gangsterzy i milionerzy z runyon canyon w la

Przenieś się do przepięknego parku Runyon Canyon w LA w obiektywie Dana Wiltona, który właśnie wydał album ze zdjęciami wraz z kumplem, Joshem Jonesem.

tekst i-D Staff
|
15 Lipiec 2015, 4:05pm

Bulwary, autostrady i szoferzy: zgadza się - to Los Angeles i wprawdzie samochodowe życie to w LA norma, ale jest tutaj też park Runyon Canyon, ulubione miejsce gwiazd. Teraz z kolei zdołał oczarować dwóch Brytyjczyków, którzy stworzyli piękny album pełen portretów, krajobrazów i historii, wydany przez Dalston's Ditto Press. Fotograf Dan Wilton i pisarz Josh Jones poznali mnóstwo osobowości w trakcie pracy nad projektem: „od bogaczy z Mulholland Drive, po gangsterów i prostytutki z samego centrum LA, aż do fitnesowych freaków i listonoszy z południa miasta". Rozmawiamy z Danem i Joshem i dajemy się ponieść w podróż po Runyon Canyon.

Skąd pomysł na taki album?
Dan: Ja i Josh od lat jesteśmy najlepszymi kumplami i zawsze chcieliśmy współpracować nad albumem. Akurat okazało się, że jesteśmy w LA w tym samym czasie na początku tego roku. Skończyło się tak, że wynajęliśmy razem mieszkanie na tydzień, bardzo blisko parku Runyon. Pewnego poranka, wspięliśmy się na sam szczyt, tak po prostu, żeby się rozejrzeć. Usiadłem sobie na samej górze, skąd obserwowałem ludzi i myślałem sobie - co za zajebisty miks osób, a wtedy przeszły obok mnie Michelle i Haylee. Miały na sobie takie same stroje, to samo pogodne usposobienie i takie same pluszowe psy, umoczone w farbie. Nic nie jest w stanie przykuć mojej uwagi tak samo, jak dwa pluszowe psy umoczone w farbie...

Ile czasu tam spędziliście w sumie w Runyon Canyon?
Josh: Poszliśmy tam może ze 4-5 razy w sumie. Raz w dni powszednie, raz w weekend, ale jedno jest pewne: byliśmy tam zbyt długo, nasza brytyjska, biała jak papier skóra przeżyła szok z kalifornijskim słońcem.

Co było najdziwniejszą rzeczą, jaka się wam przydarzyła?
Josh: Była tam taka jedna dziewczyna, której zdjęcie się nie znalazło w finalnej wersji albumu, bo jej matka miała kompletną obsesję, żeby jej córka została modelką. I to nie wszystko. Jak już zostanie modelką, to mama chce zrobić program TV o swojej córce modelce, żyć w domu otoczona przez inne modelki, dla których sama byłaby mamusią. Dosłownie, matka nią dyrygowała, dokładnie ją ustawiała pod obiektyw, próbowała reżyserować sesję. Miała na sobie olśniewający dres z różowego weluru, a także dużo pokładów entuzjazmu, jednak niestety, nie wydaje mi się, aby jej córka została modelką (tak powiedział Dan).

Dan: Nie zapominaj o Joelu! Joel to był taki niesamowity, starszy koleś, który trzymał na rękach najmniejszego, a zarazem najstarszego pudla, jakiego w życiu widziałem. Mówię serio, miał dokładnie jeden ząb i już nie chodził. Według Joela, został on wychowany przez dzikie koty. Pewnego dnia, znalazła go wędrująca grupa Sikhów, którzy wzięli go z miejsca, gdzie mieszkały koty, czyli w głębi kanionu. Sikhowie zabrali go do swej świątyni, ale gdy okazało się, że jednak nie mają dla niego miejsca, oddali go Joelowi, który akurat się na nich natknął z pogańskiego festiwalu. Cholernie fajny gość.

Kiedy dokładnie było tam najpiękniej?
Josh: Według niektórych osób, w 1978 roku! Dla nas to chyba wtedy, gdy wspięliśmy się tam oglądać wschód słońca nad miastem. Poszliśmy specjalnie wcześniej spać, żeby być tam na 5:45 rano. Był akurat dzień powszedni, więc nikogo nie było i (bez sarkazmu) stanie tam, widząc promienie słońca odbijające się od miasta, na serio zapierało dech w piersiach.

Co jest najpiękniejsze w kanionie?
Dan: W sumie to tak od czysto fizycznej strony, to nie ma tam za bardzo co oglądać, jest dużo kurzu, wszędzie wyschnięte krzaki, ale za to widok jest strzałem w dziesiątkę.Ok, będę teraz uduchowiony i powiem, że jest tam jakieś poczucie majestatyczności natury, może dlatego, że jest ona zestawiona z jednym z najbardziej urbanistycznych miejsc na ziemi. Żeby być jeszcze bardziej uduchowionym - powodem, dla którego stworzyliśmy album, jest to, że naprawdę każdy, ale to każdy, totalnie z różnych środowisk i stron świata spotyka się tam na górze i normalnie ze sobą rozmawia łączy się, a następnie odchodzi, każdy do swojego życia.

To już trochę taka pielgrzymka gwiazd, pójście tam na szlak. Myślicie, że to może wszystko popsuć?
Josh: Ja tak nie myślę - to jest w Hollywood, wszyscy są przyzwyczajeni do oglądania Jamesa Franco na rogu każdej ulicy. The Game ma swój własny klub wędrowców, który się tam od czasu do czasu spotyka. Tyle gwiazd się tam wybiera na spacer, że ludzie już tego po prostu nie zauważają. Poza tym jest tam całkiem stromo i gorąco, więc jedyną osobą, która nie będzie wyglądała na szczycie jak zapocony, czerwony burak, to Taylor Swift. Jedyną rzeczą, jaka może to wszystko popsuć, to fakt, że każdego roku wybiera się tam milion osób, więc infrastruktura parku zanika. Fundacja The Friends Of Runyon Canyon ma zamiar zebrać fundusze na naprawę obszarów, które się zawalają, a także zbudować tam stację dla strażników parku.

dittopress.co.uk

canyonlife.la Zobacz również: Ostatnie segregowane rasowo bale maturalne w Georgii.

Kredyty


Tłumaczenie: Zuza Bień

Tagged:
LA
Kultura