niezwykłe zdjęcia zwykłych rzeczy

Jeśli boisz się, że coś przegapisz, fotografuj wszystko na swojej drodze.

tekst Wendy Syfret
|
07 Wrzesień 2016, 4:55pm

Czy kiedykolwiek szliście sobie ulicą i nagle zauważyliście coś, co bardzo chcielibyście pokazać innym i było wam smutno, że nikt tego nie widzi? Nie mamy na myśli fantastycznych wydarzeń ani kataklizmów, ale zwykłe odskocznie od codzienności, które przyciągają oko — załamanie światła albo fragment zieleni, wyłaniającej się niespodziewanie zza płotu. Fotografka Amy Woodward żyje w ciągłym oczekiwaniu na te chwile, chociaż jednocześnie boi się, że nie uda się jej ich uwiecznić i utraci je bezpowrotnie, więc cały czas robi zdjęcia. Nadchodząca fotoksiążka „Honest" jest poświęcona poszukiwaniu sposobu na uwznioślenie tego, co przeciętne, niewidziane i chwilowe.

Czy zgłębianie przyziemności zawsze było twoim ulubionym tematem?
Tak jakby. Zawsze gromadziłam zdjęcia, nieważne jak mdłe i banalne się wydawały. Myślę, że częścią mojej motywacji jest niechęć do oderwania się od konkretnego nastroju, chwili, którą właśnie przeżywam. Podoba mi się ta koncepcja, mogę przenieść widza do momentu, którego doświadczyłam, a na żywo nie zawsze można złapać za rękę kogoś obcego i pokazać mu ciekawy liść, pień albo cień. Staram się uchwycić wszystko, co przykuje moją uwagę. Nie znoszę tracić tych chwil.

Wcześniej pracowałaś z fotografią dokumentalną. Czy pozorna przypadkowość tych zdjęć pozwala ci od tego uciec?
Gdy robiłam surowsze serie dokumentalne, zestawianie elementów wizualnie i tematycznie zawsze było dla mnie najważniejsze. Uwielbiam taką pracę, ale czasem czuję się nieco stłamszona. Bez presji budowania historii moje otoczenie wydaje się nieco bardziej interaktywne i bardziej chce ze mną współpracować. W tych pracach nie staram się uczyć, pokazuję tylko ułamek chwili, która przeplotła się z pewnym klimatem.

Słyszałam, że nazywasz to podejście formą wojeryzmu. Co masz przez to na myśli?
Czasami czuję się, jakbym gdzieś zaglądała, bez aktywnego angażowania się w przestrzeń czy scenę. Jestem biernym widzem. Z drugiej strony czuję się jak podglądacz, bo mogę oglądać niektóre obiekty z wielkim podekscytowaniem i przyjemnością. Może mnie zachwycić mała paprotka i jej cień albo sflaczały, nadmuchiwany zamkiem na podwórku.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

W którym momencie coś nijakiego zatacza krąg i staje się czymś ciekawym?
Czasem mijam jakieś miejsce kilka razy i nie wzbudza ono mojego zaciekawienia, dopóki nie zobaczę go o określonej porze roku lub dnia. Może akurat wyszłam wcześniej z pracy i minęłam w środku dnia budynek, który przeważnie widzę tylko o 17? Czasem to chwila, w której coś wygląda na wyrwane z kontekstu. W jeszcze innych przypadkach niektóre rzeczy są tak zwyczajne, że nie sposób je zignorować.

Czy czujesz, że ludzie przegapiają te rzeczy?
Tak. Często przepełnia mnie lęk, że być może przegapiłam na mojej codziennej drodze coś, co miało potencjał i mogło zostać uchwycone na pewien sposób. Myślę, że moje prace często biorą się ze strachu, że przegapię cokolwiek. Jestem o wiele lepiej przystosowana do miejsca pasażera niż kierowcy. Kilka razy niewiele brakowało do wypadku, bo byłam rozproszona przez coś mało ekscytującego dla przeciętnego człowieka.

Co twoim zdaniem oddziela zwyczajność od nadzwyczajności?
Nie wiem, czy widzę jakąś wyraźną granicę między nimi. Dużo mówię o tym, że ciągnie mnie do przeciętności, chociaż czasem ciężko jest je rozróżnić. Niekiedy tracę szerszą perspektywę, bo staram się skupić na konkretnym elemencie z kadru. Działam metodą prób i błędów, czasem intencje nie pasują do finalnego zdjęcia, a czasem jest zwyczajnie zwyczajne, a nie nadzwyczajne.

Pracujesz nad tymi zdjęciami już od jakiegoś czasu. Czy to zmieniło sposób, w który postrzegasz otaczający cię świat?
Te zdjęcia z pewnością kształtują sposób, w jaki doświadczam świata, pomagają mi odnaleźć drogę w życiu. Myślę, że uważne obserwacje zawsze będą dla mnie korzystne i dlatego tworzę regularnie. To nieustanny, stały wizualny szum, dzięki któremu jestem obecna i zaciekawiona. Czasem używam go jako narzędzia, by ustosunkować się do tego, co dzieje się wokół mnie. Jeśli mam ciężki dzień, w którym czuję się wyalienowana i przybita, pomaga mi rundka z aparatem po osiedlu.

@amy_wood_ward

„Honest" można obejrzeć na  8-18 września. Projekt powstał we współpracy z projektantem, Dylanem McDonough.

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Wendy Syfret
Zdjęcia: Amy Woodard

Tagged:
honest
Tinning Street
amy woodard