari, również czerpie z kultur ze swojego rodzinnego kraju, Holandii. Kolekcja, którą zaprezentowała na pokazie VFILES na jesień/zimę 17 powstała w całości z przetworzonych, poliestrowych dresów. Jej patchworkowe, pasiaste twory przypominały stroje holenderskich gabberów z lat 90.

Daniëlle Cathari na VFILES jesień/zima 17. Zdjęcie dzięki uprzejmości VFILES.

Demna Gvasalia z Vetements wśród inspiracji stojących za ostatnim pokazem wymienił fotoksiążkę „Exactitudes", która pokazuje uniformy subkultur — wśród nich właśnie rotterdamskich gabberów. Kolekcja na jesień/zimę 17 wywodziła się z jego „fascynacji społecznymi uniformami, tym jak ludzie się ubierają" i „czasem wyglądają po prostu normalnie", powiedział i-D. Na wybiegu pojawiło się oczywiście kilka zmodyfikowanych wersji klasycznego dresu.

W 2017 roku branża mody pragnie stworzyć nowy klimat, który nie wyklucza i reprezentuje „prawdziwych ludzi" w całej ich różnorodności. Skutki są różne. Dres jest idealnym symbolem walki pomiędzy aspiracjami i rzeczywistością, szczególnie gdy pojawia się w trakcie pokazów haute couture, jak ten od Vetements. Jak rozumie Gvasalia, moda jest najciekawsza, gdy odzwierciedla naszą najprostszą postać w nowej, dziwnej, przerobionej formie.

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Alice Newell-Hanson
Zdjęcie: Mitchell Sams