jak stać się ikoną?

Topmodelki z przeszłości i teraźniejszości wzięły udział w 100. pokazie Driesa Van Notena, a John Galliano bawił się kultowymi projektami w Maison Margiela.

|
02 Marzec 2017, 3:35pm

Ikoniczny. Kultowy. Klasyczny. Te słowa sprawiają, że sprzedawcy się radują, a redaktorzy działów mody wzdrygają — od dawna są nadużywane. Google zdradzi wam, że „klasyczny" może odnosić się też do „starożytnej kultury greckiej i rzymskiej", posągów atletów w zwycięskich pozach. Ich cechy można interpretować jako wymogi do uzyskania statusu ikony: trzeba mieć czar, szerokie oddziaływanie, podobać się i jednoczyć. Minęło 25 lat, odkąd Dries Van Noten zorganizował swój pierwszy pokaz w 1992 roku, pięć lat po założeniu marki w 1986 roku. W zeszłym miesiącu podczas pokazów kolekcji męskich świętował 99. show, wracając do jednego z miejsc jego pierwszych prezentacji — tunelu w Porte de Versailles. Przywrócił do życia swoje charakterystyczne, oversize'owe płaszcze z lat 90., które teraz sprzedaje każda instagramowa marka. We środę odbył się jego 100. pokaz, co jest niesamowitym osiągnięciem dla projektanta, który utrzymał niezależność przez ponad 30 lat. Van Noten jest ostoją integralności i dobrych manier. Stał się jednym z najpopularniejszych projektantów, chociaż nigdy nie reklamował się w magazynach ani nie płacił za sesje promujące jego produkty. Moda kocha Driesa samego w sobie — niewiele marek może się tym poszczycić.

Dries Van Noten jesień/zima 17

W trakcie 50. pokazu w 2004 roku Van Noten urządził wystawny bankiet, podczas którego modelki chodziły po stole, a żyrandole bujały się nad ich głowami. Teraz powiedział nam, że pokazy mody stają się coraz większe i większe, więc już nie miał ochoty powtarzać czegoś takiego. „Chciałem wrócić do esencji pokazu, czyli ludzi siedzących w prostym pokoju, podziwiających piękne kobiety w ładnych strojach". Dla Van Notena musiało to jednak być osobiste, odzwierciedlać przeszłość i przyszłość. Co pokazałoby to lepiej, niż twarze związane z jego marką w ciągu stu pokazów? Dyrektor castingu, Piergiorgio Del Moro, postanowił odnaleźć modelki najbardziej utożsamiane z show Driesa. Razem z całym zespołem przeszukał media społecznościowe, przepytał znajomych znajomych i agentów kobiet wciąż pracujących w branży. W ten sposób odnalazł ulubienice projektanta i zaoferował im przelot, by mogły wziąć udział w pokazie. „Żadna nie odmówiła", przyznał Del Moro.

Dries van Noten jesień/zima 17

Ścieżka dźwiękowa również składała się z mieszanki muzyki z poprzednich lat. Znajome twarze maszerowały po wybiegu w niepozornym bunkrze. Kristina de Conninck, która otworzyła jego debiutancki pokaz w 1992 roku, również na ten wybieg wyszła jako pierwsza. Potem pojawiły się Alek Wek, Amber Valetta, Carolyn Murphy, Tasha Tilberg, Guinevere van Seenus, Hannelore Knuts, Anne Catherine Lacroix i Nadja Auermann. Dołączyły do nich również dziewczyny, które teraz znajdują się na topie, jak Mica Argañaraz i Julia Nobis. „Na przymiarkach spotkałem osoby, których nie widziałem od 20 lat", Van Noten powiedział w trakcie przygotowań. „Z drugiej strony, gdy widzę to wszystko razem, czuję, że to naprawdę dzieje się teraz — nie pławię się w nostalgii. Mam nadzieję, że widać równowagę, że patrzę w przyszłość i biorę ze sobą te nadruki, jako rodzaj bagażu".

Dries van Noten jesień/zima 17

Van Noten wybrał wzory z archiwum, przetwarzając je w wyolbrzymionych, męskich sylwetkach, którymi bawił się w ostatniej kolekcji męskiej. „Wybraliśmy z archiwum wiele printów, które dla nas stały się kultowe i potraktowaliśmy je bardzo współcześnie. Nadrukowaliśmy na nie jaskrawe, graficzne motywy", powiedział. I znów to słowo. Kultowe. Dla Van Notena ma osobisty wydźwięk, bo są one kultowymi elementami jego własnej historii, ale dla reszty z nas kolekcja i pokaz miały wszelkie elementy, zapewniające mu status ikony: jednoczące poczucie szczęścia i dzielenia się — wspomnieniami i ekscytacją związaną z tym, co nadejdzie. „To jest to", powiedział Alastair McKimm, redaktor działu mody i-D, gdy modelki maszerowały ku nam w finale. „Dries jest oficjalnie ikoną".

Dries van Noten jesień/zima 17

W zeszłym tygodniu reżyser Reiner Holzemer wypuścił zwiastun filmu dokumentalnego, który kręcił z Van Notenem w ciągu ostatniego roku. „To trochę straszne — a nawet bardziej niż straszne — zobaczyć swój tryb pracy, życie osobiste itd. na wielkim ekranie", powiedział. „Lecz gdy tylko zaczęliśmy kręcić, powiedziałem: Dobra, Reiner, rób swoje, ja nie chcę się do tego przykładać", wyjaśnił. „I to widać. To jego wizja mojej osoby, jego portret". Niezwykle dbający o prywatność projektant do tej pory zezwolił na publikację jedynie kilku zdjęć ze swojej XX-wiecznej posiadłości, inspirowanej pałacykiem Petit Trianon Marii Antoniny. Dzieli ją z Patrickiem Vangheleuwe oraz ich ukochanym terrierem ariedale, Harrym. Dlatego ten film będzie tak wyjątkowy i zaznaczy kolejny przełomowy rozdział w jego karierze — moment, w którym legenda nie wiąże się już wyłącznie z zawodowymi osiągnięciami, ale także z osobą prywatną. I po tym właśnie można poznać ikonę.

Maison Margiela jesień/zima 17

Połączenie nieuchwytnej legendy Maison Margiela i gwiazdorstwa Johna Galliano też jest pełne kultowych elementów. „Ikonografia jest oparta na wspólnych emocjach, tworzonych przez wspólne wspomnienia, łączące nas i dające nam nadzieję", dom mody napisał w oświadczeniu prasowym. Galliano znów wykorzystał technikę decortiqué (łuskania), którą zaprezentował podczas ostatniego pokazu haute couture. Ogołocił stroje i pozostawił z nich sam szkielet, zmieniając je jedynie we wspomnienie całości. Następnie te resztki trenczy nałożył na inne kultowe stroje, jak tweedowe garsonki, przy czym zdekonstruował podstawy garderoby, by stworzyć z nich coś nowego. To była gra odniesień, ubrań wystylizowanych tak, by nadać im nowego znaczenia, które jakimś cudem było rozpoznawalne i uniwersalne. Kolekcja Maison Margiela pokazywała solidarność, którą można znaleźć we wspólnych ideałach. W tych czasach nam wszystkim przydadzą się zdrowie ikony, do których możemy aspirować.

Maison Margiela jesień/zima 17

Maison Margiela jesień/zima 17

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Anders Christian Madsen
Zdjęcia: Mitchell Sams