Reklama

„lśnienie” według lyncha

Jesteście ciekawi, jak Jack Nicholson prezentowałby się w hotelu z „Miasteczka Twin Peaks”?

tekst Emily Manning
|
01 Marzec 2017, 11:00am

Dzięki kreatywnym fanom filmów widzieliśmy już, jak mrożący krew w żyłach (dosłownie) klasyk Stanleya Kubricka mógłby wyglądać w wersji Wesa Andersona. Montaż pokazał psychologiczny thriller przefiltrowany przez radosny styl „Grand Budapest Hotel" (i nie jest to jedyny przykład ironicznego wykorzystania charakterystycznego stylu Andersona w horrorze). Teraz „Lśnienie" zostało pokazane z perspektywy kolejnego reżysera. „Blue Shining" (Niebieskie lśnienie) to 8-minutowy montaż łączący ujęcia z surowego filmu Kubricka z surrealistycznymi pracami Davida Lyncha — wśród nich „Blue Velvet", „Dzikość serca" i oczywiście „Miasteczko Twin Peaks".

„Blue Shining" zaczyna się od połączenia czołówek obu filmów — Jack Torrence i jego rodzina nieświadomi zagrożenia jadą krętą, górską drogą, a czerwone róże z „Blue Velvet" wyrastają z dołu ekranu. Poprzednim opiekunek hotelu, który skończył z załamaniem nerwowym, okazuje się Leland Palmer, obłąkany ojciec Laury z Twin Peaks. Zamiast słynnego geometrycznego wzoru na dywanie w hotelu Overlook pojawia się podłoga w czarno-białe zygzaki oraz oczywiście czerwone zasłony z Czarnej Chaty.

„Blue Shining" powstało rok temu, ale portal A.V. Club niedawno odgrzebał go z czeluści internetu, by umilić oczekiwanie na najnowszy sezon „Miasteczka Twin Peaks". Chociaż oba projekty mają ze sobą wiele wspólnego (jak chociażby majestatyczny hotel), to podobieństwa między „Lśnieniem" i „Głową do wycierania" okazują się najciekawsze. W najfajniejszej, czarno-białej scenie Danny jedzie rowerkiem po korytarzu i zamiast na bliźniaczki wpada na dwie Kobiety z Kaloryfera z „Głowy do wycierania", które śpiewają „In Heaven" — piosenkę kończącą debiutancki film Lyncha, który zapoczątkował jego karierę 40 lat temu (19 marca 1977 roku).

„Głowa do wycierania" jest kultowym dziełem kina niezależnego, któremu często przypisuje się zapoczątkowanie popularności nurtu midnight movie (filmów klasy B puszczanych nocą). Tak jak „Lśnienie" jest jednocześnie oszczędny w środkach wyrazu i klaustrofobiczny, wywołuje w widzu poczucie, że wydarzy się coś złego, przypomina koszmar i ciężko się go ogląda. Akcja „Głowy..." nie rozgrywa się na skraju lasu, ale oba filmy poruszają temat rodzicielstwa, rodziny i męskiej paranoi.

Kto nie chciałby zobaczyć Jacka Nicholsona błądzącego po hotelu do słodkich dźwięków piosenki Julee Cruise? Obejrzyjcie „Blue Shining" i wczujcie się w klimat.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Emily Manning

Tagged:
DAVID LYNCH
Twin Peaks
Stanley Kubrick
Miasteczko Twin Peaks
Lśnienie
blue shining