Reklama

małżeństwo drag queen

Queen Sateen i Exquisite to heteroseksualna para... która nocą przeistacza się w królowe imprez.

tekst Tish Weinstock
|
29 Listopad 2016, 12:00pm

Queen Sateen i Exquisite poznali się na portalu randkowym, na którym Sateen szukała muzyków do współpracy. Szybko okazało się jednak, że między nimi zaiskrzyło. Pewnej zimy zamknęli się w domu i obejrzeli wszystkie filmu Johna Watersa, filmiki Nelsona Sullivana, przeczytali każdą książkę RuPaula i przesłuchali dyskografię The B-52's — tak wykształciła się ich obsesja na punkcie drag queen. Postanowili wkroczyć w ich świat.

Zapracowali sobie na solidną reputację, zmieniając się w królowe nowojorskiego życia nocnego, podziwiane i szanowane za spektakularne imprezy, szalone stroje i eklektyczną muzykę (która pojawia się we wszystkich trzech odcinkach „Loverboy podbija Nowy Jork" z Charlesem Jeffreyem). Poznajcie Queen Sateen i jej męża, Exquisite — są po prostu boscy!

Opowiedzcie nam coś o sobie i miejscach, w których dorastaliście?
Queen Sateen: Dorastałam na południu Florydy w Weston. Było bardzo w stylu Stepford, wiecie: idealne rodzinki, równiutkie trawniki i koszmarne rezydencje z setką przybudówek. Pamiętam, że gdy byłam mała, widziałam, jak moja mama porównywała swoje sztuczne piersi z innymi matkami. To było takie miasto. Południe Florydy jest kolebką tandety i sztuczności. Mam wrażenie, że to ukształtowało mnie i mój gust. Exquisite również pochodzi ze stolicy złego smaku, New Jersey.

Co podoba ci się w kulturze drag queen? Jak się czujesz, gdy się przebierasz?
Mam obsesję na punkcie mody i myślę, że na swój sposób zawsze byłam trochę drag queen. Pamiętam, jak miałam 10 lat i oglądałam zdjęcia z pokazów Christiana Lacroix i Diora z ery Galliano — byłam oczarowana. Dziś jesteśmy bombardowani obrazami. Drag to idealny filtr i sposób na użycie tych wszystkich informacji. Narcyzm jest na fali, wierzę więc, że drag to forma sztuki dla naszego pokolenia. Dzięki niej można przemienić się we własną inspirację. Można stać się boginią! To niesamowicie dodaje pewności siebie, zachęcam wszystkich chłopaków i wszystkie dziewczyny, żeby tego spróbowali!

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Jaka historia kryje się za waszymi ksywkami?
Zanim wpadliśmy na drag, byliśmy po prostu popowym zespołem z Brooklynu, próbowaliśmy znaleźć swoje miejsce. Nie mieliśmy nazwy, ciągle szukaliśmy właściwej. Pewnego dnia siedzieliśmy sobie i nagle oboje zwróciliśmy uwagę na metkę szarej koszuli, która leżała na komodzie. Napis na niej głosił: „100% Sateen". To było to. Gdy zostaliśmy drag queen, potrzebowaliśmy dobrych ksywek. Moja, Miss Queen Sateen, wzięła się od jednej z moich idolek — Lady Miss Kier z Deee-Lite. Ciężko było wymyślić dobry pseudonim Blake'a. Postanowiliśmy zapytać jego mamę o radę, a ona postawiła na Exquisite. Jego mama wszystkiemu nadaje przydomki, Colę Light od zawsze nazywała „exquisite" (znakomita). I tak Exquisite otrzymała od swojej mamy imię po Coli Light.

Jesteście jednymi z niewielu kobiet oraz heteroseksualnych mężczyzn w świecie drag queen, jak to jest?
Często żartujemy, że jesteśmy zwykłym, heteroseksualnym małżeństwem, bo chyba wyraźnie widać, że to nieprawda. Gdy zaczęliśmy wychodzić na miasto, wielu ludzi się dziwiło. Wszyscy pytali, czy Exquisite wzięła ze mną ślub dla zielonej karty — nikt nie mógł zrozumieć, że naprawdę jesteśmy zakochaną parą. Teraz, gdy ludzie nas znają, czujemy się bardzo kochanymi i akceptowanymi członkami społeczności queer.

Czy możecie opowiedzieć nam coś o muzyce, którą tworzycie?
Oboje pochodzimy ze świata, w którym rządził indie rock, na każdym koncercie ludzie po prostu stali i kiwali głowami. Tłumy bały się tańczyć i wyjść na lamusów — według ich definicji, żeby być fajnym, trzeba być drętwym. Sateen zrodziła się z czystej nudy oklepanym badziewiem, które wszędzie widzieliśmy i słyszeliśmy. Naszym celem było zachęcenie ludzi do tańca, dodanie im pewności siebie tekstami naszych piosenek, które wbiją im się w głowę.

Kto lub co was inspiruje?
Inspirują nas wszystkie diwy. Naszymi muzami są wielkie diwy swoich domów, jak CeCe Peniston, Crystal Waters, Kim English i Dajaé, a także laski, które potrafią śpiewać i nie boją się być niesamowicie kobiece i szalone, jak Mariah Carey i Xtina. Inspiruje nas Nowy Jork z przeszłości, a także współczesny. Zawsze będziemy mieć dług wdzięczności wobec ikon i legend podziemia, które utorowały nam drogę.

Co sprawia, że nowojorskie życie nocne jest takie wyjątkowe?
Do Nowego Jorku zjeżdżają się wszystkie dziwaki, które chcą obcować z innymi dziwolągami. Tutaj bycie odmieńcem jest cool. Nocne życie w NYC ma wiele twarzy. Znajdziecie dziewczyny ze świata mody, jak z burleski, gothki, te na szczudłach, tandetne królowe i te ubrane na bogato. Imprezy odbywają się co noc!

Co twoim zdaniem jest przyszłością życia nocnego?
Bio-Queens (kobiety drag queen) są przyszłością! W mediach społecznościowych widzę wiele utalentowanych dziewczyn, które mają 13-14 lat, a już są świetnymi drag queen! Mam nadzieję, że w przyszłości życie nocne będzie pozytywną i inspirującą przestrzenią dla młodych kreatywnych ludzi, w której będą mogli się stroić i wirować.

Nad czym teraz pracujecie?
Zaczynamy powoli wycofywać się z życia nocnego i na poważnie zajmujemy się karierą muzyczną. Teraz skupiamy się na pisaniu i nagrywaniu piosenek na pierwszą EP-kę. Szukamy też pomysłów na następny teledysk i zastanawiamy się, jak podbić świat!

Jakie macie nadzieje i marzenie związane z przyszłością?
Mam nadzieję, że pewnego dnia płeć i seksualność będą zupełnie płynnymi pojęciami. Mam nadzieję, że prezydentem USA zostanie transpłciowa kobieta o innym kolorze skóry niż biała! Mam nadzieję, że rasiści i inni nietolerancyjni fanatycy wyginą, albo przynajmniej wyniosą się na jakąś wyspę, gdzie będą sobie chamami we wspólnym gronie. Mam także nadzieję, że modne ruchy taneczne znów będą podbijać świat, jak w latach 60. Przede wszystkim mam nadzieję, że nigdy nie stracę inspiracji i zapału.

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Tish Weinstock